Przejdź do głównej zawartości

Posty

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …
Najnowsze posty

Zarządzanie czasem a życie duchowe.

Ozdobniki i iluzja w życiu duchowym to pokusa, z którą spotyka się chyba każdy, kto na serio chce iść w głąb siebie. Kiedy stworzę sobie świat, który będzie wyglądał tak, jak w moim mniemaniu świat człowieka wiary wyglądać powinien, wówczas poczuję się bezpiecznie. Tylko…zupełnie nie o to chodzi.
Można ustawić sobie życie duchowe „na wysoki połysk”. Pracować nad sobą, robić regularne rewizje życie, spisywać skrupulatnie listę zadań na następny dzień. Można…i trzeba. Pozostaje jednak proste pytanie…-dla kogo? czego? .
Życie duchowe nie może prowadzić do płytkiego samozadowolenia z siebie, że odrobiło się zadaną lekcję na 5.
By naprawdę odpowiedzialnie podejść do pracy nad sobą, potrzebne jest najpierw doświadczenie prawdy o tym, co dzieje się w głębi mojej duszy. Czego oczekuje Bóg? Czy On ma jakieś oczekiwania? Czy nie przerzucam na Niego własnego idealnego „ja”? Czy zamiast się modlić nie dążę do jakiegoś rodzaju duchowej samorealizacji?
Bo przecież, to oczywiste, że w momencie, gdy pos…

Kontemplacja czy chillout?

W drodze w głąb potrzebna jest odwaga tracenia. Pisałam o wypuszczaniu z rąk, słowo tracenie brzmi jednak bardziej dramatycznie i jest w moim odczuciu bardziej trafne, ogołocone z estetyki.
Często rodzi się we mnie pragnienie, by uczynić własne życie duchowe estetycznym…To ułuda. Chciałoby się dodać jakieś ozdobniki, jakieś mozaiki, złocenia. Może byłoby tak „klimatycznie”, tak..przytulnie.
Można…z własnego życia duchowego uczynić złudzenie, krainę nie rzeczywistą. Jakąś nirwanę. Można uczynić z własnego życia duchowego przyczynek do tworzenia własnego P.R-u. Można na duchowości robić karierę.
To jest owa kraina ułudy. Kraina w którą ochoczo zapędza nas wróg naszego zbawienia.
Prawdziwość doświadczenia wewnętrznego charakteryzuje się tym, że upraszcza ono całe „środowisko” życia dotkniętego nim człowieka. Człowiek, który wchodzi w prawdziwe życie duchowe, a nie w własne wizje duchowości będzie coraz bardziej otwarty na stratę.
Autor listu do Hebrajczyków pisze: „Zrzuciwszy z siebi…

Uwalniające piękno kontemplacji.

Wstępując do wewnętrznego sanktuarium, zyskujemy pokój, swobodę i naturalność. Ponieważ odkrywamy swoją najgłębszą tożsamość. Widzimy, że to kim najgłębiej jesteśmy obdarza nas niesłychaną godnością.
Dlatego modlitwa kontemplacyjna opiera się na drodze wypuszczania. Chodzi o umiejętność pozostawienia Bogu inicjatywy. To nie jest prosty krok.
Normalnie raczej się troskamy o tysiące spraw, nęka nas wiele naszych lęków i obaw. Czasem uciska aż do fizycznie odczuwalnego bólu.
Modlitwa kontemplacyjna otwiera nowy horyzont, ponieważ wchodząc w nią zamykasz za sobą swoje troski. Oddajesz je z ufnością Bogu. To krok wiary…
Oczywiście, nie oznacza to wcale, że Twoje niepokoje przestaną przychodzić do Ciebie w czasie modlitwy. Zmieni się jednak podejście jakie do nich masz.
To wewnętrzne sanktuarium jest bowiem jak twierdza obronna, lub jeszcze bardziej, jak ramiona Ojca. Pozostawiasz wszystko w tych ramionach. Pozostawiasz w nich cały swój świat, to co dla Ciebie ważne i to czego się obawiasz.
Poz…

Za zasłoną...

Zasłona przybytku, o której autor listu do Hebrajczyków pisze, że za nią sprawuje odwieczną liturgię Najwyższy Kapłan-Jezus.( Por: Hbr 6, 19) Przez nią wchodzi się do Świętego Świętych, czyli do miejsca, gdzie nie ma niczego poza Bogiem. Przez zasłonę przybytku, wchodzi się w obcowanie twarzą w twarz z Tym, który jest. Istotą jego obecności, jest to, że kocha. Kocha w taki sposób, że ożywia-ponieważ Sam pierwszy wstał z martwych.
Jeśli choć raz tam wejdziesz, zasmakujesz prawdziwego życia. Lecz aby tam wejść, potrzebujesz wpierw, wraz z Arcykapłanem umrzeć.
Dlatego kontemplacja jest ogołocona z form, wyobrażeń, rozmyślań, spekulacji. Odbywa się w ciszy, pustce, w bezruchu. W jakimś minimum, w śmierci.
Aby jej doświadczyć umrzeć musi wpierw Twój intelekt rojący tabuny wyobrażeń, a Twoja emocjonalność zostaje pochwycona w uścisku niepoznania. Nie ma tu form.
Odkrywasz, że nie chodzi o Twój wysiłek, o krwawe ofiary z cielców i kozłów ponieważ one „nie potrafią udoskonalić wewnętrznie Tego,…

W drodze do kontemplacji.

W wędrówce do wnętrza nas samych dokonuje się wiele dynamicznych zwrotów akcji. Dlatego podróż ta jest wyjątkowa i pasjonująca.
Nie jest to jednak droga łatwa. Choć mamy jakieś tam wytyczne, zapisane przez chociażby mistyków, ojców pustyni czy innych zwykłych zjadaczy chleba, nikt nie przejdzie tej drogi za nas.
Ponieważ każdy ma indywidualny szlak, te wytyczne są jedynie niczym igła w kompasie, niby istotna, lecz pokazuje tylko kierunek. Każdy z wędrowców wewnętrznych napotka na swej duchowej drodze inne przygody i uwarunkowania. Każdy człowiek, to inny wewnętrzny świat.
Warto jednak wsłuchać się w mądrość tych, którzy drogę już przebyli, przeczytać traktaty świętych, lub przynajmniej opracowania na ich temat. Kryje się w nich bowiem metoda.
Wskazówki pozostawione nam przez świętych, w ich pismach, są niczym przewodnik. Kiedy udajemy się, do jakiegoś kraju, lub miejscowości, której nie znamy, gdy idziemy w góry zabieramy przewodniki i mapy.
W duchowym życiu rolę takich przewodników pełn…

W głąb świątyni...

Należy zbliżać się ku niemu po cichu i z wielkim namaszczeniem…Trzeba być bardzo wrażliwym na to jak wchodzisz do jego wnętrza. Nie należy czynić tego byle jak.
Sanktuarium naszego wnętrza…
Jest to przestrzeń w nas, która powołuje coraz głębiej. Ponieważ w jej najgłębszej głębi mieszka TEN KTÓRY JEST.
Kiedy wejdziesz poza zewnętrzne mury tej świątyni, zobaczysz najpierw własny harmider wewnętrzny. Kupczące ze sobą myśli…krzątające się niczym przekupki pragnienia i rozbiegane, niczym grosze, które wypadły nieopatrznie z sakiewki kupca potrzeby.
Będziesz tym zaabsorbowany, oszołomiony, poczujesz się zagubiony.
Jednak z czasem, gdy będziesz przychodził do świątyni regularnie, nabierzesz dystansu wobec tak zwanego „dziedzińca pogan”-czyli miejsca o którym właśnie mowa. Zaczniesz go w sobie tolerować, ale nauczysz się przechodzić przezeń dalej, w głąb świątyni…
Nie będziesz się już tak chętnie zatrzymywał przy każdym kolorowym straganie z egzotycznymi świecidełkami z Egiptu czy Azji…Pójdziesz da…