Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2011
I oto się stało....Słowo Ciałem. 
Bóg Wcielił się w jednego z nas.


Wszystkim odwiedzającym ten blog pragnę życzyć: Niech Chrystus, Najpiękniejszy z Synów Ludzkich stanie się wzorem naszego człowieczeństwa.

Człowiek - Bóg(Tęsknota Michaela cz X )

Przez tyle lat zadręczałeś samego siebie pytaniami, poddawałeś w wątpliwość niemalże wszelkie prawdy przekazane ci w dzieciństwie. Skutkiem tego jest Twój dzisiejszy smutek z jakim przechodzisz. Patrzyłem długo w twoje oczy Michaelu, nie są to już te same oczy jakie pamiętam z twego dzieciństwa. Teraz w miejsce radości wdarł się niepokój i strach o jutro. Tam gdzie dawniej gościło zaufanie dziś widać tyko podejrzliwość. To wcale nie daje ci szczęścia. Dlatego musiałeś mnie wreszcie spotkać...Choć to nie pierwszy Adwent w którym na ciebie czekam. Twoje wiecznie utkwione w ziemię oczy nie były do dnia dzisiejszego zdolne zatrzymać się na moim spojrzeniu. Potrzeba, byś na nowo stał się jak dziecko, wymaga to od ciebie wielkiej odwagi. Dlatego Bóg, na którego czekamy przychodzi ci z pomocą. Najwyższa potęga i wzór wszelkiej dojrzałości jaka istnieje we wszechświecie, złożony w ręce kobiety z Nazaretu, umniejszony i słaby, narażony na cierpienie. Pomyśl Michaelu, Bóg staje się wzorem człow…

Niezwykła historia( Tęsknota Michaela czIX)

Oto chciałem Ci powiedzieć o Pięknie z którego powstałeś, o zachwycie aniołów i szczęściu niebian. Chciałem Ci opowiedzieć historię Przychodzenia. Czy wiesz co oznacza moje imię? 
- Nie mam bladego pojęcia - odparł Michael.
-Advent, oznacza oczekiwanie, lub dochodzenie do czegoś, przychodzenie. Końcówka "is" jest łacińskim sposobem na określenie przymiotu. Adventis znaczy więc...
-PRZYCHODZĄCY!!!-  Krzyknął podekscytowany Michael.
-Tak, jestem Przychodzącym i Oczekiwanym zwiastunem Dobrej Nowiny. Jestem Tym, który stoi w normalności i szarudze dnia, Tym Który Patrzy abyś Ujrzał. Ale do rzeczy...
Czy pamiętasz jeszcze opowieści o Betlejemskiej Nocy?
-Tak, mama co roku, przed świętami wysuwała z półki wielką starą biblię i czytała nam tę historię, miała też w zwyczaju przypominać nam Przepowiednie Izajasza o Emmanuelu. Mówiła podniosłym  tonem"Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwą Go imieniem Emmanuel".
-Właśnie -Rzekł Adventis, o tym mowa...Ta historia, dotyczy Ciebie, …

On (Tęskonota Michaela cz VIII)

Oto jesteśmy-rzekł Adventis- poznaj moje gniazdko, nie ma tu wielkich luksusów, ale co się liczy znajduję tu odpocznienie i pokój. W dzisiejszym świecie tych dwoje ceni się na miarę złota.
Za drzwiami budynku zaczynał się faktycznie jakiś inny świat, był to świat Adventisa, człowieka który jest Oczekiwanym i Oczekującym, który Przychodzi i do którego zmierzasz. Adventis mógł mieć około pięćdziesięciu lat, nosił duże brązowe okulary i zawadiackiego, acz przyjemnego wąsa spod którego prawie zawsze wychylał się dobroduszny, delikatny uśmiech-odwieczny przyjaciel Adventisa. Stylem ubierania przypominał starodawnego poetę, lubował się w kapeluszach i nosił śmieszną muszkę w kolorze nocnego nieba. Ponadto Adventis pachniał jaśminem, a czasami bzem.
-Czy wiesz po co tu przyszedłeś?- zapytał Michaela
Tym pytaniem wzbudził w młodzieńcu mała burzę, Michael szedł przecież za Adventisem z ciekawości jaką w nim wzbudził.Trudno było mu jednak udzielić wyczerpującej odpowiedzi na pytanie o powód przyby…

urocza kaminica(Tęsknota Michaela cz VII)

Szli drogą oświetlaną miejskimi latarniami, a z okien mieszkań spozierało na nich jakieś przyjemne, choć schowane za mgłą domowe światło. Michael milczał wsłuchując się w dźwięk miasta, wśród którego swój melodyjny takt wystukiwały solidne buty jakie o tej porze warto założyć w taką pogodę. Milczenie zupełnie ich pochłonęło, i trwało dobrą chwilę nim Adventis, odwróciwszy głowę do tyłu spojrzał na idącego za sobą młodzieńca.
-To już niedaleko, za chwilę napijemy się rozgrzewającej herbaty -powiedział.
-Jestem smakoszem tego napoju i wiem, że niema nic lepszego na zimowe pytania jak wieczór z kubkiem owocowego suszu.
Wszystko to brzmiało dosyć obiecująco i Michael już nie mógł się doczekać, aż zanurzy usta w owym reklamowanym przez Adventisa napoju. Gdy zbliżyli się do ulicy Bohaterskiego Przedwiośnia ich oczom ukazała się urocza, niska kamienica, na wzór praskiej złotej dróżki. Otynkowana w żółtawą barwę chałupka robiła niezwykle miłe wrażenie i Michael czuł, że w takim miejscu nie może …

Moment przełomu( Tęsknota Michaela czVI)

Michael-jesteś człowiekiem wiatru- rzekł Adventis
-Twoje życie jest pełne pytań, przychodzę do Ciebie jako odpowiedz, jestem odpowiedzialny.
-Ciekawa reklama, całkiem chwytliwa, ale skąd możesz wiedzieć kim jestem, widząc mnie zaledwie 10 minut?-zapytał zupełnie wybity Michael
-Czasem wystraszy sekunda, w której się odsłaniasz. W tej sekundzie pozwalasz się ocalić, a ja oczekuję cierpliwie tych momentów.Przychodzę by wydobyć Cię z pytań, przychodzę jako odpowiedz.Jestem KIMŚ komu będziesz mógł zaufać, to zaś uwolni Cię od połowy Twych wątpliwości oraz 25% pytań.
-Ciekawa oferta, którą z sekt zatem reprezentujesz?- burknął Michael.
-Twoja podejrzliwość wobec życia i nieufność wobec ludzi jest ogromna, pragniesz miłości ale nie wiesz, że za każdym razem, gdy do Ciebie przychodzi przeprowadzasz nad nią surową lustrację. Dlatego przychodzę jako nieznajomy i dlatego wymykam się wszelkim wyobrażeniom jakie masz na mój temat.
Adventis mówiąc te słowa zaczął z wolna poruszać się na przód, zostawiaj…

Jak w gospodzie( Tęskonta Michaela cz V)

Cała ta sytuacja mocno podziałała na młodego człowieka, szczególnie ostatnie słowa Adventisa o matce. Nie potrafił już zatrzymać fali, która przetaczała się przez całą jego istotę, coś zaczęło się dziać, uruchomił się  jakiś proces.
Zbliżający się zmierzch sprawił, że zrobiło się już dosyć chłodno, Adventis również zdawał się zziębnięty. W końcu to już grudzień, choć tego roku wybitnie łaskawy.
-zimno się zrobiło...-rzekł młodzieniec do Adventisa.
-właśnie miałem ci zaproponować gorącą herbatę, mieszkam nieopodal-powiedział zziębnięty Adventis.
-nie jestem pewien, czy herbata z Nieznajomym schizofrenikiem to najatrakcyjniejsza oferta na dzisiejszy wieczór- pomyślał Michael. W Adventisie  było jednak coś, co nie pozwalało puścić tego spotkania w niepamięć. Coś jakby przystań, gospoda. Michael czuł emanujące od Spotkanego wewnętrzne ciepło i nie potrafił wyzwolić się spod jego uroku. Rzeczywiście, nie spotkał dotąd człowieka o takim oddziaływaniu, którego nie dało się zdefiniować inaczej j…

Konsternacja( Tęsknota Michaela cz IV)

Tego było już za wiele, najpierw ten feralny dzień, niespodziewane spotkanie i na dodatek zaproszenie, by odsłonić swoje wnętrze przed zupełnie nieznajomym człowiekiem. Michael naprawdę nie miał pojęcia, co to wszystko ma znaczyć, czuł się poirytowany i zaciekawiony równocześnie. Wiedział jednak, że jak każde spotkanie i to, dobiegnie końca. Nie rozumiał zachęty Adventisa, by dać się poznać. 
-Jest pan dosyć nachalny jak na Nieznanego, nie widzę powodów by dać się poznawać komuś, kogo nie znam, burknął.
-Poznanie zakłada poznanie.Odrzekł stanowczo, lecz łagodnie Adventis. Jeśli zaryzykujesz, przekonasz się, że tylko poznając nabywamy właściwego stosunku do świata i do samych siebie.
-Studiujesz filozofię? Wycedził ironicznie Michael.
-Jestem filozofią, nie potrzebuję więc jej studiować, odpowiedział Patrzący.
Michael, był już nieomal przekonany o chorobie psychicznej współrozmówcy, gdy ten, zupełnie znienacka  położył mu rękę na ramieniu i rzekł:
-Twoja matka, żałowała że nie potrafi do Ci…

Spotkanie(tęsknota Michaela czIII)

Stali tak jakąś chwilę, choć Michael zupełnie nie odczuwał upływającego czasu. Minuty stanęły poza nawiasem rzeczywistości, jakiej się przyglądał. Pociągającej go sile, zaskoczeniu. To było tak inne, nie pasujące do całodniowej monotonii i smutku. Czuł, że spotykając się z Tym Patrzącym spotyka się jednocześnie z życiem, które od paru miesięcy sukcesywnie z niego ulatywało. "Ożywiające spotkanie"-pomyślał i zdecydował się przerwać ciszę. 
-Jak Panu na imię?zapytał nieco onieśmielony.
-Mam na imię  Adventis-odparł Napotkany, jestem zainteresowany Twoim światem.
-Moim światem?-odparł Michael 
-Czy może jesteś Kimś, z innego świata?
-Jestem z tego i nie z tego świata, odparł Adventis z delikatnym uśmiechem.
-Skąd przybywasz?
-Pozwól się poznać a Ci opowiem-szepnął Napotkany.

-CZY ZADAJE PYTANIA MOIM ZDUMIENIOM?
-Co/Kto mnie zdumiewa z życiu najbardziej?
-Czy ciekawi mnie świat ludzi/spraw, którzy zadziwiają?

Spojrzenie( tęsknota Michaela cz II )

"Jego oczy"-pomyślał Michael, są zupełnie inne, to nie są oczy tego świata. Rzeczywiście, spotkany Wyczekujący patrzył teraz na niego jakimś nieziemskim wzrokiem. Michael miał wrażenie, że przeszywa jasnością całe jego życie. Był oszołomiony i zdumiony zarazem, coś jednak wewnętrznie kazało mu patrzeć, choć całym sobą czuł chęć dezercji z tej nieoczekiwanej sytuacji. Patrzył, ale jeszcze nie widział. Jego wzrok był pozbawiony widzenia. Czuł pociągającą go siłę, lecz nie widział, że wciąga go, zanurza i bezwzględnie zatraca w tym napotkanym Człowieku Jego DOBRO. Zmrużył oczy, osłabłe od zbyt długiego patrzenia i poczuł zakłopotanie. Chciał przerwać tę milczącą rozmowę spojrzeń ale nie mógł. Coś sznurowało mu usta.
Czy spotykałeś już DOBROĆ, która onieśmiela i odbiera mowę?
KIM JEST?
Jak dziś, teraz patrzysz?
Czy naprawdę WIDZISZ to na co/kogo patrzysz?



tęsknota Michaela cz I

Młody Michael zapatrzony w niebo, stanął, spochmurniał, mruknął...Wisiała nad nim ogromna, szaro-niebieska chmura z której lada chwila miał posączyć się na jego świeżo ułożoną fryzurę mglisty, jesienny, ponury deszcz.To kolejny złowrogi znak w tym dniu-pomyślał i ruszył dalej Wąską do Alei Piękna. Świat wydawał się zaprzeczać biblijnym słowom "że wszystko co Bóg uczynił, było dobre". "Jeden, samotny, w drodze i bez szans"- myślał o sobie. Brnął w jesiennej szarudze, a w jego duszy panowała nieprzenikniona pustka, łaknąca nasycenia. Tak zaczął się jego adwent. Ktoś na niego czekał, i on również, całą pustką swego istnienie za Kimś tęsknił. Z minuty na minutę brnąc w niepewności zmierzał z wolna w kierunku Wyczekującego. Nie wiedząc wcale o mającym już wkrótce nastąpić spotkaniu. Na skrzyżowaniu światów. Jego wąskiego, szarego i z wolna płynnego deszczowym oczyszczeniem świata ze Światem Piękna. Człowieka - nowego siebie, którego odkrył w spotkaniu z Nim. On zaś stał…

Adwent....

Wszystko w świecie ma naturę wyczekującą...jakby wciąż niepełną, zmuszoną do pytania o następny krok. Bywa, że zuchwale myślimy, że znamy drogę ale czy na pewno? Patrzę na Jezusa, wydanego na cierpliwe oczekiwanie "godziny", jest pokorny w czekaniu, poddany Słowu Ojca, jest PROWADZONY. Wszyscy jesteśmy prowadzeni, jedni mniej, drudzy bardziej świadomie. Pytanie, które stawiam brzmi: KTO MNIE PROWADZI? Psychologia powie nam, "bądź Panem Swego losu", weź życie w swoje ręce, kształtuj osobowość. Patrzę na Jezusa, PROWADZONEGO i dochodzę do wniosku, że życie domaga się zawierzenia Prowadzeniu. Potrzeba celów i konsekwencja w dążeniu do nich jest niezmiernie ważna, jednak nie mam wpływu na to przez jakie krainy poprowadzi mnie ów PROWADZĄCY do owych wyznaczonych sobie celów. Właściwie jestem  ślepcem udającym widzącego. Bo wiara idzie po omacku podając dłoń PROWADZĄCEMU....

W takiej ciszy ja

W takiej ciszy ukryty ja liść oswobodzony od wiatru, już się nie troskam o żaden  z upadających dni gdy wiem, że wszystkie upadną:) Tak  sobie myślę...Wojtyła był szczęśliwym człowiekiem skoro napisał takie słowa... a to wykonanie jest genialne i dedykuję je wszystkim zatroskanym:)

Ofiary Miłości

Dlaczego jest życie zakonne???Jak myślisz? Po co ludzie zamykają się w klasztorze, wyrzekają majątku, wolnego wyboru, czasu, rodziny??? Na pozór trudno odnaleźć odpowiedz na te pytania. Szczególnie w dzisiejszym świecie wybór takiego stylu życia wydaje się być bezsensowny, ograniczający...  A jednak znajdują się "szaleńcy" którzy na to "idą". Co ich popycha? Jaka motywacja?Czego człowiek szuka w klasztorze?  Nie łatwo udzielić jednej odpowiedzi na te pytania. Ludzie z różnych racji przychodzą do zakonu...Dlaczego niektórzy z nich zostają aż do śmierci? Narzuca się odpowiedz, że wytrwają Ci którym to jakoś odpowiada...Może odpowiadać z różnych przyczyn. Skąd więc biorą się zadowoleni zakonnicy i zakonnice? Skąd spełnienie w ich życiu? Bo wybrali "dobrą" wspólnotę? Taką co "żyje na prawdę"....Być może...ale wątpliwe. Szczęścia nie daje nawet najcudowniejsza wspólnota i najpiękniejsza liturgia, wspaniali przełożeni i praca. Sekret tkwi w jednym, mał…

Amerykańskie odwiedziny

Po ostatnim przylocie naszej Siostry z Afryki teraz pora na Amerykę a konkretnie Stany Zjednoczone skąd przybyła do nas s.Anita, bardzo cieszymy się wraz z polską wspólnotą z jej przylotu. Jej praca w USA to wielkie świadectwo życia i wierności powołaniu. Oby czuła się u nas jak najlepiej:)  s.Anita

Nowości fotograficzne :) i wszystkich bierze na wspomnienia....eh.....

Jadło made in s.Judyta....pychotka dla rekolektantek  Kwiat który trzyma bukiet:) Czyli Różyczka z bukiecikiem:)  klauzura???? Wpatrzone w niebo... Oczy tęskne nasze:):):)

Po czuwaniu:)

Było Tak....




 Adorowaliśmy:) Zostaliśmy namaszczeni:)
OWOCEM DUCHA JEST RADOŚĆ 11/12 czerwiec 2011  
Czuwanie przed zesłaniem Ducha Świętego Początek g:21.00

W Programie:
-Modlitwa brewiarzowa z Siostrami Duszy Chrystusowej
-Konferencja Joanny Raś( radio eM ) 
-Adoracja Najświętszego Sakramentu
-Namaszczenie olejkiem radości
-23.30 Eucharystia (O.Paweł Hańczak OCD) Miejsce: Kaplica Sióstr Duszy Chrystusowej.
Ul.M. Pauli Zofii Tajber1 31-222 Kraków

Przylot misjonarki

Od jakiegoś czasu gościmy w naszym domu zakonnym misjonarkę z Kamerunu ( środkowa Afryka). S.Nazariusza będzie z nami do sierpnia, dla wszystkich zainteresowanych misjami,bądź też widzących swą przyszłość na misjach, wśród Afrykańczyków, przylot tej misjonarki jest okazją 
do spotkania  i rozmowy.
Być może i Ciebie Pan wzywa do pracy na gorącym lądzie:)