tęsknota Michaela cz I

Młody Michael zapatrzony w niebo, stanął, spochmurniał, mruknął...Wisiała nad nim ogromna, szaro-niebieska chmura z której lada chwila miał posączyć się na jego świeżo ułożoną fryzurę mglisty, jesienny, ponury deszcz.To kolejny złowrogi znak w tym dniu-pomyślał i ruszył dalej Wąską do Alei Piękna. Świat wydawał się zaprzeczać biblijnym słowom "że wszystko co Bóg uczynił, było dobre". "Jeden, samotny, w drodze i bez szans"- myślał o sobie. Brnął w jesiennej szarudze, a w jego duszy panowała nieprzenikniona pustka, łaknąca nasycenia. Tak zaczął się jego adwent. Ktoś na niego czekał, i on również, całą pustką swego istnienie za Kimś tęsknił. Z minuty na minutę brnąc w niepewności zmierzał z wolna w kierunku Wyczekującego. Nie wiedząc wcale o mającym już wkrótce nastąpić spotkaniu. Na skrzyżowaniu światów. Jego wąskiego, szarego i z wolna płynnego deszczowym oczyszczeniem świata ze Światem Piękna. Człowieka - nowego siebie, którego odkrył w spotkaniu z Nim. On zaś stał, wpatrzony w witrynę sklepu z muzyką, sprawiał wrażenie szukającego jakiejś pozycji  muzycznej. Wyglądał na miłośnika i konesera dobrej muzyki. Płynęło z Jego oczu samo DOBRO. Michael pragnął zobaczyć Tego człowieka od lat, poszukując archetypu Ojca i Przyjaciela.
Dlaczego Jezus chciał stać się jednym z nas? 
Dlaczego stoi na skrzyżowaniu naszych światów?
Czym jest wędrówka naszych spragnionych serc?
ADWENTEM
c.d. nastąpi:)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom