Konsternacja( Tęsknota Michaela cz IV)

Tego było już za wiele, najpierw ten feralny dzień, niespodziewane spotkanie i na dodatek zaproszenie, by odsłonić swoje wnętrze przed zupełnie nieznajomym człowiekiem. Michael naprawdę nie miał pojęcia, co to wszystko ma znaczyć, czuł się poirytowany i zaciekawiony równocześnie. Wiedział jednak, że jak każde spotkanie i to, dobiegnie końca. Nie rozumiał zachęty Adventisa, by dać się poznać. 
-Jest pan dosyć nachalny jak na Nieznanego, nie widzę powodów by dać się poznawać komuś, kogo nie znam, burknął.
-Poznanie zakłada poznanie.Odrzekł stanowczo, lecz łagodnie Adventis. Jeśli zaryzykujesz, przekonasz się, że tylko poznając nabywamy właściwego stosunku do świata i do samych siebie.
-Studiujesz filozofię? Wycedził ironicznie Michael.
-Jestem filozofią, nie potrzebuję więc jej studiować, odpowiedział Patrzący.
Michael, był już nieomal przekonany o chorobie psychicznej współrozmówcy, gdy ten, zupełnie znienacka  położył mu rękę na ramieniu i rzekł:
-Twoja matka, żałowała że nie potrafi do Ciebie dotrzeć. Bolał ją Twój stosunek do jej pobożności.
Michael znieruchomiał, czuł jak przez jego ciało przetacza się batalia emocji."Skąd ten człowiek wie?"-pomyślał.
CO OZNACZA DLA MNIE POZNANIE?
Z CZYM JE UTOŻSAMIAM?
CZY ZNAM SIEBIE?








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom