Przejdź do głównej zawartości

Święte Rany


Jesteśmy w strategicznym punkcie roku. Każdego dnia zbliżamy się do jego CENTRUM, do ESENCJI ŻYCIA do istoty naszego bycia w Kościele. Do tajemnicy Paschalnej. Jezus wjechał triumfalnie do Jerozolimy, ten triumf już za parę dni ujrzymy w zupełnie innej szacie, będzie to szata purpury, oplucia i wyszydzenia. Wcielony Bóg, zechciał wziąć na siebie jarzmo naszych niewoli, dał się wyszydzić, niesprawiedliwie osądzić i z miłością przytulił się do Krzyża naszych win. Triduum Paschalne, na które czekamy jest centralnym punktem przelewu niepojętej, zupełnie darmowej i stęsknionej za nami MIŁOŚCI BOGA. Czy pozwolimy się tej Miłości pochwycić? Czy otworzymy szeroko nasze serce na ożywczy napój płynący z boku Zbawiciela, napój krzepiący omdlałe siły naszej woli? Czy damy się obmyć, umyć Panu stopy, by pójść z Nim na Uroczystość poświęcenia Baranka zabitego, którym jest On sam? Triduum Sacrum, święte trzy dni to czas głębi która przyzywa głębię. To właśnie tu, głębia Twoich  ran przyzywa głębokie Chrystusowe okaleczenia. Z Jego szlachetnych zranień sączy się uzdrowienna woda, która niczym Ezechielowy potok daje zdrowie wszystkim miejscom do których dociera i staje się zapoczątkowaniem błogosławionych owoców cierpienia, sprawia, że doświadczenia bólu stają się jak liście z których można zrobić okład skaleczonym, którzy stają na drodze życia dotkniętego tajemnicą paschalną człowieka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…