Przejdź do głównej zawartości

Zdemaskowany?



W świecie dostrzegalny jest dysonans i dialektyczność. Dwoistość i paradoks. Piękno i brzydota. Dobro i zło. Natura świata skłania świat do dialogu. Jest to wyzwanie rzucone człowiekowi. To właśnie my, jako jedyni w przyrodzie jesteśmy z natury dialogikami. Bez języka, ciężko nam się porozumieć. Istniały w historii filozofii i religii prądy mówiące o tym, że ludzka mowa jest duchem między dwoma ciałami, że to przechodzące z ust do serca drugiej osoby słowo ma charakter duchowy. Warto się nad tym zastanowić. Św. Jan Apostoł pisał o LOGOSIE, Słowie, które stało się ciałem i zamieszkało pomiędzy nami, o Słowie, dzięki któremu stworzone jest wszystko. Prolog Ewangelii Janowej jest utworzony na wzór lustra dla innego tekstu biblijnego, który się w nim przegląda. Tym tekstem jest opis stworzenia świata (Rdz1, 1-27). Na początku było Słowo , dzięki temu słowu istnieje świat. Bóg wypowiada słowo i dzieje się fakt :  (Verbum caro factum est  )Słowo Boga staje się ciałem, jest faktem. Jest to zarazem najpewniejsze ze słów, Słowo, które nie zawodzi. Mowa, którą się posługujemy jest narzędziem stwórczym, nazywając coś stwarzamy poniekąd definicję tego. Nazywanie czegoś lub kogoś jest też objawem przywiązania do tej osoby i więzi z nią. Nazwanie kogoś lub czegoś wynika z przynależności. Mowa pozwala nam kreować świat w którym żyjemy. To pięknie obrazuje udzielone nam Boże podobieństwo. Bóg Słowem stwarza nas, my mową i słowem pisanym przekształcamy ten świat, poniekąd kreujemy. Powołanie człowieka zawsze dokonuje się na płaszczyźnie jego imienia. Bóg odkrywa w człowieku to najgłębsze imię, tym imieniem jest powołanie do konkretnego sposobu kroczenia za Nim. Imię objawia się wówczas gdy odpowiadasz na wezwanie Cię nim. Ewangeliczny bogaty młodzieniec nie dał się zdemaskować, dlatego nie poznajemy jego imienia, on nie pozwolił odkryć najgłębszego imienia jakim wołał go Jezus…Pozostanie na wieki nazwany bogatym młodzieńcem. Jak miał na imię? -Ta tajemnica jest zawarta w jego dialogu z Jezusem, nie pozna jej świat. Wielu imion świat nie poznał bo człowiek nie pozwolił się zdemaskować Panu Bogu. Odkrycie powołania znaczy wejście w dialog by zostać nazwanym, i wezwanym po imieniu.  

Komentarze

  1. to odejście Jacka Krzysztofowicza zwaliło mnie z nóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoczmy go modlitwą...nie przetrwał próby, za brakło cierpliwości, nie wiem? Do szczęścia prowadzi wierność wyborom, nawet jeśli czasem wydają się być bardzo trudne.Jemu tej wierności zabrakło, oby nam wysterczyło.

      Usuń
  2. dysonans i dialektyczność? co rozumiesz pod tymi pojęciami? dlaczego piszesz o dwoistości i paradoksie, jakby odzielnych rzeczywistosciach?

    OdpowiedzUsuń
  3. Celem wpisu jest ukazanie przeciwieństw jakie obserwujemy w świecie. Paradoks jest swoistą dwoistością, lecz ma charakter spójny, paradoksem jest życie po śmierci, a jednak jest to prawda spójna z wiarą.Dysonans(np.poznawczy)rodzi takie uczucie paradoksu, np.kiedy Twoje podglądy spotykają się z innymi poglądami, które również przyjmujesz za swoje lecz stoją one w sprzeczności z tymi pierwszymi, taki dysonans może być pokonany przez zrozumienie dialektyki jako zdolności godzenia w sobie sprzeczności w wypracowanym przez ich współistnienie stanowisku jakie prezentujesz np wypowiadając się na dany temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. taka madra kobieta w klasztorze! paradoksalny dysonans

    OdpowiedzUsuń
  5. no cóż, słowa też o czymś swiadczą,

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej w tym podoba mi się wpis: Osobiście znam kilka mądrzejszych ode mnie..., bo świętość to mądrość, która jest pokorą. Bardzo ładne rozważanie. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. brzmi to troche groteskowo

    OdpowiedzUsuń
  8. jaka szkoda, że nic nie dodałaś Siostrzyczko na Twoje święto. Wszystkiego dobrego .

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…