Przejdź do głównej zawartości

Przepis na szczęście



Jesteśmy skazani na cierpienie? 
A może jesteśmy powołani do cierpienia? Na samą myśl chcesz zaprzestać czytanie w tym miejscu, ale zaczekaj…Nie uciekaj przed moim pytaniem…Jeśli nie teraz ono i tak kiedyś Cię doścignie, choć tak jak ja pragniesz od niego uciec. Wiedeński psychiatra Viktor Emanuel Frankl  postanowił nie uciekać, choć cierpienie chodziło mu po piętach niczym fatum. Powziął ryzyko spotkania z nim…Zapewne będąc więźniem obozów koncentracyjnych Auschwitz oraz Dachau miał bogaty materiał do rozważań na temat cierpienia. Z jego przemyśleń powstała książka pod tytułem „Homo Patiens”
( Człowiek cierpiący). W dziele tym wybitny terapeuta stawia człowieka cierpiącego, jako alternatywę, czy swoiste rozwiązanie dla pamiętnego homo faber, homo politicus, homo sapiens. Człowiek cierpiący zdaje się być w jego odczuciu dopełnieniem i odpowiedzią na pytania stawiane poprzednim reprezentantom gatunku homo. Frankl w swoim dziele pisał o potrzebie bycia sobą i na swój sposób postulował, że człowiek może stać się sobą właśnie przez spotkanie z cierpieniem. To ono zdaniem Frankla ogałaca nas z fikcji w jaką popadamy wierząc, że nasze mechanizmy obronne to rzeczywiście my. Wiedeński psychiara twierdził, że cierpienie może człowieka ostatecznie odsłonić, niejako obnażyć.  Właśnie wówczas człowiek patrzący w otchłań siebie samego dostrzega „tragiczną strukturę” własnego   bytu, w której odnajduje, że jego przeznaczeniem jest cierpieć. W tym cierpieniu odkrywa szczęście, cytując Dostojewskiego  :”w cierpieniu szczęścia szukaj”(Bracia Karamazow). Okazuje się, że człowiek spełniony to nie homo faber( robotnik), nie homo politicus(społecznik polityczno-kulturowy), nawet nie homo sapiens( naukowiec i inteligent) ale właśnie homo patiens(człowiek cierpiący). Szczytem przesłania nowiny o człowieku jest ukrzyżowanie Jezusa. Jezus jest bratem nas wszystkich, i z racji tego jest Homo Patiens. Wielki Post jest przypomnieniem o tym, że człowiek nie czuje się spełniony w tym co ma, lecz w tym kim jest. Że to nie luksusy, rozkosze i wygody dają człowiekowi szczęście, ale że my, ludzie czujemy się naprawdę szczęśliwi wówczas, gdy odnajdujemy najgłębsze, antropologiczne wezwanie. Jest nim wezwanie do transcendencji, do transgresyjności, do wyjścia poza przestrzeń własnego „ja” ku jakiemuś „Ty”. Wezwanie do tak pojętej relacji, jest wezwaniem do oddawania życia dla drugiego człowieka, to zaś wiąże się z największym cierpieniem. Nie ma jednak lepszej drogi do poczucia w życiu sensu jak właśnie ta. Jezus Chrystus ukrzyżowany za nas, niewinny Baranek Boży niech nas w tym wspiera i umacnia. Jezu! Dzięki Ci za Twoją ofiarę złożoną za mnie na Krzyżu.

Komentarze

  1. dlaczego łączysz cierpienie ze szczęściem? Czy Jezus pragnie dla nas cierpienia? Frankl, owszem pisal o homo patiens, bo był w takich warunkach, wiec nie mógł inaczej mysleć, nie miał nic innego do wyboru. Sytuacja w której nie z wlasnej woli żył zmusiła go do takich refleksji. "W cierpieniu szczęścia szukaj", czy aby napewno???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed cierpieniem nie da się uciec, przed szczęściem też, obie rzeczywistości przychodzą na nas znienacka. Jezus pragnie abyśmy byli ludźmi wolnymi i prawdziwymi. Pan wie, ze człowiek na prawdę czuje szczęście gdy nie musi udawać aby czuć się wartościowym. Aby być sobą człowiek przechodzi przez wiele trudnych momentów, które demaskują w nim to kim nie jest, kim chciałby z jakiś powodów być. Taki proces sprawia cierpienie ale ostatecznie gdy przestajemy grać kogoś kim nie jesteśmy i uznajemy, ze mimo wszystko jesteśmy wartościowi( bez udawania)wtedy mimo cierpienia jesteśmy szczęśliwi i możemy być spontaniczni.

      Usuń
  2. Piękne treści, głębokie. Jeśli cierpienie jest wolą Pana dla mnie, to choć cierpienie to jednak szczęście, gdyż Pan daje tylko dobre dary. Panie pomóz mi w to wierzyć, wtedy, gdy cierpię.

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi to katastroficznie, skoncentrowanie na sobie i swoich doznaniach, typu szczęście czy cierpienie. takie pełzanie po ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katastrofą jest życie w iluzji typu lot w niebiosach gdy tu na ziemi człowiek przeznaczony jest do bycia cierpiącym i szczęśliwym, do uczuciowości którą zwiesz skoncentrowaniem na sobie. Czy nie czytałeś człowieku końcówki tego wpisu?Czytaj zatem dokładnie.

      Usuń
  4. hm! czyżby zdenerwowanie się obudziło? do czego to zaliczysz? cierpisz? czy się bronisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałeś człowieku wpis? dokładnie? To rozmawiajmy na temat !!!

      Usuń
  5. co cóż, kobieca IRYTACJA siega szczytów, szczególnie gdy czuję się.........

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.