Przejdź do głównej zawartości

O DŻenderze "na chłopski rozum"



                Tym razem pójdę za tzw mainstreamem i napiszę o GENDER, lub jak ostatnio stało się modne w niektórych środowiskach DŻENDER. Nie chcę jednak snuć naukowych dysput, bo i zwyczajnie nie stać mnie na to, w przypadku zagadnienia wymagającego bardzo wnikliwej wiedzy z zakresu wielu nauk, nie tylko humanistycznych lecz również przyrodniczych. Napiszę więc to, jak mój prosty, zakonny umysł, w porozumieniu z sercem to widzi.

                Hmmm…Na sam początek trochę człowieka, bo jest go w dzisiejszej rozmowie publicznej stanowczo za mało. Uczelnie wyższe, które winny być sztandarami rozsądku, zapomniały o wykładzie podstawowej antropologii, a zajmują się wykładaniem utopii, której korzenie tkwią w marksizmie, i jak się okazuje w myśli wolnomularskiej, zwanej potocznie masonerią. Utopia genderyzmu, jeśli się nad nią głębiej zastanowimy ma jakiś zasadniczy cel. Cel ten jest w dodatku zbieżny z celem paru współczesnych ruchów, wymienić tu trzeba; eugenikę, czyli selekcję genetyczną ludzi, której córki aborcja i eutanazja już zbierają swoje żniwo. Poza eugeniką, dziś tryumfujący feminizm wyrosły w linii prostej z myśli równościowej Marksa, a także lobby homoseksualne a już niedługo śmiem twierdzić queer-seksualne, bo nie chodzi już tylko o sam homoseksualizm ale także o każde inne queer, czyli dziwactwo, bo tak tłumaczy się to angielskie słówko. Wszystko co jest queer, już niedługo będzie na topie o ile już nie jest. GENDER jest w tym wszystkim najbardziej irracjonalne, jest niczym dziecko hybrydy składającej się z poniższych. Chodzi zasadniczo, „na chłopski rozum” biorąc o walkę z życiem, która ma jednak dość sprytnie opracowaną strategię, bo inteligencja która to stworzyła zdaje się mieć coś wspólnego z światem pozazmysłowym i podejrzewam o to samego ojca kłamstwa. Chodzi więc o rozkład najsilniejszych więzi społecznych, jakimi są więzi rodzinne. Każdy bowiem z wyżej wymienionych  nurtów godzi wprost w model tradycyjnej rodziny, a poza taką inna nie istnieje. Po ataku na rodzinę, chodzi o walkę wprost z życiem, o walkę z człowiekiem. Przetrwać mogą jedynie jednostki, które będę miały na tyle silne geny i jedynie po to, by stały się niewolnikami tych, których stać na rozumną edukację. Myli się jednak ten, kto uważa, że rozumna edukacja to ta, którą zagwarantuje państwo. O ironio!!!! Nie! Rozumną edukację zapewnią bardzo drogie prywatne ośrodki edukacyjne, do których chodzić będzie jedynie „śmietanka” z góry predysponowana by sprawować władzę i kontrolę nad mówiąc językiem pewnego lisa resztą „baranów”, którzy od żłobka niemal, będę poddani praniu mózgów, pod etykietką EDUKACJI SEKSUALNEJ. Ci, którzy przejdą te przymusowe szkolenia już od 5 roku życia będą wiedzieli, że najlepszy sposób na poradzenie sobie ze stresem, to masturbacja. W efekcie życie emocjonalne tych ludzi będzie nieświadomym niewolnictwem, a wiemy, że seksualność to coś tak bliskiego człowiekowi jak pokarm. Manipulacja seksualnością, jest niczym przymusowe karmienie ludzi trucizną…Ale co tam, wszak jest ktoś, kto to po coś wymyślił, a ludzie, a my, czy nie jesteśmy jak naiwne dzieci wierzące w to, że to z pewnością dla dobra ludzkości?

                Mam jeszcze sporo do powiedzenia na powyższy temat, póki co dzielę się tym co napisałam. Jest to moja osobista wizja  zachodzących w świecie przemian, bazuje w większej części na intuicji i przeczuciach i nie jest czymś pewnym. Jednak miałam nurtującą potrzebą podzielania się tym na blogu. Warto przemyśleć jeszcze kwestie filozofii, psychologii i współczesnej pedagogiki w kontekście genderyzmu ale to, może następnym razem…

Komentarze

  1. Siostro, napisz mi proszę jakie jest według Ciebie główne przesłanie genderyzmu. Fajny wpis tylko mało konkretów a sporo filozofii. Też jestem przeciw Gender, nie demonizowałabym jednak wszystkiego, a pozwoliła ludziom lepiej to zrozumieć. Tez mam ochotę na blogu napisać o tym nurcie, ale póki co się wczytuję o co w tym wszystkim chodzi. Dzięki za ten głos. Przyda mi się. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga ja piszę filozoficznie bo to moja domena, chciałam uczynić syntezę, chyba się udało a szczegółowo o GENDER to trzeba by napisać obszerną książkę:)Pozdrawiam Cię:)

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…