Przejdź do głównej zawartości

Kto pod kim dołek kopie?

                Jeśli Ci się wydaje, że nie masz czasu…I jeśli często to powtarzasz. Zaczekaj… Naprawdę rzeczy najistotniejsze w życiu przychodzą do nas wtedy, gdy mamy na nie czas. Pułapka wiary w brak czasu jest tak naprawdę jak przysłowiowy dołek, w który wpada sam kopiący go. Faktycznie, są sytuacje w których autentycznie się spieszysz i „nie masz czasu” na coś. W większości przypadków jednak przyzwyczaiłeś się do tego że nie masz czasu. Nie masz go na nic, poza sobą samym. Dojrzałość wymaga porzucenia wiary w brak czasu. Wzywa Cię byś skupił się na kimś, na czymś poza sobą. Zrobił coś co pozornie nie przyniesie Ci zysku, wychylił się z siebie. To trudne.
                Czy zapytałeś kiedyś samego siebie, dlaczego się śpieszysz? Tak głęboko? W większości przypadków okaże się, że śpieszysz się do poczucia szczęścia, które sobie wykreowałeś. Nie wkładałbyś wysiłku w coś, w czym nie pokładasz nadziei. Czy jednak położyłeś ją w słusznym miejscu?
                Często się nam wydaje, że będziemy szczęśliwi wówczas, gdy zdobędziemy coś dla siebie. Jakiś sukces, drobna kariera, uznanie, pieniądze. W tym wszystkim jednak brakuje miejsca na drugiego człowieka. Jest płaszczyzna własnego zysku i własnej wygody. To prawdziwa pułapka, którą aż nazbyt dobrze znam. Pułapka w którą sami siebie zapędzamy, dziwiąc się później, że nasze życie jako chrześcijan nie jest dla nikogo pociągające.
                Jeśli nie powiemy sobie STOP, staniemy się praktykującymi-niewierzącymi. To obłuda stokroć gorsza aniżeli bycie wierzącym-niepraktykującym. Jeśli bowiem nasze życie nie wydaje się w darze dla innych, nie może przypominać Ewangelii. Nie zewangelizujemy świata dążąc do zysku, zatrzymując na sobie samych. Nikt na dłuższą metę nie podąży za nami, jeśli nie zaczniemy żyć choć trochę jak Jezus.
                A ON? Miał czas…Pochylał się nad chorymi i grzesznikami. Karmił głodnych i rozmawiał z tymi, którzy tego chcieli. Nawet jeśli myśleli inaczej niż On. Jeśli więc nie zatrzymamy się w biegu za samymi sobą. Staniemy poza Kościołem, myśląc, że wciąć jesteśmy w jego sercu.

Komentarze

  1. Jeśli bowiem nasze życie nie wydaje się w darze dla innych, nie może przypominać Ewangelii.
    Poruszyły mnie te słowa, gdyż często śpieszę się, ale dla siebie, czy do siebie niż dla czy do innych. Ciekawe spostrzeżenia, dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy z nas śpieszy się często "dla siebie", ważne by czasem się zatrzymać i zobaczyć świat koło nas a w nim Boga tam ukrytego:)

      Usuń
  2. Siostro Hiacynto bardzo mądre słowa ! Bóg zapłać ! Wszystcy MAMY czas ważne jest na co ten CZAS przeznaczamy ! Życie "wydawane w darze dla inny ma zupełnie inny wymiar... Oj chciałabym móc z Siostrą porozmawiać :) Pozdrawiam z W-wy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...miłe słowa, chciałaby wiedzieć kto jest ich autorem...Czekam na maila, to się umówimy na rozmowę. Będę w Warszawie w czerwcu:)

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…