Przejdź do głównej zawartości

Wszyscy jesteśmy z Galilei

Dziś rano odmawiając jutrznię zastało mnie zaskoczenie…Rzecz (jeśli o jutrznię chodzi) raczej u mnie rzadka. Zazwyczaj pora jej odmawiania(okolice 6.00) sprawiają, że przeważa tu aspekt kontemplacji aniżeli logicznego myślenia. Po prostu o tej porze mało jarzę…Taki los. Dziś jednak,  odmawiałam jutrznię z obudzonym już w pełni aparatem poznawczym. I gdy dotarłam do czytania lekko mnie zamurowało. Dlaczego? Św. Łukasz w Dziejach Apostolskich napisał „a On ukazywał się przez wiele dni tym, którzy z Nim razem poszli z Galilei do Jerozolimy,”. To bardzo ważne słowa, których wcześniej nie dostrzegłam. Droga z Galilei do Jerozolimy to symbol. Galilea to okolica w której znajduje się Kafarnaum, miasto gdzie Jezus dokonał powołania pierwszych uczniów. Miasto kojarzone w czasach Jezusa z pogaństwem. Przebiegał tędy szlak handlowy  z Egiptu do Azji mniejszej(dzisiejsza Turcja) i krzyżował się z innymi równie istotnymi szlakami z terenów obecnych Indii do Europy itd. To się wiązało z tym, że mieszkańcy Kafarnaum nad jeziorem Galilejskim mieli kontakt z różnymi kulturami, wierzeniami i prądami filozofii. Byli często kupcami, lub prowadzili (jak Piotr) własny interes(Ryby to też dobry towar eksportowy). Z racji kontaktu z wieloma kulturami oraz z perypetii z czasów niewoli Galilejczycy byli o wiele mniej ortodoksyjni aniżeli mieszkańcy Judei. W swym myśleniu bliżsi byli Samarytanom, tak znienawidzonym przez Judejczyków. Czemu to wszystko piszę? Bo dziś czytając fragment o pójściu uczniów z Galilei do Jerozolimy (w Judei), zrozumiałam, że to jest słowo do każdego powołanego. Słowo do mnie. Jezus przychodzi ze swoim zaproszeniem nas do naszych rodzinnych domów. Do naszej Galilei. Przychodzi, choć wie, że nasze Kafarnaum-świat w którym żyjemy jest jak miejsce na skrzyżowaniu kultur, wierzeń, ideologii. Szczególnie dzisiaj widać to wyraźnie. I Jezus właśnie nas, którzy często zajęci jesteśmy dialogiem z przechodzącymi koło nas kupcami z innych zgoła niż nasza kultur zaprasza do porzucenia tego i udania się za Nim. A kierunek to Jerozolima. Więc prowadzi nas na naszą z Nim paschę, do wieczernika. Chce byśmy tam poszli przez Samarię, kojarzoną z grzechem. I każdy z nas przechodzi w życiu przez własną Samarię. Doświadczenie grzechu, pokusy, próby życia o własnych siłach. I niektórzy z nas na tym etapie pozwalają Jezusowi pójść dalej samemu. Ale On nie zostawia ich nigdy. Znajduje jak pobitego przy drodze, którego ominął Kapłan i członek grupy religijnej. Sam wciela się w Samarytanina i opatruje rany grzechu w sakramencie pokuty.
Tak…Wszyscy idziemy z Galilei z Nim razem do Jerozolimy. A ta droga po co?-zapytasz
Byśmy mogli dzięki jej trudom, choć trochę zrozumieć Krzyż.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…