Przejdź do głównej zawartości

Rozwiń Boże skrzydła w sobie...

                Wzrost Boga w duszy ludzkiej, to jedno z ulubionych zagadnień poruszanych w notatkach duchowych Sł. B Pauli Zofii Tajber. Co jednak ma znaczyć ten wzrost? Czy Bóg jest imperialistą pragnącym podbić w niewole ludzką duszę? Nie…On czeka na zgodę. Uzależnia swój byt w Tobie od Twojej woli, czasem kaprysu. Jest nieskończenie cierpliwy. Mieszkając wewnątrz duszy ludzkiej „litościwie spogląda”-jak pisze Paula Tajber na mizerną sytuację uwikłanych w różne namiastki szczęścia ludzkich dusz. Bo człowiek tak bardzo myśli, że jego szczęście znajduje się na zewnątrz, że osiągnie satysfakcję budując sobie komfortowe życie, że szczęście dają mu liczne znajomości…

Tymczasem…
Szczęście duszy ludzkiej mieszka w nas samych. Nigdzie też poza sobą tego szczęścia nie odnajdziemy. I trzeba powiedzieć, że szczęście to nie polega na zamknięciu się w sobie. Jest trynitarne! Trynitarne znaczy zbudowane w oparciu o najdoskonalszy schemat relacji jaki istnieje we wszechświecie. Tą relacją jest Trójca Przenajświętsza.

Jesteś więc trzypoziomowy…
Posiadasz ciało, duszę, ducha…Każdy z nich wymaga czasu dla siebie. Nie wolno Ci zaniedbywać żadnego. Wszystkie są jednakowo ważne. Jesteś więc jakoś potrójny, choć jeden i ten sam. Obraz Trójjedynego zapisany w Tobie odbija się w tym poniekąd najwyraźniej.

Ponadto…
Twoje zadowolenie z życia nie polega jedynie na zaspokojeniu wewnętrznym (utrzymaniu równowagi pomiędzy ciałem, duszą i duchem). Aby czuć się dobrze potrzebujesz mieć wokół siebie ludzi. I potrzebujesz mieć z nimi poprawne relacje. Kiedy te szwankują czujesz się poirytowany i zamykasz się w sobie, bądź reagujesz gniewem. To kolejny trop.

Ja, On i oni…
Nie jesteśmy sami w naszych relacjach, Bóg w nas mieszka. Kiedy wchodzisz w relacje, w konfrontację z drugim człowiekiem, kiedy prowadzisz dyskusję…Czy dopuszczasz go głosu TRZECIEGO? Tym TRZECIM jest właśnie Bóg. On mieszkając w Tobie zamierza także brać udział w Twoich relacjach. Co więcej Jego udział, gwarantuje poczucie sensu, każdej relacji, nawet tej przeżywającej kryzys. Kiedy Bóg mieszkający w nas, ma coś do powiedzenia w naszych relacjach, stają się po prostu dla nas bardziej przejrzyste. Zaczynamy patrzeć na nie jakby Bożym okiem, już nie tylko naszym.

Dlatego…
Bóg pragnie w nas wzrastać, czynić nas coraz bardziej jak On. Takimi Trójwymiarowymi. Utrzymującymi dobre relacje z własnym wnętrzem i z otoczeniem. Wtedy Boże życie ma podatny grunt do wzrostu. Życzę sobie i wam byśmy Jemu pozwalali rosnąć w nas.

Komentarze

  1. Siostro, dziękuję za ten wpis. Porządkuje on moje widzenie drugiego człowieka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujący wpis. Ciekawy tok myślenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.