Wychowywać to znaczy....co?

W gruncie rzeczy błogosławione są pytania, które dzieci zadają mi podczas katechezy. Uświadamiają mi one jak wiele nie wiem, i że są sprawy o których nigdy wiedzieć nie będę. Mój mózg ma ograniczone możliwości poznawcze a moja chęć wiedzy nieproporcjonalna do czasu jaki poświęcam na jej poszerzanie. Nie trzeba jednak wiedzieć  wszystkiego. I niezwykle piękną przygodą jest poszukiwanie odpowiedzi razem z tymi najmniejszymi. Czasem się nawet zastanawiam, kto kogo bardziej uczy. Ja je, czy one mnie …Niezliczone próby dotarcia do trudnych grup są niesamowitą nauką. Uczą pokory, dają też przeświadczenie o tym, że jeśli sam nauczyciel nie będzie ciekawy, nic tych maluchów nie zainteresuje.  I tutaj kolejne wspaniałe odkrycie: Ciekawy jest jedynie autentyzm, bycie sobą. Żeby kogoś zaciekawić czymkolwiek, trzeba wnieść całego siebie, takiego jakim się jest. I każdy wychowawca musi być markowy, podróbki się nie sprawdzają. Myślę o geniuszu wychowawczym Jezusa. Jego autentyzmie i pewności Ojca. Nie możliwe jest chrześcijańskie wychowanie bez pewności Ojca. Zaufania, że to nie ja wyznaczam tu drogę.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom