Przejdź do głównej zawartości

Czas.

Czas…Dar dany nam darmo na ten okres ziemskiej pielgrzymki. Rzeczywistość dość trudna do uchwycenia i jakże bardzo dziwna. Towarzyszy nam od dzieciństwa, więc się nim nie dziwimy. Przeciwnie, perspektywa egzystowania poza nim nas jakoś niepokoi…jest nie do pojęcia. Jednak czas jest dla nas darem, sposobnością do sprawdzenia naszych życiowych priorytetów.Faktycznie. To co robię z czasem wiele mówi o mnie. Co robię kiedy mam „lukę” w programie, kiedy mam „wolne”, co wybieram?

Bardzo często wybieramy ucieczkę od rzeczywistości, jakbyśmy chcieli czas oszukać, zawiesić się w nieważkości. Czy to życie nas tak boli, czy my sami ?

Szczególnie współczesny człowiek boi się spotkania ze sobą. Po wtóre boi się autentycznego, głębokiego spotkania z drugim. Spotkania które ogałaca w nas naszą małość. Boimy się spotkań z ludźmi, których definiujemy jako „trudnych”. Wybieramy tanie tłumaczenia, typu „nie muszę spełniać twoich oczekiwań”. Ale…nie chodzi o to by spełniać czyjeś oczekiwania, chodzi o miłość miłosierną, taką, która przyjmuje drugiego ze wszystkim. Która potrafi zobaczyć coś więcej, poza własną niechęcią. Miłość która jest. Po prostu.

Nie stać mnie na nią. Jest dla mnie wciąż wielkim wyzwaniem, a uświadamiam to sobie szczególnie w relacji z „trudną” dla mnie siostrą. Uciekam zamiast być. Wybieram tanią psychologiczną wymówkę. Nie umiem wydać życia. Ciągle muszą błogosławić Pana za wezwania do większej miłości, do miłości ludzi dla mnie trudnych.

Czas. Dar.
Mogę go ofiarować, mogę go roztrwonić, zamknąć się w egoizmie własnej wygody. Lecz…To nie jest droga.

Pragnę. Od jakiegoś już czasu świadomie żyć pięknie…Wybierać a nie jedynie być pod wodzą mojego ego i jego potrzeb. Moje życie nie jest bezwartościowe, nie muszę tracić czasu na głupotę, na farsę, na karykaturę.

Więc…pragnę wpierw zadbać o mój świat wewnętrzny. O to, by otaczać się pięknymi sprawami. Nie dla życia w „złotym zamku” własnego ego, ale by użebrać od piękna dary dla napotkanych „trudnych”, „biednych”, „opuszczanych”. Czasem są tak blisko…po tym samym klasztornym dachem. Ja też bym pragnęła, żeby i ze mną ktoś się podzielił uzbieranym pięknem, przecież jestem dla wielu „trudną” siostrą. Oczekuje miłosierdzia a tak mało daję.

Czas. Dobrze, że jeszcze jest.

Komentarze

  1. Dziękuję Siostrze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka piękna Siostrzyczka. Szczęść Boże.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech św.Józef opiekuje się...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że wobec "trudnej" siostry lub "trudnego" brata można przyjąć dwie odmienne postawy; zachować chłodny dystans lub miłosiernie "dosolić". Każdy przypadek jest inny, dlatego potrzeba czasu na rozeznanie. Osobiście, często zdaje się na intuicję i rozeznaję po fakcie, nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.