Przejdź do głównej zawartości

Dziedzic na bankiecie.



Żeby komuś przebaczyć, rzeczywiście trzeba mieć wiarę. Przede wszystkim wiarę we własne człowieczeństwo. Bo faktycznie, wiele zła które noszę w sobie jest efektem mojej nie wiary w to kim jestem, jakie jest moje pochodzenie. Gdybym naprawdę wierzyła, że jestem królewskim dzieckiem, nie ulegałabym tak łatwo tym wszystkim głosom wewnętrznym, które kłamliwie szepczą mi, że nie jestem dostatecznie wartościowa.

Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, przenosilibyście góry…Nie da się zbudować własnej wartości na wietrze, na wodzie, na piasku. Nasza wartość tkwi w tym jakie jest nasze pochodzenie. Jesteśmy dziedzicami Królestwa, jednak w większości w to nie wierzymy. Skupiamy się na ziemskich konotacjach, zapominając o tym kto jest naszym PIERWSZYM OJCEM.

Gdy usmarkane dziecko prezesa banku nagle znalazło się na bankiecie dla businessmanów, wszyscy po kolei zaczęli je wypraszać. Każdy z nas na miejscu tego dziecka poczułby się źle i odrzucony odszedł z nosem na kwintę…Ale…syneczek prezesa zupełnie nie zważał na patrzących z pogardą na jego usmarkaną buzię eleganckich panów. Szedł śmiało do głównego stolika i zamiast złości na przeganiających go facetów pod krawatami czuł w sercu niepochamowaną radochę. Wiedział kim jest jego tata . Podszedł do prezesa i pozwolił, by ten wytarł mu z miłością usmarkany nosek.  

Jesteśmy tu na ziemi na bankiecie, który zorganizował nasz Tato-Bóg. Nie musimy żywić złości na ludzi, którzy nie rozumiejąc kim jesteśmy, traktują nas jak na to nie zasłużyliśmy. Problem tkwi w tym, że zbyt łatwo dajemy wiarę tym, którzy poddają w wątpliwość naszą królewską tożsamość. Prawdziwe zgorszenie malutkich polega na tym, że neguje się ich tożsamość. 

 Więc kiedy ktoś urazi Twoje królewskie pochodzenie, nie obrażaj się. Powiedz mu kim jest Twój Ojciec i jeśli to zrozumie i przeprosi potraktuj to jako nieumyślną pomyłkę z jego strony. Widocznie sam nie wie, że skoro został zaproszony na ten ziemski bankiet, to znaczy że również jest synem. Jeśli nie wierzy w siebie, w Ojca nie łatwo mu będzie uwierzyć że macie jednego Tatę i na nic się nie zdadzą zazdrości, rywalizacja, nienawiść.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…