Przejdź do głównej zawartości

Samoakceptacja wiary.

Po cyklu rozważań gdzie moja myśl krążyła wokół uczty, stołu, przyjęcia i imprezy jaką Bóg przygotował dla nas w niebie, słowo rodzi we mnie refleksje odnoszące się do wiary. Jakoś mocno mnie to dotyka, że nie da się uwierzyć Bogu, bez wiary w piękno własnego człowieczeństwa. I bynajmniej, nie jest to płytki narcystyczny zachwyt nad samym sobą. Nie jest to też brak krytyki wobec siebie. Nie! Wiara w siebie oznacza pełną samoakceptację i UWAGA! Z Jezusowego punktu widzenia zdaje się, że samoakceptacja jest czymś zgoła innym niż popularne stwierdzenie „jakimś mnie stworzył takim mnie masz…”. Chrześcijańska wiara w piękno własnego człowieczeństwa polega na głębokim poznaniu własnej kondycji. Kryje się tu pewien paradoks…

Odkrycie Kruchości…
Okazuje się że rzeczywiście jesteśmy jak naczynia gliniane, łatwo nas skruszyć…Jesteśmy zranieni złośliwym „genem” grzechu, który nas osłabia i czyni nieustannie zależnymi od szpitala, którym jest Kościół ( tak po Franciszkowemu).

Ale….
To nic! I tak jesteśmy niesamowicie piękni. Nosimy ukryte w nas COŚ niezwykłego. Tym CZYMŚ jest obraz i podobieństwo do Boga. I właśnie w to mamy wierzyć. Takie myślenie zupełnie zmienia rozumienie popularnego zwrotu „uwierz w siebie”. Okazuje się, że najgłębiej jesteśmy podobni. Każdy z nas ma na imię PODOBNY. I cóż ….

Zdrowieć znaczy przywracać podobieństwo, upodabniać się.
Właśnie…Jezus to dla nas podpowiedź. Jest zupełnie podobny do Ojca. Patrząc na Niego, wiemy jaki obraz nosiliśmy przed wejściem na świat owego „genu” zła.

Jak się to ma do dziesięciu dzisiejszych trędowatych?
Tak, że oni ozdrowieli W DRODZE…To jest proces. Nie stało się to ad hoc-natychmiast…I w dodatku chodziło o wiarę. Bo choć dziesięciu prosiło o zdrowie, tylko jeden ozdrowiał nie tylko cieleśnie ale i duchowo. I Jezus powiedział do niego „Twoja wiara Cię uzdrowiła”( Łk 17, 19).
Proces zdrowienia polega tu na dwóch sprawach: pierwsza-być na drodze, którą wskazał Jezus(posłuszeństwo):druga-wierzyć we własne zdrowie, wierzyć we własne podobieństwo do Zdrowego. Bóg jest jedyny Zdrowym.

„Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.”(Tt 3,9)

Komentarze

  1. Bardzo mi sie podoba to nowe moje imię 'podobny". Nigdy na to nie wpadłam. Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…