Bez PR-u...

W ostatnim czasie dosyć często zastanawiam się nad ubóstwem. I muszę stwierdzić, że wnioski do jakich dochodzę są dość oszałamiające. Każdy człowiek lubi posiadać. Jest to kolejny wynik niskiej samooceny. By się czuć lepiej zaopatrujemy się w najróżniejsze gadżety. Bardzo często powodem zakupu jakiejś rzeczy jest fakt, że widzieliśmy to u kogoś i spodobało się nam. Słychać tu echo spod rajskiego drzewa, bo jak pamiętamy Ewa zobaczyła, że „drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy”( Rdz 3,6).
Echo to wybrzmiewa w słowie „zobaczyła”. Z chwilą ujrzenia na własne oczy jakiegoś przedmiotu, może się zrodzić chciwość ( jeden z grzechów głównych). Dziś jednak otacza nas taka ilość atrakcyjnych rzeczy, że owa chciwość przestała nas niepokoić, nie zwracamy na nią uwagi. Chcę to mieć, bo jest fajne, bo dzięki temu czemuś, mogę zyskać jakąś wiedzę.

Od początku stworzenia borykamy się więc z tym samym…I przerażając jest to, że pierwszym grzechem była właśnie chciwość. Nie jest to chybiony trop, bo jeśli się nad tym dłużej zastanowimy, okaże się, że chciwość jest u początku wielu poważnych grzechów z tymi nieczystymi na czele.

Kiedy to piszę widzę jak bardzo zakamuflowana jest pokusa tu ukryta. Bazuje ona na tak bardzo pierwotnych instynktach, że gubimy ją z oczu. Lecz to właśnie z niej, z chciwości rodzi się żądza władzy i pieniędzy. Dwie siostry bliźniaczki, które chodzą w pięknych strojach i mają wykwintny język, lecz oferują drogę do duchowej pustki i depresji.

Człowiek potrafi się duchowo bardziej rozpaść niż cieleśnie. Gdyby nasze dusze było widać, to wielu z nas miałoby poważną nadwagę….Otyłość serca, ociężałość duszy ….
A wszystko z braku wiary w miłość.

Dlatego Jezus nie był bogaczem, wybrał bardzo skromne warunki życia i dzielił się tym co miał. Nie przywiązywał wagi ani do władzy, ani do pieniędzy. Wiedział skąd one pochodzą. Wiedział o tym, że jest szlachcicem, że jest Boskim Synem ale nie potrzebował tego demonstrować. Wręcz zakazywał uczniom by nikomu o tym nie mówili. Jezus nie budował własnego wizerunku. Nie korzystał z usług Publik Relations.

Zakonnicy i zakonnice nie mogą się dać złapać na haczyk chciwości.
Winniśmy być najsolidarniejsi z ludem. Dlatego dekret Perfectae Caritatis mówi „Gdy chodzi o ubóstwo zakonne, nie wystarczy być uzależnionym od przełożonych w używaniu dóbr, ale trzeba, żeby zakonnicy i w rzeczywistości, i w duchu byli ubodzy, mający skarby w niebie (por. Mt 6,20). Niech wszyscy, każdy w swoim obowiązku, uważają się za podległych powszechnemu prawu pracy, a gdy tym sposobem zdobywają środki konieczne do swego utrzymania i do prowadzenia swoich dzieł, niech odrzucą wszelką nadmierną troskę, a powierzą się Opatrzności Ojca niebieskiego”.

Powszechne prawo pracy. Tak! Nie jesteśmy w zakonie z niego zwolnieni…Co więcej jesteśmy do niego zobowiązani ślubem ubóstwa. Mamy stanąć jak Jezus ubogi i żyjący z pracy rąk własnych.

Komentarze

  1. No, no, pojechała Siostra po bandzie, "otyłość serca, ociężałość duszy …." Obawiam się, że mogą z tego wyniknąć kłopoty, ale co tam... to przecież nic dla tych, którzy wierzą w miłość...

    OdpowiedzUsuń
  2. Człowiek potrafi się duchowo bardziej rozpaść niż cieleśnie. Gdyby nasze dusze było widać, to wielu z nas miałoby poważną nadwagę….Otyłość serca, ociężałość duszy ….
    A wszystko z braku wiary w miłość.
    Właśnie, o wiarę w miłość chodzi. Ja tak czasami łatwo się "znieczulam" świecidełkami... Świetny wniosek, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciało ma ograniczone potrzeby, natomiast dusza nieskończone pragnienia, dlatego często bywa tak, że to ciało jest "kozłem ofiarnym" nienasycenia duszy. Dusza nie poddana Panu hasa sobie samopas i maltretuje ciało, ale do czasu...Jednym słowem, warto się nad tym zastanowić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciało ma potrzeby ograniczone, zaś dusza pragnienia nieskończone...
    I gdy dusza zwróci się w swym głodzie do Boga zostanie nasycona, ale i stanie się uboga...
    Gdy zaś wybierze słabe i biedne ciało szybko okaże się bezbożna w tym pogańskim procederze...

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście widzę, że głównym problemem jest nieuświadomiona chciwość, to ona nas popycha ku konsumpcji...Nie umiemy pościć. Post to wytoczenie wojny chciwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie... ja tylko staram uświadomić to sobie poprzez zrozumienie ukrytych mechanizmów nieskończonego pożądania, albo jak kto woli chciwości, które są źle- bo na ograniczoną materię- zorientowane...

      Usuń
  6. "Post to wytoczenie wojny chciwości" - jak wiadomo wszelka wojna niesie ze sobą ofiary, dlatego moje pytanie brzmi; czy nie można by za radą Jezusa pogodzić się z przeciwnikiem w drodze? Przecież ciało to nasz sługa, dlaczego więc je wyniszczać? Czy odpowiedź nie leży w dialogu, negocjacji i umiarze, czy rezygnacja jest jedynym dobrym rozwiązaniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wytaczamy wojny ciału lecz chciwości. Post nie wyniszcza jeśli jest mądry lecz oczyszcza. Post służy ciału. Ciało i dusza powinny mądrze dialogować o czym już kiedyś tu pisałam. Ofiarą tej wojny ma być przyzwyczajenie do grzechu chciwości. Istnieją wrogowie z którymi się nie rozmawia a chciwość pochodzi od takiego wroga...Trzeba jednak dobrze ją rozpoznać, nie chodzi o zapomnienie o trosce względem ciała. O ciało należy się troszczyć a przejawem troski o nie jest mądre dostarczanie mu bodźców.

      Usuń
    2. Pełna zgoda! Z niecierpliwością czekam na kolejny tekst Siostry, a piszę to w ramach mądrego dostarczania bodźców...

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Wycieram nosy cudzym dzieciom

Poszukiwanie własnej wartości.