Przejdź do głównej zawartości

Czystość

Czystość…Jeden ze ślubów zakonnych. Jak to z nim jest? Pewnie wielu z żyjących w świecie zadaje sobie to pytanie. Czy tak można żyć?

Wydaje się, że szczególnie w dzisiejszym świecie czystość zakonna oraz celibat stają się coraz większym wyzwaniem. Młodzi ludzie bardzo wcześnie spotkają się z rzeczywistością godzącą w ich seksualność. Niestety, trudno ich przed tym uchronić. Internet, telewizja, reklamy…Dużo tam nieodpowiednich obrazów. Człowiek natyka się na obrazy niegodziwe niespodziewanie. Poszukując wiadomości, spacerując wśród wystaw sklepowych, przeglądając TV…

Przyzwyczailiśmy się do obrazów, które jeszcze dwom pokoleniom do tyłu nawet się nie śniły!!!
A my…mamy je np. na przystanku autobusowym, pod pretekstem reklamy bielizny.

W takim świecie nie łatwo żyć w czystości.

Jak więc radzą sobie ludzie żyjący w klasztorach? Perfectae Caritatis mówi : Czystość podjętą "dla Królestwa niebieskiego" (Mt 19,12), którą ślubują osoby zakonne, należy cenić jako niezwykły dar łaski. Ona bowiem w szczególny sposób daje wolność ludzkiemu sercu (por. 1 Kor 7,32-35), by bardziej rozgorzało miłością do Boga i wszystkich ludzi( PC 12)

Otóż…Każdy zakonnik, każda siostra zakonna musi się ze swoją seksualnością spotkać. To spotkanie bywa trudne, lecz bez niego nie możliwe staje się życie ślubem czystości. Co to znaczy spotkać się z własną seksualnością? Oznacza to zmierzyć się z nią…Nie wypierać, nie uciekać lecz po pierwsze poznać, zaakceptować, a następnie ofiarować w całości Bogu.

Jedynie tak przeżywana czystość jest możliwa. Dlatego Sobór Watykański powiada: Ponieważ zachowanie doskonałej powściągliwości dotyka najskryciej głębszych skłonności natury ludzkiej, niech kandydaci nie przystępują do ślubowania czystości, ani niech nie będą do niego dopuszczeni inaczej, jak tylko po odbyciu prawdziwie wystarczającej próby i po dojściu do należytej dojrzałości psychicznej i uczuciowej. Należy nie tylko przestrzec ich przed niebezpieczeństwami zagrażającymi czystości, lecz również tak ich pouczyć, żeby celibat Bogu poświęcony przyjęli także jako środek rozwoju własnej osobowości.(PC 12)

Ostatnie słowa tego fragmentu są wskazówką i zarazem odpowiedzią na pytanie „jak Wy to znosicie?”. Otóż celibat, czystość zakonna jest środkiem rozwoju osobowości. Dlatego życie zakonne jest dla ludzi osobowościowo dojrzałych. Dla ludzi, którzy dobrze wiedzą o swoich zasobach jakie włożył w nie Stwórca. Są jednak w stanie przeżywać zasoby seksualności w postawie daru z siebie …Jest to rzeczywiste, trudne pole rozwoju. Pole to jednak kształtuje w osobie konsekrowanej szczególną relację z Chrystusem-jej Oblubieńcem. To Jezus staje się pragnieniem serca ludzkiego. W Nim uczuciowość człowieka wznosi się ponad cielesność. I człowiek potrafi obdarzyć Boga prawdziwie romantycznym uczuciem, które jest wolne od wszelkich ziemskich konotacji.

Czystość jest naszą ofiarą z Miłości, dla TEGO który z miłości oddał za nas swoje życie. Jest to najlepszy środek ukazania MU że nasze życie CAŁE należy do NIEGO. Kochamy GO niepodzielnym sercem.

Osobiście mam taką swoją ulubioną modlitwę która mnie wspomaga:

Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam;
Ciebie pragnie moja dusza,
za Tobą tęskni moje ciało,
jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.( PS 63)

I wiem, że kiedy Jego woda zrosi mą pustynię zakwitnę i stanę się Ogrodem Króla.









Komentarze

  1. Czystość automatycznie jest kojarzona z seksualnością, ale wydaje mi się, że to nie tylko o to chodzi. Podoba mi się to stwierdzenie, że czystość jest środkiem rozwoju osobowości, kształtowaniem siebie...Nie chodzi przecież tylko o ciało, ale przede wszystkim o serce i duszę w naszym ciele, o nasze uczynki, myśli, pragnienia... ,,Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą".

    Zastanawiam się (zgodnie z tym, co Siostra tu napisała), czy osoba niedojrzała psychicznie (emocjonalnie, osobowościowo) może jednocześnie być powołana do życia zakonnego, a jeśli tak, to czy właśnie tam tą dojrzałość może zdobyć, czy to w ogóle nie wchodzi w grę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie całe nasze życie jest dojrzewaniem. Aby rozpocząć życie zakonne wymagany jest podstawowy, fundament dojrzałości osobowościowej. Umiejętność i chęć ofiary dla Boga i innych, brak skrajnych tendencji egocentrycznych. Czym ktoś młodszy tym więcej może zrobić, jeśli podda się formacji przez Słowo Boże i konfrontuje swoje życie z życiem Pana Jezusa. Jeśli pracuje nad swoim charakterem to okres formacji początkowej powinien taką osobę przygotować do życia zakonnego. Czas "próby" jest po to.

      I dziękuję za to co napisałeś (anonimie) o czystości i seksualności, faktycznie, czystość nie przejawia się jedynie w seksualności. Czystość to umiejętność prowadzenia uporządkowanego, harmonijnego życia.

      Usuń
  2. Dziękuję Siostrze za podjęcie jednego z najtrudniejszych i najważniejszych tematów życia w celibacie, ważnego dlatego, że dotyczy trudnej drogi integracji seksualności wpisanej w osobowość każdego człowieka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Siostro pięknie to napisałaś:
    Czystość jest naszą ofiarą z Miłości, dla TEGO który z miłości oddał za nas swoje życie. Jest to najlepszy środek ukazania MU że nasze życie CAŁE należy do NIEGO. Kochamy GO niepodzielnym sercem.
    Tak właśnie staram się przeżywać moja więź z Jezusem, która, mam nadzieję, umacnia się, gdy doświadczam pragnienia dziecka, mężczyzny. Rezygnacja jest moim aktem miłości względem Jezusa. Ufam, że dzięki temu stajemy się Sobie bliżsi i jest Mu to miłe.

    OdpowiedzUsuń
  4. O. Amadeo Cencini FdCC na ostatniej konferencji w Polsce postawił diagnozę, że skandale seksualne z udziałem duchownych są spowodowane przeciętnym przeżywaniem celibatu przez większość duchowieństwa. Odsetek zaś tych traktujących celibat autentycznie jest wprost proporcjonalny do osób dopuszczające się tego bolesnego dla Kościoła zgorszenia. Ponadto dodał, iż cały Kościół winien wziąć odpowiedzialność za słabość niektórych braci i siostry, a nie wyrzucać problemu i ich samych poza nawias. Trzeba nam usilnie się za nich modlić ze świadomością, że problem ten dotyczy całego Kościoła, a nawet całego społeczeństwa i nie poprzestawać na potępieniu czynu bądź osoby, ale przejść należy do zgłębiania jego źródła...
    Potrzebna jest praca u podstaw! - a to już moja skromna opinia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie potępiamy osoby, potępiamy czyny...każda osoba posiada niezbywalną godność, jeśli dopuszcza się czynów niegodziwych na tle seksualnym, trzeba zapytać o to na ile jest świadoma tej godności jaką posiada po pierwsze ona sama, po drugi drugi człowiek, w którym nie potrafi uszanować godności. Nic dziwnego, nie można dać czegoś czego się nie posiada. Wydaje się więc, że w klasztorach, w seminariach powinno się zwrócić uwagę na to na ile osoba dostrzega własną godność, wartość. Często problemy z seksualnością wiążą się z jakimś doświadczeniem osoby, gdzie jej godność, wartość zostały zanegowane. Jednak nie można budować poczucia wartości, godności z czysto psychologicznym podejściem, bo można rozbić głowę o emancypację własnego ja, które zapomniało terminie "ofiara". Czystość bez ducha ofiarności nie jest możliwa, gdyż jest ona darem z samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz...Wywołałem osobę o. Amadeo nieprzypadkowo, uważam bowiem, że proponuje on sensowną drogę uzdrowienia "sytuacji", poprzez tzw. "ewangelizację zranień". Jest to droga, która bierze początek w psychologii jednostki i podąża dalej drogą wiary ku ofierze z samego siebie... Dlatego zdobycze psychologi muszą zostać uwzględnione w dziedzinie wiary i wiara uszanowana tak by duch ofiary został zachowany...póki sytuacja nie dojrzeje dla osób odwiedzających tę stronę i zainteresowanych problematyką integracji osobowości podaję link do strony z trzema ciekawymi homiliami ojca Cenciniego... http://www.cfd.sds.pl/?d=more,1573,131

      Usuń
  6. zgadzam się ....pęknie dziękuję i polecam się modlitwie w moich intencjach przygotowujących mnie do takich ślubów .

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…