Przejdź do głównej zawartości

Władza.

Rozmyślając dziś nad tekstem z Ewangelii św. Mateusza o trzech mędrcach ze wschodu, zwanych też królami przyszła mi do głowy taka oto refleksja:
Po pierwsze: Ewangelista ukazuje tu między innymi problem władzy.
Po drugie: Mamy tu nie tyle trzech króli, co trzy rodzaje władców.
Po trzecie: Nie chodzi o astrologię…

Rozwinę…
Ewangelia pokazuje nam Króla Heroda(który zdaje się być tu najpotężniejszy), „ trzech króli” i małego księcia pokoju( który jawi się jako ogniwo najsłabsze)…
Trzy rodzaje władzy: Pierwsza Herodowa, jest to władza oparta na tym co ludzkie.
Druga to władza mędrców oparta na wiedzy i intelekcie.
Trzecia to władza służebna, którą reprezentuje mały Jezus.

Herod i jego ludzka władza owocuje kombinacjami i wchodzeniem w układy dla zysku. Kombinuje on jakby tu pozbyć się rywala małego Jezusa. Sam jednak nie czyni nic, tworzy za to wokół siebie taki świat, który ma unicestwić przeciwników. Pozostaje w pałacu i wykorzystuje mędrców i znawców pisma, niech się męczą…

Trzej królowie to przykład mądrości. Posiadają wiedzę i znają rzeczy dla innych niedostępne, wykorzystują to wszystko w dobrym celu. Ich intelekt jest na służbie dobra. Ostrzeżeni nie wdają się w manipulacje Heroda.

I trzeci Król…JEZUS. Mały, goły w sianku…Sługa świata. Ubogi.

Po ludzku zakusy Heroda w końcu się zrealizują. Jezus umrze na krzyżu. Ale z Bożej perspektywy to Herod przegrywa a Jezus zwycięsko tryumfuje z Krzyża…

Taka jest logika Bożej władzy…
Ale my, wolimy tą Herodową. Snujemy intrygi i wdajemy się w komitywy, by usunąć wszystko, co zagraża naszej władzy. Bo jak ktoś mi wczoraj mądrze powiedział „władza uzależnia bardziej niż narkotyki”

A jak się to ma do odnowy życia zakonnego?
Perfektae Caritatis podpowiada:
Przełożeni zaś, jako mający zdać sprawę z dusz sobie powierzonych (por. Hbr 13,17), sami ulegli woli Bożej w pełnieniu swego zadania, niech władzę swoją sprawują w duchu służenia braciom, tak żeby przez to wyrazić ową miłość, jaką Bóg ich miłuje. Niech podwładni kierują jako dziećmi Bożymi i z szacunkiem należnym osobie ludzkiej starają się o to, aby ich posłuszeństwo było dobrowolne. Dlatego niech zostawią im należną wolność szczególnie co do sakramentu pokuty i kierownictwa sumienia. Niech do tego wdrażają podwładnych, ażeby w pełnieniu obowiązków i w podejmowaniu zadań współpracowali przez posłuszeństwo aktywne i z poczuciem odpowiedzialności. Niech więc przełożeni chętnie słuchają zdania członków i pobudzają ich do wspólnego wysiłku dla dobra instytutu i Kościoła, jednak bez ujmy dla swojej władzy decydowania i nakazywania tego, co należy czynić.” ( PC 14)

Komentarze

  1. Bardzo interesujące wyjaśnienie :) Nigdy w taki sposób nie myślałem o Trzech Królach, ale TO myślenie, które Siostra pokazała jest zdecydowanie lepsze :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…