Wolność w głoszeniu.

Jezus dziś w Ewangelii robi rzecz fantastyczną…

Idzie na bok. Robi to w dodatku w momencie, gdy „wszyscy go szukają”.Hmmm….Siedziałam dziś w kaplicy, na moim ulubionym dywanie i było mi całkiem przytulnie. Coś jednak zamąciło wkrótce ten błogi spokój. Taka myśl: „a gdyby tu teraz wparzyła przełożona ( albo…ktokolwiek inny ) i powiedziała „wszyscy Cię szukają”, to…co bym zrobiła?



Hehe…To śmieszne co bym zrobiła.



Prawdopodobnie zebrałabym manatki i pobiegła do owych „wszystkich” mówiąc „oto jestem…” a w głębi duszy mej trawiłaby mnie płytka i egoistyczna radość z poczucia bycia „poszukiwaną przez WSZYSTKICH”.



Boże Drogi! Jakże bardzo się różnię od Ciebie i jakże mi brak dystansu do siebie samej i tego co czynię. Jezus pełnił wolę Ojca i dlatego reaguje zupełnie inaczej niż zrobiłabym to ja. Jezus bierze manatki ale nie idzie do tych ludzi ( bo ma zdrowe poczucie własnej wartości i nikt nie musi Mu go potwierdzać) ale mówi „idę stąd”.



Jest to cudowna Jezusowa wolność głoszenia. Jezus głosi Ojca i nie chce w tym głoszeniu pozostawić ani cienia własnego ego. On i Ojciec. Cudowna świadomość tego Kto jest sednem posłania i znaczenia Jezusa – To Ojciec.



On – Jezus czyni wszystko co widzi u Ojca, nic z siebie.



Ja …No cóż. Zbyt często głoszę siebie zamiast Jezusa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom