Przejdź do głównej zawartości

Droga przebóstwienia...tylko dla mistyków?


Zastanawiające jest powołanie nas do przemiany wewnętrznej i objawiania synów Bożych w nas…( por Rz 8, 19.) Paweł często o tym pisze. On dobrze to wie, zdaje się sam tego doświadczył. Z ciemności grzechu i ze sposobu życia jakim żyją „synowie buntu”( Ef 2,2.) przeszedł do sposobu jakim żyją dzieci światła. Sposobu życia według Ducha.

 Bardzo żałuję, że tak mało mówimy o tym wzniosłym przeznaczeniu. O tym kim staje się człowiek, który otworzył się na działanie Ducha Świętego. Chodzi więc o człowieka, który doświadczył Chrystusa Zmartwychwstałego, takiego Który żyje. Spotkanie z żywym Bogiem wywołuje w nas taką rewolucję o której  wiele wiedział Paweł. On spotkał żywego Boga, Jezusa i On doświadczył tego, co takie spotkanie zawsze pociąga za sobą. Paweł doświadczył łaski Ducha Świętego. Doświadczał przez całe swoje życie Ducha, który wewnętrznie Go przemieniał i upodabniał do Jezusa. Wiedział, że obecność Tego Ducha kształtuje w nim życie ….i to nie jest wcale życie samego Pawła. Ten Święty Duch kształtował w nim życie Tego, którego spotkał na swojej drodze, życie Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego.

Bóg więc w Jezusie przyjął ludzką naturę po co? …
Hmmm…czyżby po to by tą upadłą, naturę człowieka ubogacić własnym Bóstwem, by go…przebóstwić? By dzięki obecności Ducha Świętego natura człowieka, normalnie podległa grzechowi przemieniała się w naturę Syna Bożego. Aby…On był pierworodnym między wielu braćmi? (Por Rz 8, 29).

Cyryl Aleksandryjski, mój ulubieniec i wielki obrońca Bóstwa Jezusa w sporze z Nestoriuszem napisał:
konieczne (…) było, abyśmy się stali uczestnikami Boskiej natury Słowa: to znaczy, abyśmy pozostawili za sobą nasze dotychczasowe życie, a wkroczyli w nowe i święte życie, przez nie zostali przemienieni i w nim utwierdzeni. To zaś nie mogło się stać inaczej jak tylko przez udział w Duchu Świętym”

Tak się pięknie składa, że wiele stuleci później polska zakonnica Paula Zofia Tajber, otrzymała od Jezusa polecanie, by tę prawdę przypomnieć światu. By wskazać, na proces kształtowania się Syna Bożego w człowieku otwartym na łaskę. Tajber naświetliła tę tajemnicę od innej strony. Zwróciła uwagę na fenomen duszy i to ją uczyniła szczególnym polem wzrostu i rozwoju Syna Bożego w człowieku.  Odkrycie tej prawdy wywołało w samej Zofii Tajber rewolucję opisała to tak:
„To był wielki  impuls, do zastanowienia się nad marnością świata, w którym człowiek żyje, nie zastanawiając się nad błędami swymi, swego otoczenia i nad sobą samym. Odkrycie tej prawdy tak widocznej, lecz nad którą mało kto się zastanawia, nadzwyczaj podziałało ożywiająco na moją duszę. Niemal z rozkoszą zastanawiałam się nad tym, że niegdyś nastąpi wielka przemiana w życiu ducha mego”. Wiedziała, że ta przemiana dokona się mocą żyjącego w niej Boga, który w niej wzrasta…

Komentarze

  1. To prawda, Cyryl Aleksandryjski i Matka Paula Tajber, oraz wielu innych przypominało i wciąż przypomina chrześcijanom czym jest "nadzieja naszego powołania"! W tym kontekście pozwolę sobie przytoczyć mój ulubiony fragment z pism Pauliny Jaricot znaleziony przed trzema laty w miesięczniku Różaniec. Paulina Jaricot napisała tak: "Król pokoju pragnie wznieść swój tron na ufności względem Niego, a nie względem stworzeń i rozwiązań ludzkich. Czyni wszystko z niczego, a kiedy realizuje swoje zamiary, zaczyna od zabrania tego, co jest lub wydaje się być czymś ważnym. A my biedni, jesteśmy jak dzieci, płaczemy, kiedy zabiera się nam nasze łachmany, nie podejrzewając, że to po to, aby ubrać nas w stroje modne na dworze Króla Jezusa, i chcielibyśmy mieć piękne szaty, ale pod warunkiem, że zostaną one nałożone na nasze własne ubrania, a to nie jest możliwe." Dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie :) Bardzo ważne i piękne jest to o czym pisała Paulina Jaricot...z tym, że faktycznie ten moment oddawania "łachmanów" wiele nas kosztuje. Przeżywamy to jako osobisty dramat nie spodziewając się zupełnie, że szata jaką przegotował nam Jezus jest nieopisanie piękniejsza. Przyodziać się w Niego znaczy dać się odrzeć z fikcji o sobie i z własnych zabezpieczeń. To faktycznie po ludzku głupota. My jednak mamy iść drogą, która wydaje się być głupstwem w oczach świata.

      Usuń
    2. Tak, "mamy iść drogą, która wydaje się być głupstwem w oczach świata."...

      Usuń
  2. "Twoja miłość i posłuszeństwo promieniując na mnie, uczynią mnie uczestnikiem Twojej śmierci i zmartwychwstania." (G. Canovai) - przed chwilą znalazłem ten cytat na (http://mateusz.pl/czytania/2015/20150312.htm) ,i pomyślałem sobie, że mógłby być pogłębionym komentarzem do jakże prawdziwego zdania Matki Pauli, oraz do pięknej...fotografii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "To zaś nie może się stać inaczej jak tylko przez udział w Duchu Świętym”. Hmm... z moich obserwacji wynika, że istnieje w KK wielka nieufność wobec Osoby Ducha Świętego, a przecież jak wyraził się ostatnio papież Franciszek Najświętsza Maryja Panna "jest uprzywilejowanym mieszkaniem dla Niego". Wynika z tego, że prawda, o której ma nas przekonać Duch jest wciąż tą samą prawdą o Wcieleniu, które się dokonało za zgodą i pośrednictwem Maryi, Nowej Ewy... Piszę to tak jak czuję i rozumiem, otóż bez przyjęcia do serca Niepokalanej Duszy Maryi nie jest możliwe autentycznie chrześcijańskie życie wiarą, nadzieją i miłością! " Na koniec wypada mi tylko przypomnieć proroctwo kard. Augusta Hlonda: "Zwycięstwo – gdy przyjdzie – przyjdzie przez Maryję", dlatego prośmy całym sercem, aby Najświętsza Maryja Panna wypraszała nam uświęcający dar Ducha Świętego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nieufność o której piszesz nie tyle jest nieufnością wobec osoby Ducha Świętego, co pewnych grup ludzi którzy nazywają siebie charyzmatykami...Cóż...nie przeczę, że w tych grupach mogą i dzieją się piękne rzeczy lecz faktycznie w pewnych momentach można się tam za bardzo pogrążyć i zagubić w emocjonalnym przeżywaniu wiary. A przecież owoce Ducha Świętego to radość, uprzejmość, cierpliwość, pokój itd...Myślę, że nie dobrze jest utożsamiać działanie Ducha Św z działaniem jakiejś grupy. Duch Św jest Duchem Ojca i Syna, osobową miłością...Jak można Mu zatem nie ufać. Zgadzam się co do tego, że Maryja pomaga w przyjęciu Ducha Św bo to Jego Oblubienica...Duch Święty jest dawcą pokoju.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Siostrą, a to by oznaczało, że Duch Św. jednak działa!!! Ostatnio czytałem przemówienie papieża Franciszka skierowane do ruchu Komuna i Wyzwolenie, które porządkuje ten "charyzmatyczny rozgardiasz", jeśli mogę się tak wyrazić:"Pamiętajcie, że centrum nie stanowi charyzmat, ale jest tylko jedno centrum: Jezus Chrystus! Kiedy stawiam w centrum moją metodę duchową, drogę duchową, mój sposób jej realizowania, zbaczam z drogi. Cała duchowość, wszystkie charyzmaty w Kościele muszą być «zdecentralizowane»; w centrum jest tylko Pan!
      Całość papieskiego przemówienia można znaleźć na...http://pl.radiovaticana.va/news/2015/03/07/papie%C5%BC_do_komunii_i_wyzwolenia_o_spotkaniu_z_chrystusem/1127816

      Usuń
  4. "Wiedziała, że ta przemiana dokona się mocą żyjącego w niej Boga, który w niej wzrasta…" - to zdanie mówi o mocy zawierzenia, o głębokim przeświadczeniu, o żywej nadziei, która pozwala pogodzić się z nie rzadko ułomną teraźniejszością. Dowiadujemy się, że chrześcijaństwo to proces stopniowego wzrastania, że nie musimy być święci i nieskazitelni siłą swej woli, wystarczy że oddamy wszystko Panu, a On się zajmie całością naszej osoby... Panie Jezu, Ty się tym zajmij...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.