Przejdź do głównej zawartości

O modlitwie bez krawata i garsonki

Czotka - używana do modlitwy Jezusowej

Często słyszę… „potrzebuję się wyciszyć” lub „świat pędzi”. My naprawdę bardzo potrzebujemy ciszy i modlitwy serca. Potrzebujemy pewnego rodzaju katalizatora umysłu i serca.
Gdy jednak już znajdzie się chwila, i można by usiąść w ciszy sam na sam ze sobą, z Bogiem, ze swoimi myślami, czujemy się źle. Czujemy się jak ryby, które pozwoliły sobie na oddychanie przez płuca, gdy trafiamy do wody ciszy i kontemplacji dławimy się. Nie umiemy oddychać tym, co powinno przychodzić nam naturalnie.

Człowiek nie jest stworzony do hałasu, do pośpiechu, do pracoholizmu. Człowiek jest stworzony do …no właśnie. Jesteśmy stworzeni do MIŁOŚCI. Kto nam wmówił, że od miłości lepsza jest wydajność? Kto okłamał, że we wszystkim musimy być liderami? Że musimy być „na czasie”…
Że cały czas coś musimy?

Kiedy siadamy w ciszy z własnymi myślami czujemy się źle. Jest ich tak wiele…I do tego jeszcze uczucia…Nagle z nas wyłażą…są takie różne i tak natarczywe…
Cisza nas ogałaca. Nie ma już błyszczącej zbroi zaradnej osoby. Znikł lider…krawat i garsonka w szafie…Pozostajesz TY…

Więc tak wielu z nas ucieka przed tą nieznajomą, która nas frustruje. Jej obecność jest tak krępująca…Cisza….To „imię” nie jest dla nas znajome.

W niej dostrzegam więcej. Nawet moje ciało w ciszy zdaje się być dla mnie czytelniejsze. Często widzę, jak bardzo napięte są moje mięśnie…Jestem…. „strzępkiem nerwów”. Trudno się dziwić!
Biegam wciąż za wyobrażeniem o sobie a prawda wyzwala. Pragnę „dopiąć swego” a tak naprawdę sam siebie oddaję w niewolę własnej wizji siebie.

W ciszy Bóg pokazuje Ci właściwą wizję Ciebie. I na początek może  Ci pokazać chaos i „wybrzeże przerażenia”. Bo pierwsze co z nas w ciszy wychodzi, to nasze nieuporządkowanie. Ale to nie jest cała prawda o nas. Bóg nie będzie się pastwił tak przez cały czas. On być może, chce Ci pokazać Twoją wewnętrzną biedę. Slumsy w których żyjesz jedząc „odpadki wielkiego miasta”. Na zewnątrz taka piękna jestem a wewnątrz…DOLINA WYSCHŁYCH KOŚCI ( Por Ez 37, 1-14)…
Ale … w ciszy po kościach powieje ożywiający je WIATR i ożyją one a dolina nabierze pierwotnego piękna!

Nie bój się ciszy i własnych myśli. Spotkaj się  z nimi. Zobacz co mieszka w Twoim umyśle. I spróbuj wejść w nową rzeczywistość-rzeczywistość ciszy i kontemplacji. Pomocą będzie prosty zabieg higieniczno-kosmetyczny dla umysłu. Matka Tajber pisała że Jezus wpatruje się w duszę ludzką niby w morze i „śledzi za najmniejszymi poruszeniami fal myśli, uczuć, pragnień, pożądań i one Go całe zajmują i zabierają”. To wskazówka dla naszego „zabiegu”.

Oddaj Twój chaos Jezusowi a Ty…zajmij się skupieniem uwagi.
Metoda stara i wypróbowana przez Ojców Pustyni. Powtarzaj imię „Jezus” w rytm oddechu. Poczuj tętno Jego życia w sobie. Niech CISZA modlitwy będzie wzajemnym oddaniem siebie. Ty Jemu oddaj swój chaos i pomyśl, że jak pisała Matka Tajber On „wpatruje się” i leczy Cię tym wzrokiem. Ty w tym czasie skup się na Nim…Powtarzaj imię „Jezus”.

Komentarze

  1. Pytanie: Wracając zaś do sprawy nieustannej pamięci o Bogu: skoro uważasz mnie za godnego tej ciągłej medytacji, wskaż mi ją, mój mistrzu, i umocnij mnie w niej. Myśl moja bowiem się trwoży, że nie jestem w stanie jej osiągnąć.
    Odpowiedź: Jeśli zaś chodzi o nieustanną pamięć, a więc stałą medytację, rozpocznij ją i nie obawiaj się: Bóg da ci do tego moc i zdolność. (Św. Barsanufiusz i Jan z Gazy)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dam wam ścięgna, okryję was ciałem, oblokę was skórą i udzielę wam ducha"... ( Por Ez 37, 1-14 )

    OdpowiedzUsuń
  3. Pytanie: Jeżeli do mego serca dociera jakaś namiętna myśl, w jaki sposób mam ją wypędzić? Czy powinienem sprzeciwić się jej, ganić ją i jakby gniewać się na nią, czy też uciekać się do Boga, stawiając przed Nim swoją niemożność?
    Odpowiedź: Bracie, namiętności są utrapieniem i Pan ich nie wykluczył, ale powiedział: Wzywaj Mnie w dniu utrapienia, Ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz. Zatem przy każdej namiętności nie ma nic bardziej pożytecznego, jak wzywanie Imienia Boga. (Św. Barsanufiusz i Jan z Gazy), na to wychodzi że ciało+ duch= modlitwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wizja ciało+duch a nawet bez +, po prostu hylemorfizm (ciało i dusza) jest geniuszem chrześcijaństwa i różni medytację chrześcijańską od buddyzmu. Dusza jest formą ciała więc nie można ich rozdzielać. Razem się rozwijają. Co do namiętności...Rozumiem je jako nieuporządkowane poruszenia w ciele...Faktycznie wynikają one z braku porządku duszy. Kiedy dusza żyje imieniem Jezus - oddycha Nim ciału jest łatwiej trwać w spokoju. Namiętności są pewnym napięciem w ciele więc trzeba to ciało odprężyć-uspokoić przez dialog duchowy, przez relację Miłości skierowaną ku Bogu,

      Usuń
    2. Słyszałem ostatnio o sześciu perspektywach antropologicznych od których możemy wyjść, by w końcu dotrzeć do Tajemnicy. A są nimi: ciało jako materia, mięso, duch, dzięki który otwieramy się na transcendencję, umysł zdolny do refleksji, serce zdolne do relacji, ciało jako energia witalna, oraz dusza jako tchnienie życia. Są to perspektywy równoprawne pod warunkiem, że każdą z nich potraktujemy całościowo, a nie częściowo, jako kawałek osoby, ponieważ ciało jest całością i wyraża prawdę życia i dusza także, a ponadto umysł, serce, duch, witalność, one wszystkie świadczą o prawdzie, wystarczy tylko bliżej się przyjrzeć...Te perspektywy są takimi szkiełkami albo okienkami otwierającymi istotę ludzką na Wieczność, ale koniecznie musimy przyjąć, że każda z nich stanowi całość... Chyba trochę skomplikowałem?

      Usuń
    3. Co do całościowego spojrzenia na człowieka pełna zgoda...Jest jednak w człowieku coś co musi pełnić funkcję kierowniczą...Jak myślisz...co to jest?

      Usuń
    4. Hmm... zadaje Siostra trudne pytania? O ile, mi wiadomo, Dusza należy do Chrystusa, do Jego Ciała...?

      Usuń
    5. Dusza Chrystusa jest faktycznie związana z Jego cielesnością, człowieczeństwem chodzi mi jednak o władze duszy...To one są "centrum duchowego dowodzenia". Należą tu: rozum, wola, pamięć, wyobraźnie, uczucia. Które z nich jest władzą naczelną? Odpowiedzialną za resztę?

      Usuń
    6. A Jego Ciało jest "ciałem rozdartym"...

      Usuń
    7. Pewnie Siostrze chodzi o osobę?

      Usuń
    8. Ciężki ze mnie uczeń, w ogóle niekumaty, prawda?

      Usuń
    9. Chodzi o jedną z podanych wyżej władz duszy. :) o rozum chodzi....uczniu :)

      Usuń
    10. Dzięki... ależ jest Siostra wymagającą nauczycielką :)

      Usuń
    11. Władze duszy mamy rozpracowane, co w takim razie z Chrystusem?

      Usuń
    12. Skupmy uwagę na Nim i żyjmy Nim.... :)

      Usuń
    13. "On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi." (Dz 17,26)

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…