Przejdź do głównej zawartości

Przyodziani w Chrystusa.

Obraz Jezusa Promieniującego czczony w naszym Zgromadzeniu.
Methamorphosis – To greckie słowo określające Przemienienie Pańskie intryguje. W drugą niedzielę Wielkiego Postu pochylamy się nad tajemnicą wielkiego blasku i potęgi światła. To wydaje się nie bardzo do postnego kontekstu pasować…A jednak!

Przemienienie Pańskie zawiera w sobie niezwykle głęboką symbolikę. Chcę się dziś podzielić zaledwie malutkim kawałkiem mozaiki Przemienienia. Jest to fragmencik mówiący nam o człowieku….

Popatrzmy…Ewangelista Marek pisze, że „po sześciu dniach Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana”. Te sześć dni mają wielkie znaczenie widać tu istotną zależność między stworzeniem człowieka ADAMA ( w szóstym dniu ) a tajemnicą Przemienienia. Oznacza to, że w Chrystusie człowiek został na nowo stworzony. Że obserwując blask Przemienienia Pańskiego, widzimy przemianę, której rodzaj ludzki dostępuje w Chrystusie. Widzimy…nasze ostateczne przeznaczenie…Bo Nowy Adam, błyszczy światłem niepoznanym dotąd dla ludzkich oczu.

Z duchowego punktu widzenia widać tu mistykę przemiany wewnętrznej człowieka. Powołania do bycia przebóstwionym. Do regularnego rozwoju życia Chrystusa w duszy ludzkiej. Od grzesznego Adama, jakim się rodzimy stajemy się Nowym Adamem jaśniejącym chwałą. Zakładamy Tego Nowego Adama-Chrystusa na siebie w symbolu białej, chrzcielnej szaty. Ta szata jest udziałem w życiu Chrystusa i przyodziewa nas w Niego. Ale jak wiemy proces rozwoju świadomego życia w łasce to całe nasze życie.

Duchowość Przemienienia to ważny wątek myśli Służebnicy Bożej Pauli Zofii Tajber, Założycielki mojego Zgromadzenia. Pisze ona wielokrotnie o tym, że Bóg ma się „ujawnić” w czynie człowieka by zrealizować swój „wielki cel dla którego człowiek został stworzony”. Celem tym jest ujawnienie Chrystusa w człowieku, objawienie się Jego szaty…

Jesteśmy przyodziani w Chrystusa, Jego łaska spoczywa na nas.
Wielokrotnie spotykam ludzi, którzy promieniują Jezusem. Ludzi z których bije światło. Są to ludzie przyodziani łaską. Nie jest ona jednak daleko nas, jest w pobliżu…I Jego blask odnawia się w nas jak „młodość orła” po każdej spowiedzi, po adoracji, po spotkaniu z Jezusem.

Dajmy się poprowadzić tej METHAMORPHOSIS!

Komentarze

  1. METHAMORPHOSIS, czyli po mojemu "przepoczwarzenie" np. larwy w motyla. Motyl jest piękny, ale żyje krótko, taka bowiem jest natura rzeczy niezwykłych i ulotnych. Na szczęście, jako chrześcijanie mamy nadzieję, że to wszystko ma moc odrodzenia się w Chrystusie.
    Powstajemy niczym "feniks z popiołów"... "Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" (Rz 8,31b"
    Dajmy się poprowadzić...!?!
    Dziękuję za "malutki kawałek mozaiki"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze chrześcijańskie metamorphosis to stałe pozwalanie Jezusowi w nas by żył zamiast naszego egocentrycznego "ja".

      Usuń
    2. Może i motyl żyje krótko, ale... Jeżeli porównamy to do człowieka po spowiedzi, który "promieniuje czystością", który za jakiś czas nagrzeszy, znowu pójdzie do spowiedzi i znowu będzie czysty itd., to przecież właśnie dzięki temu sakramentowi możemy odnawiać się cały czas. Na szczęście On dał nam taką możliwość. Ważne, żebyśmy tego chcieli.

      Usuń
    3. Oby pozytywne spojrzenie zwyciężyła to co w nas zgorzkniałe

      Usuń
    4. Istotnie, masz rację, od pozytywnego spojrzenia, to znaczy od przyjęcia właściwej perspektywy patrzenia zależeć będzie nasza ewentualna metamorphosis, a nie tylko to powszechne, krótkotrwałe i raczej magiczne zaklęcie naszego dyskomfortu czy zgorzknienia. Spowodowanego szukaniem po omacku, z pominięciem Jezusa Chrystusa i Jego wyzwalającego Słowa płynącego z Ewangelii...

      Usuń
    5. Nasza Matka Założycielka M. Tajber wiele pisała o tym jak to Anonimowy ujął "pozytywnym" patrzeniu. Nazywała to higieną myśli, by umysł był zajęty pięknem i dobrem. My jednak wolimy często pełzać po ziemi zgorzknienia. Sama po sobie widzę jak łatwo mi wejść w narzekanie zamiast zobaczyć ile mam, jak wiele otrzymałam.

      Usuń
    6. Z tym brzemieniem "pierworodnego ukąszenia" musimy się niestety zmagać, ale i ono możemy wykorzystać dla wzmożenia czujności wewnętrznej, by wreszcie się przebudzić do prawdziwego życia, takiego bez lęku i w teraźniejszości. Bo w gruncie rzeczy, co my mamy? Chyba tylko jak ten motyl, ulotny kawałek piękna, jeden dzień... Aby w tym czasie urzeczywistnić "coś" z Całości, to znaczy dać jakiś wyraz miłości...Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
    7. ciekawe jest to, że kazdy poszukuje wyjscia z kokonu by stac się motylem. pielgrzym to człowiek który jest w drodze. Nie może powiedzieć ze juz cos ma. Nawet motyl jest przejsciem.

      Usuń
    8. Ciekawe ujęcie "nawet motyl jest przejściem"...Przejście czyli Pascha...Nasze życie jest paschą. Kiedy przejdziemy zostaniemy OCALENI, czyli staniemy się CALI, już nie będzie w nas ni jednej niespójności.

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.