Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

Dialogiczność duchowa płci.

O Jungu i jego psychologii można mówić wiele, można też wiele zarzucać. Wiemy jednak, że mądrością jest umieć wysłuchać każdego, nawet gdyby był głupcem, ponieważ nawet i on ma do opowiedzenia swoją historię, z której możesz zaczerpnąć mądrość.( Por. Desiderata)
Nie uważam Junga za głupca ( żeby nie było…) jego psychologia pozostawia jednak wiele pytań, co do których mam głębokie wątpliwości-nie ma na nie łatwych odpowiedzi. Szacunkiem darzę Junga ze względu na powód rozstania intelektualnego z Freudem. Powodem tym była nieakceptowana przez Freuda duchowość Gustava Carla Junga.
I właśnie o tym spornym punkcie mam zamiar dziś pisać. Jung wprowadził na arenę debaty o ludzkiej psychice  dwa terminy: Anima i animus. Anima to żeński pierwiastek obecny w duszy mężczyzny, właściwie dusza jego ducha. Animus zaś to męski pierwiastek obecny w duszy kobiety, więc duch jej duszy.
Żeby było jasne, nie chodzi o genderyzm, czyli „wybierz  sobie płeć”. Chodzi o komplementarność osoby ludzkiej. Pełny męż…

Korzystaj z życia!

W gruncie rzeczy życie to wielki dar. I faktycznie, nie jest to dar doceniany. Tak już jest, to co mamy na co dzień  jest dla nas oczywiste. Ale życie to zbyt wielki dar, by na tą oczywistość się zgodzić. Dostałam szansę życia, mogę doświadczać świata, spotykać drugiego człowieka, poznawać. Mogę tworzyć.
Jak często nie korzystam z życia? To wielka ściema współczesności, w którą daję się wmanewrować. Bo świat za słowami : „korzystaj z życia” rozumie coś co zupełnie jest sprzeczne z faktycznym byciem w życiu. „Korzystaj z życia” znaczy dla świata: baw się dobrze, wyluzuj się-UCIEKNIJ od rzeczywistości. Bo co proponuje nam taki model życia? Jedynie to, by mieć wygodnie.
Prawdziwe korzystanie z życia to zupełnie rzecz inna niż wygodnictwo. Życie to dar od Boga, uciekając przed rzeczywistością, uciekamy od frajdy płynącej z jej doświadczania. Naprawdę, życie warto przeżywać w pełni  - całym sobą. To znaczy być obecnym w tym co jest tu i teraz i umieć usłyszeć jaki to prezent przygotował dla …

Dialogi Bosko-ludzkie.

Człowiek-istota tak bardzo dialogiczna. Składająca się z duszy i ciała. Nawiązująca dialog ze światem i z własnym wnętrzem. A jednak Słowo w nas domaga się ciszy. I słowo jest dziś tak bardzo zdewaluowane. W ogromnej ilości informacji ginie jakiś autentyzm a słowo staje się często narzędziem manipulacji i reklamy. Są jednak jeszcze takie momenty, gdy czujemy ciężar słowa. Istotnie głębokie spotkania z drugim człowiekiem charakteryzują się owym ciężarem. Kiedy mówimy sobie lub o sobie rzeczy ważne, nie raz ściska nas w krtani. Więc słowo ma w sobie jakąś moc. Słowem otwieram przed drugim wewnętrzny swój  świat.
Kiedyś mi się tak napisało:
Pomiędzy drgnieniem a dźwiękiem Jest sfera tajemna Odnajdujesz ją w sobie Tam gdzie myśl oczekuje słowa
Miedzy myślą a słowem Tyle jest drgania Tyle twórczej działalności Tyle natężenia
Musi tak być By wyszła tajemnica istnienia Poprzez portyk ust.
Co zrobiłeś Boże, że wyrzekłaś Słowo? I wpuściłeś nas w siebie bośmy Tym Słowem zaistnieli? A później znowu wyrzekłeś na…

Ścięgna które ujrzałam.

Bardzo mnie cieszy dzisiejszy wniosek, do jakiego doszłam, a właściwie obserwacja która zaowocowała wnioskiem. Od jakiegoś czasu widzę chęć dzielenia się doświadczeniem Boga wśród osób Mu poświęconych. I raduje mnie to! Tak bardzo! Widzę jak wiele czerpię z obserwacji blogów takich autorek jak s. Anna czy s. Beata. Swoje promując cieszę się też z obecności w sieci mojej współsiostry s. Bogny Młynarz. Sama doświadczam mobilizujących walorów prowadzenia bloga i korzyści w postaci werbalizacji własnych przeżyć wewnętrznych. Poza tym czytując blogi sióstr nabieram nadziei i wzmacniam się świadectwem jakie dają.
Dziś na blogu Anki od Baranka przeczytałam że Jezus „Chce byśmy się Go dotykali, byśmy dotykali Jego ran w Jego Kościele”, pomyślałam że to jest to! Cieszy mnie wrażliwość jaką widzę w moich wspósiostrach „blogerkach”  J Jest to wrażliwość mocno skierowana na drugiego człowieka, na więzi w Mistycznym Ciele Chrystusa. Więzi to swego rodzaju ścięgna, które łączą mięśnie w ciele, są p…

Roztropność

Jest nam niezbędna. Jeśli chcemy, by nasze życie duchowe szło w dobrym kierunku. Jest sterem naszego życiowego rejsu i jest cnotą. O czym mowa? -Roztropność. Cnota kardynalna, wymieniana na 1-szym miejscu. Nabytek niezwykle pożądany dla każdego, kto serio myśli o rozwoju życia duchowego. To ona pozwala nam zachować równowagę wewnętrzną i pomaga w życiu jak nic innego.
Św. Teresa z Avila twierdziła nawet, że gdyby miała wybrać pomiędzy spowiednikiem pobożnym a roztropnym wybrałaby roztropnego, gdyż jak sądziła pobożność mija a roztropność zostaje .
Czym jest owa roztropność? Na pewno jest brakiem przesady w czymkolwiek. Jest więc prostym wybieraniem tego do dobre w danej sytuacji. Roztropność wybiera to, co bardziej służy całemu człowiekowi, patrzy całościowo, nie oddziela duchowości od cielesności.
Przykładem niech będą słowa św. Teresy z Avila: „Trzeba na przykład skrócić czas modlitwy, choćby się wielkich pociech na niej doznawało, skoro się spostrzeże, że siły ciała ustają i głowa nadto z…

Bosa.

Bosa.

W gęstwinie cieni
gdzie nie dochodził żaden blask
Przepastnej strachu krainie
mieszkaniu zmarłych wśród nas

Przebiegał prężnie i żywo
Igrając lekko na twarzy listowia 
i po gałęziach suchych falował

By zsunąć się później delikatnie
On - Światło dodatnie.



Ciemność ponowna
lecz...
Cóż to było?
Ożyw w nieożyw wsunięty
Jak gdyby tętno w umarłym zabiło.

O Paschy Kościele
O trzeciej to chyba było

Co się we mnie w proch zgięło
a co rozchyliło?

To darło w dwie poły niebiosa
granatem brzemienne gdy bosa
Kobieta

Okryła rąbkiem Twą ranę


O Paschy Kościele
O trzeciej to chyba było
O martwe me ciało
O ducha spoiwo!

Rozdzwońcie się we mnie rezurekcją
przepastne światła rozchyłów
z bólu zrodzone granatu
Przesączcie się z nieba
po cichu.

Łono

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał (J 3, 16)
Miłość Boga doprowadziła Go do tak wielkiego ubóstwa. -Oddaje swego Jednorodzonego Syna. Oddaje treść swego istnienia i pozostawia w sobie przestrzeń...pełną miłości, w którą zaprasza człowieka. Ten kto potrafi odpowiedzieć na to zaproszenie powoli zaczyna przybierać nowy kształt, jest to kształt formy...Miejsce po KIMŚ. Ta forma to przestrzeń Chrystusa. Człowiek więc w łonie Ojca zaczyna przybierać kształt formy Chrystusa, a nabiera go w atmosferze miłości jaka panuje wewnątrz Trójcy Świętej bo oto znalazł się z Bogu. Jest to tajemnicze wejście w łono Ojca, do którego wchodzi się przez Chrystusa. Człowiek wchodzi w łono nieba, bo Bóg zstąpił na ziemię.
Jest to jakaś wielka kenoza ( uniżenie ) Boga, która  znalazła swój szczyt na Krzyżu i przedłuża się... Człowiek wprowadza się w Boga, w łono Ojca. Jezus zstępując na ziemię nie zostawił jej już osieroconą, zdecydował zostać tu na zawsze. Chciał byśmy mieli możliwość wprowadzania się w łon…

JEDNIA

JEDNIA( wiersz filozoficzno-mistyczny)
Jestem w Tobie A Ty ogarniasz mnie Sobą I stanowisz treść mojego życia. Tak jak dla ziarna Treścią życia jest ziemia.
Bo aby z dwóch odmiennych istnień Jak Ty i ja Jak ziemia i ziarno Wynikło owocne JEDNO
Jak źdźbło dla ziarna Jak nowe życie w Tobie
Trzeba się umieć wsiać W zupełnie odmienną I niepojęcia różną od siebie materię.
W PARA TRANSCENDENT Materialnie ujęty w słowie
DUCH.

Lekarstwo Miłosierne.

Człowiek jest piękny. Każdy jeden! U zarania swej historii doświadcza bowiem miłosnego aktu stworzenia. I zanim akt miłości zaistnieje w dwóch ciałach przyszłych rodziców Bóg pierwszy umiłował. Jest to podstawa naszej wartości, fundament pod wszelką dojrzałość ludzką. Człowiek dojrzały to przecież człowiek, który nie boi się Miłości. Celowo napisałam z dużej litery.
Wczoraj moje serce poruszyły słowa pewnego kapłana. Powiedział on:  „Abyśmy umieli przyjmować miłość, bez poczucia winy”. NIESAMOWITE. Uświadomiłam sobie, że ja to raczej nie potrafię przyjmować i po prostu czuć się wdzięczną, nie do końca wierzę, w bezinteresowność, w to, że ktoś może mnie kochać dla mnie samej, nie dla tego co mogę mu dać.
Takie doświadczenie, że jest się kochanym a ta druga osoba nie szuka niczego poza nami samymi, jest nam niezmiernie potrzebne ( bynajmniej mi jest bardzo). Wiemy, że my, ludzie jesteśmy interesowni. Zazwyczaj kochamy, bo osoba ukochana zapełnia nam naszą pustkę. I to bywa przyczyną tego, …

Obecność ukryta.

Gdzieś bardzo głęboko w nas jest ukryte źródło życia. Tętni ono, ale bywa przysypane, domaga się odkrycia.
Dziś u mnie jeden z tych dni zamętu. Dokładnie…Powrót z Jerozolimy (okresu świąt) do Galilei codzienności. Jeszcze nie tak dawno pisałam, że Jezus czeka na nas w Galilei. Dziś moja Galilea zanurzona jest w chaosie moich emocji, wydarzeń, i tego co ludzkie.
A jednak Jezus jest w mojej rozemocjonowanej i nerwowej dziś Galilei. Ale…czy ja Go dostrzegam? Mieszkam z Nim pod jednym dachem. Po obowiązkach katechetycznych mam w zwyczaju chodzić do Niego na pogawędkę i przyjacielski odpoczynek.
Tak Mu dziś współczułam. On cały nastawiony na mnie, a ja-cała w zamęcie różnych spraw. Jak to dobrze mieć tak bezwarunkowo kochającego przyjaciela. Próbując wyciszyć serce, nawet nie dało rady powtarzać „Jezus” w rytm oddechu… Było jednak takie głębokie poczucie obecności. ZUPEŁNIE ROZBRAJAJĄCE. Świadomość tego jak On kocha, że mimo mojego rozproszenia  jest w TYM. Jest wewnątrz mojego chaosu: POCZUCIE BL…

Allleeeluuuuuja!!!!!!!!!!!!!

Nie ma Go!

Nie ma Go! Kiedyś ponoć uzdrawiał, głosił, czynił cuda. Dziś już Go nie ma! Ani w naszym świecie…

Ani…w grobie.
Świat w ciemności, a człowiek sam. Ziemia rozpacza i lamentuje. Ocean, powietrze, ogień jątrzą się kataklizmami.
Nie ma Go! Mówi orędownik ciemności. Ojciec śmierci…
Ale przy grobie Maria Magdalena ujrzy dziś w nocy ( tuż przed słońca powstaniem) Że idzie przed nami do Galilei.
Galilea to nasza codzienność. To z niej Jezus przybył na święto Paschy. Dziś wszyscy zmierzamy do naszej Jerozolimy, ale już niedługo będzie po świętach.
Czy dam wiarę aniołom, że On już jest w mojej poświątecznej rzeczywistości? Że mnie uprzedził w drodze do niej?
Czuję niezmierną wdzięczność. Tyle we mnie trosk, i świat mówi że GO NIE MA! A On jest już w drodze do Galilei, do tego, co zwyczajne i codzienne. Zmartwychwstał by być w naszej Galilei. W pracy, szkole, w domu… Jest tam gdzie Twoja i moja codzienność.
Idźcie więc stąd i powiedzcie światu…NIE MA GO …bo ZMARTWYCHWSTAŁ
I jest w naszej codziennej walce o dob…