Bosa.


Bosa.

W gęstwinie cieni
gdzie nie dochodził żaden blask
Przepastnej strachu krainie
mieszkaniu zmarłych wśród nas

Przebiegał prężnie i żywo
Igrając lekko na twarzy listowia 
i po gałęziach suchych falował

By zsunąć się później delikatnie
On - Światło dodatnie.



Ciemność ponowna
lecz...
Cóż to było?
Ożyw w nieożyw wsunięty
Jak gdyby tętno w umarłym zabiło.

O Paschy Kościele
O trzeciej to chyba było

Co się we mnie w proch zgięło
a co rozchyliło?

To darło w dwie poły niebiosa
granatem brzemienne gdy bosa
Kobieta

Okryła rąbkiem Twą ranę


O Paschy Kościele
O trzeciej to chyba było
O martwe me ciało
O ducha spoiwo!

Rozdzwońcie się we mnie rezurekcją
przepastne światła rozchyłów
z bólu zrodzone granatu
Przesączcie się z nieba
po cichu.

Komentarze

  1. Niesamowicie głębokie...czy to Twoja poezja serca? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wiersz z nowicjatu...stary...w nowicjacie człowiek ma predyspozycje do głębi :)

      Usuń
    2. A później Siostro, to co, faluje tylko po powierzchni, gdzież się podziały jego predyspozycje? A, chyba już wiem...:)

      Usuń
    3. Hmm...mam powiedzieć?

      Usuń
    4. "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi..." (Dz 5, 29)

      Usuń
    5. Hmmm...właśnie próbuję się nawrócić. Chcę Go słuchać.

      Usuń
  2. Hiacynto, bardzo bardzo bardzo...! :) Ach! Wciągnęło mnie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom