Przejdź do głównej zawartości

Dialogiczność duchowa płci.

O Jungu i jego psychologii można mówić wiele, można też wiele zarzucać. Wiemy jednak, że mądrością jest umieć wysłuchać każdego, nawet gdyby był głupcem, ponieważ nawet i on ma do opowiedzenia swoją historię, z której możesz zaczerpnąć mądrość.( Por. Desiderata)

Nie uważam Junga za głupca ( żeby nie było…) jego psychologia pozostawia jednak wiele pytań, co do których mam głębokie wątpliwości-nie ma na nie łatwych odpowiedzi. Szacunkiem darzę Junga ze względu na powód rozstania intelektualnego z Freudem. Powodem tym była nieakceptowana przez Freuda duchowość Gustava Carla Junga.

I właśnie o tym spornym punkcie mam zamiar dziś pisać.
Jung wprowadził na arenę debaty o ludzkiej psychice  dwa terminy: Anima i animus. Anima to żeński pierwiastek obecny w duszy mężczyzny, właściwie dusza jego ducha. Animus zaś to męski pierwiastek obecny w duszy kobiety, więc duch jej duszy.

Żeby było jasne, nie chodzi o genderyzm, czyli „wybierz  sobie płeć”. Chodzi o komplementarność osoby ludzkiej. Pełny mężczyzna to ten, który zaakceptował swoją animę, a pełna kobieta zaakceptuje swojego animusa.

Dlaczego o tym piszę?
Odkrycie Junga kieruje naszą uwagę na Kogoś jeszcze. Pokazuje nam praźródło naszego bycia człowiekiem. Jak wiemy, każdy z nas, bez wyjątku został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. A kim jest Bóg?
Czy Bóg ma płeć? Czy jest aseksualny?

Bóg jest duchem, więc błędem jest operowanie tu językiem fizjonomii. Trzeba użyć pojąć z zakresu duchowości. I tu nasz animus i anima odnajdą się doskonale. Bóg jest Ojcem, co wskazuje na animusa, ale jest też rodzącym a to już przymiot typowo kobiecy. Ojciec odwiecznie rodzi Syna …To jest anima.

Przyjmijmy więc, że skoro powyższe zdaje się być zupełnie logiczne, to my-dzieci Boże(przez stworzenie) na obraz i podobieństwo, poza fizjonomiczną płcią, posiadamy duchową duszę, która by uzupełnić naszą fizjonomię ma w sobie pierwiastek czyniący nas duchowo pełnymi. My kobiety mamy animusa, wy-mężczyźni macie animę. Anima uczy mężczyznę tego, czego bez niej nie mógłby pojąć  Ravasi pisze że  w snach „ukazuje się w postaci uosobionej przez matkę, żonę, córkę, kochankę: stanowią one takie same projekcje „żeńskiej” strony mężczyzny. W życiu codziennym ta żeńska dusza objawia się w mężczyźnie poprzez emocjonalność, niestałość, wzburzenie, sentymentalizm. Utrata tej duszy więzi mężczyznę w sieci rezygnacji, zmęczenia, ospałości i nieodpowiedzialności” ( Gianfranco Ravasi  „ Krótka historia duszy” s.278)

Coś w tym jest!
Mężczyznom zarzuca się przecież dość często ociężałość, nieodpowiedzialność i „wylegiwanie na kanapie z pilotem w ręku”. Kochane kobiety…Być może wasi mężczyźni ( z wyżej wymienionego gatunku) nie rozmawiają ze swoją animą. A może …wy-żony, siostry, matki nie pozwalacie im odkryć własnej animy. Szczególny tu apel do mam. Mamusie waszych synusi! To wy wpływacie na obraz animy i jej wewnętrzny głos u waszych synów, nie pozwólcie tego głosu zabić ale i nie przewartościowujcie (Wzorcza dla syna jest relacja z ojcem).

A co z nami? Córkami, siostrami, matkami?
My potrzebujemy ducha- ANIMUSA. Oddam głos mądrzejszemu:

Duch byłby zatem stroną męską kobiety, objawia się on w snach poprzez dominującą typologię społeczną  ojca i brata, ale także bohatera i samego Boga, będących doskonałym archetypem męskości. Jeśli kobieta godzi się z tym i spokojne przeżywa obecność ducha w sobie odkrywa w nim źródło pewności i działania. Jeśli jednak duch staje się agresywny i skłanny do nadużywania władzy, przemienia kobietę w istotę wrogą, agresywną, upartą i władczą”. ( Gianfranco Ravasi  „ Krótka historia duszy” s.279).

To wynaturzenie kobiecości, przez zbyt mocno żyjącego w nas animusa sprawia, że część z nas to niezłe jędze i zazdrośnice. Popycha nas to w chęć dominacji i przejawia w mściwości. Tymczasem nasz wewnętrzny przyjaciel animus ma nas uczynić pewnymi i twórczymi w naszych powołaniach. Pewność i twórczość nie ma nic wspólnego z agresją i dominacją.

Tu filmik dla Mamusi synusi:) I samych synusi też:)

Komentarze

  1. Brawo Siostro za odwagę podjęcia z humorem, trudnego, a dla niektórych drażliwego tematu "dialogiczności duchowej płci"...

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie filmik dla Tatusi córusi:) I samych córusi też? Jak idziemy "po bandzie" to wspólnie X-Y, chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie :) Więc jeśli Anonimowy taki filmik odnajdzie bardzo proszę tu zalinkować :)

      Usuń
    2. "Bida z nędzą" w temacie "córusi" potraktowanej chyba "po macoszemu"...
      Znalazłem tylko to : Ojciec i córka | Przystanek Ziemia | https://www.youtube.com/watch?v=p3asGc0aoX0

      Usuń
    3. Dziękuję-filmik warto obejrzenia:) POLECAM !!!!

      Usuń
  3. Zgadzam się, gratuluję Ci Siostro odwagi w podjęciu tak trudnego i 'kontrowersyjnego' tematu! :) Nie łatwo jest poruszać się na krawędzi psychoanalizy Junga itd. i potrafić odnieść to do Boga, ponadto próbować wyjaśnić to nam 'z polskiego na nasze'. :) Podeszłaś do tego rewelacyjnie i z potrzebnym dystansem i humorem :) Pozdrawiam :) +

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostro Beato:) Dziękuję za podmuch w moje żagle. Prawdziwa kobieta to właśnie ta, która daje wiatr w żagle, nie podcina skrzydeł! Jest to aspekt macierzyństwa. Macierzyństwo jest dawaniem światu nowego człowieka-nie zatrzymywaniem go dla siebie lub na sobie. W duchowym sensie macierzyństwo osoby konsekrowanej jest takie że pozwala drugiemu rozwinąć skrzydła- rodzi go dla świata jako w pełni gotowego, nie stłamszonego. Jest to wyjątkowa rola towarzysząca kobiety konsekrowanej. :) Niech Pan Ci błogosławi Siostro +

      Usuń
    2. Ja tak odnośnie nie zatrzymywania przy sobie czy dla siebie swojego dziecka - na wesoło. Kiedy mój syn miał może z 5 lat mówi do nas, że on zawsze z nami będzie mieszkał. A ja mu na to, że jak dorośnie to pozna jakąś dziewczynę, która zostanie jego żoną i wtedy się z domu wyprowadzi (tak w skrócie teraz piszę). A on popatrzył na mnie z powagą i tak się rozszlochał, że mnie zamurowało. Nie wiedziałam czy mam płakać razem z nim czy się śmiać, bo on przez łzy mówił: nigdy się z domu nie wyprowadzę :) To bardzo ważne zadanie, aby wychować dzieci tak, żeby umiały (czasem mimo wielu przeciwności) prowadzić osobne życie. I żebyśmy my - rodzice nie próbowali tym osobnym życiem mimo wszystko zawładnąć.

      Usuń
  4. Czytałem gdzieś, że tak naprawdę mamy do czynienia w relacjach interpersonalnych z czterema płciami, a są nimi, zacznę od Córusi: "córunia tatusia" i "córeczka mamusi", "synalek mamusi" i "synuś tatusia". Ma to swoje konsekwencje, ponieważ, od tego przy którym z naszych rodziców "opowiemy się duchowo" będzie zależała jakość relacji którą stworzymy, jej napięcie i głębia. Tak więc, słusznie Siostra napisała, że "dla syna wzorcza jest relacja z ojcem", bowiem gdy "opowie" się np. za toksyczną matką stanie się maminsynkiem, i podobnie córka jeśli nie opowie się za matką, trudno będzie jej stworzyć z mężczyzna komplementarną relację. to prawda, wśród sióstr zakonnych wiele jest męskich typów kobiet, ale nie tylko tam, bo wszędzie, gdzie mężczyzna jest niewydolny kobiety przejmują sprawy w swoje ręce. Nie jestem fachowcem, powyższe napisałem opierając się na doświadczeniu i skromnej lekturze, dlatego nie wiem czy do końca tak jest jak piszę? wiem jedno, ale tu Ameryki nie odkryję, prawidłowe relacje córki z ojcem sprawiają, że z taką kobietą da się żyć. Podobnie i mężczyźni nie rozpieszczani, ani też nie tłamszeni przez matkę będą super wsparciem dla kobiety... Jednym słowem prawidłowe relacje z rodzicami to bezcenny skarb, ale jakże rzadki, dlatego większość z nas zmuszona jest wejść na drogę przebaczenia i pojednania ze swymi rodzicami, bo od tego zależą nasze ewentualne zdrowe relacje z Bogiem, czyli z naszą Niebieską Matką i Ojcem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam w pakiecie cytat zapożyczony od zaprzyjaźnionej Siostry: "Bliska relacja z Maryją ustawia wiele spraw w życiu. Kobiety przy Niej stają się bardziej kobiece, a mężczyźni bardziej męscy." - Taka jest prawda!!!

      Usuń
    2. Z tego wszystkiego jasno wynika jaką bzdurą jest genderyzm ...Prawidłowy rozwój emocjonalny córki, syna opiera się na wystarczająco dobrych relacjach z rodzicami obu płci. Nie może tu dojść do pomieszania. Zdarza się przecież, że córka wychowana w rodzinie z dysfunkcyjnym ojcem, który załóżmy nadużywa alkoholu i wykazuje się agresją wobec matki, taka córka gubi się w roli jaką ma do spełnienia. Matka jawi jej się jako ogniwo słabe, narażone i niepewne siebie, kontrolowane i tłamszone- podświadomie może nastąpić odrzucenie obrazu matki i w rezultacie negacja własnej seksualności( kobiecości) . Owoc może przybrać formę orientacji homoseksualnej .
      Co do silnych kobiet w klasztorach powiem tylko, że "coś jest na rzeczy", jednak nie sądzę by to się rodziło za murami, jest to wnoszone w mury a struktury gdzie " trza se radzić bez chłopa" mogą to wzmacniać. Zadanie dla formatorek-nie głaskać chłopczyc za ich "męstwo" lecz pomóc im zaakceptować w sobie córkę:) Tak to widzę:)

      Usuń

      Usuń
    3. "Bliska relacja z Maryją" pozwala przyjąć Syna i zbliżyć się do Ojca...a także wchodzić odważnie w różnorodne relacje interpersonalne, szczególnie pomiędzy mężczyzną a kobietą, a więc relacje z Innością, z odmiennością płciową, relacje, które są bardziej wymagającą od tych realizujących się w obszarze podobieństwa, tożsamości. Świadomość różnicy jest punktem wyjścia ku Innemu i warunkiem rozwoju wiary, która ze swej istoty jest misyjna...

      Usuń
    4. Powyższy komentarz pisałem zanim przeczytałem o "chłopczycach"...

      Usuń
  5. Zdaję się, otworzyła Siostra nieopacznie PUSZKĘ PANDORY i dopiero teraz się zacznie :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...rozpętała się burza i "leje jak z cebra", natura nie jest obojętna...:) benek

      Usuń
  6. "Jezus zna prawdę Tylko On zawsze ci przebacza! A Pan chce jedynie, abyś ty Mu powiedział to, co On już wie." - polecam przemówienie Papieża Franciszka, tylko pozornie nie związane z tematem... https://w2.vatican.va/content/francesco/pl/speeches/2013/july/documents/papa-francesco_20130706_incontro-seminaristi.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... Kilka dni bez netu, a tu omijają mnie takie dyskusje! :)
    Cieszę się i dziękuję Hiacyncie.
    Podzielę się tym, co widzę w moim Domu. Mama, Tato, Brat i ja. Prace wykonywane przez Mamę i prace wykonywane przez Tatę - dla mnie było to oczywiste. Mama do auta się nie wtrącała, chyba że kobiecą radą ;) a Tato ani nie marudził w kuchni ani się wtrącał, chyba że trzeba było utrzeć ziemniaki na placki, to i owszem mocną szybciej to szło. Ale... obecnie, kiedy Mamę zmogła choroba i jest uziemiona w łóżku, Tato nauczył się gotowania, sprzątania, pielęgnacji. Mówię o człowieku po 70-tce! Anima w nim rzeczywiście rozkwitła a przy tym Animus został nienaruszony. Kiedy gotował pierwsze zupy, przynosił do maminego łóżka w miseczce odrobinę do popróbowania i konsultacji czego by tu jeszcze dodać :). To było urocze! A dziś, kiedy pytam, kto ugotował, odpowiadają, że "razem" - tatusiowymi rękami z mamusiowym doświadczeniem :)
    Tę komplementarność widziałam na własne oczy. No, widzisz, Hiacynto, serce i wspomnienia poleciały ponad 800 km stąd, do Wilna. A może też dlatego, że być może już w niedzielę ich nawiedzę, z czego się cieszę, a Was kochani, Matce Miłosierdzia "podrzucę" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostro Aniu do Baranka :) Bardzo Ci dziękuję, za ukazanie "kawałka " siebie, bardzo zresztą ważnego, bo to dom rodzinny. Czytając Twoje słowa poczułam się trochę zaproszona w progi tego domu i powiem, że odczułam tam wiele ciepła :) Fantastyczne to z tą zupą! Coś pięknego!
      Jeśli zaś o Matkę Miłosierdzia chodzi to bardzo proszę o kilka westchnień ode mnie w jej stronę :)

      Usuń
  8. Mam potrzebę uporządkowania tematu, dlatego poniżej podaję definicje znalezione w Zeszycie "ALBO albo" Jungowskie Inspiracje z sierpnia 1991 r.

    ANIMUS - archetyp pierwiastka męskiego u kobiety umożliwiający jej głębsze porozumienie z mężczyzną. Asymilacja cech tego archetypu daje kobiecie intelektualną i zadaniową niezależność. Zdobywa ona umiejętność wchodzenia w elementarne role męskie, potrafi zachować wewnętrzną równowagę wobec sytuacji prowokujących do biegunowych zachowań, aktywności-bierności, dominacji-uległości, czułości-surowości...

    ANIMA - archetyp pierwiastka żeńskiego u mężczyzny, nieświadomy aspekt cech kobiecych umożliwiający mężczyźnie intuicyjne i uczuciowe porozumienie z kobietą. Uświadomienie własności archetypu Animy daje mężczyźnie względną równowagę duchową, zdobywa on psychologiczną niezależność w relacji z kobietami i potrafi podejmować z nimi kontakt partnerski. Przetworzeniu ulega lęk i fascynacja, wynikająca z oddziaływania odmiennego elementu psychicznego...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.