Przejdź do głównej zawartości

Łono

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał (J 3, 16)

Miłość Boga doprowadziła Go do tak wielkiego ubóstwa.
-Oddaje swego Jednorodzonego Syna. Oddaje treść swego istnienia i pozostawia w sobie przestrzeń...pełną miłości, w którą zaprasza człowieka.
Ten kto potrafi odpowiedzieć na to zaproszenie powoli zaczyna przybierać nowy kształt, jest to kształt formy...Miejsce po KIMŚ. Ta forma to przestrzeń Chrystusa. Człowiek więc w łonie Ojca zaczyna przybierać kształt formy Chrystusa, a nabiera go w atmosferze miłości jaka panuje wewnątrz Trójcy Świętej bo oto znalazł się z Bogu. Jest to tajemnicze wejście w łono Ojca, do którego wchodzi się przez Chrystusa. Człowiek wchodzi w łono nieba, bo Bóg zstąpił na ziemię.

Jest to jakaś wielka kenoza ( uniżenie ) Boga, która  znalazła swój szczyt na Krzyżu i przedłuża się...
Człowiek wprowadza się w Boga, w łono Ojca. Jezus zstępując na ziemię nie zostawił jej już osieroconą, zdecydował zostać tu na zawsze. Chciał byśmy mieli możliwość wprowadzania się w łono Ojca już tu, więc byśmy się upodabniali do Boskiej formy Chrystusa, która jest w łonie Ojca.

Mówi się, że chrześcijanin to drugi Chrystus, bo chrześcijaństwo to droga upodobniająca do Niego. Jakie to wielkie powołanie! Nie z naszej zasługi lecz z łaski!

Chociaż więc ukąszeni grzechem chorujemy, patrzymy odważnie na wywyższonego Pana i doznajemy uzdrowienia przez Miłość ( chociaż choroba nasza była śmiertelna). 
Wchodzimy w łono podnoszącej i zaabsorbowanej człowiekiem Trynitarnej Miłości Boga. Doświadczamy głębokiego pochylenia Trzech Boskich Osób nad naszym grzesznym życiem.
I jest to nasz fundament, Miłość, która nas tworzy na nowo kształtując obraz i podobieństwo.

"Pożywając Ciało Chrystusowe, pożywamy, raczej wchłaniamy  w siebie wszystkie cnoty, zawierające się w Nim. Bóg Najdobrotliwszy nas obdarzył duchem nieśmiertelnym i gdy ten duch, który jest maleńkim pyłkiem mgły, mówiąc obrazowo połączy się z Duchem Chrystusowym, może się stać podobnym Bogu" M. Paula Zofia Tajber. 

Komentarze

  1. "Chociaż więc ukąszeni grzechem chorujemy, patrzymy odważnie na wywyższonego Pana..." - Ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...bo miłość jest dawaniem aż do końca. Jak Bóg. Jak Jezus...wiec i my jesteśmy do tego wezwani. Dziękuję Ci za ten wpis +

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za to, że przeczytałaś :) Tak...miłość to dawanie, ale też przyjmowanie. Przepiękna wymiana.

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…