Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

Jedność w różnorodności.

Dziś z rana jak grom z jasnego nieba przyszło na mnie nagłe olśnienie. Być może dla was oczywiste, dla mnie jednak rewolucyjne. W uroczystość Trójcy Przenajświętszej w czytaniu z jutrzni widzę taki oto tekst: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich”.1 Kor 12. 4-6.



Rzeczywiście w Kościele jest bardzo wiele „rodzajów posługiwania”, co lepsze wiele „sposobów rozumienia tej samej rzeczywistości”. Ostatnio nawet z lekkim drżeniem myślałam o tych rozbieżnościach. Wystarczy zresztą spojrzeć jedynie na liturgię Eucharystii, jedni wolą ryt przed soborowy, inni preferują np. Mszę z modlitwą o uzdrowienie i z darem języków, są wreszcie tak zwani „normalni”, którzy chcą Mszy „po ludzku”…
Moje lęki o przyszłość Kościoła rozbroiła dziś Przenajświętsza Trójca – wzór wspólnoty. Zobaczyłam, że ONI są TOTALNIE RÓŻNI!!!!!! Totalnie inne mają zadanie, a jednak są w najdoskonal…

Dziecko z Duchem.

Przyznam, że dzieci mnie zaskakują. Taka sytuacja: Dziś, klasa II SP, dzieci jeszcze małe…ktoś powiedziałby – głupie. A tu takie zaskoczenie.
Rozmawiamy o Mojżeszu, o pomazaniu drzwi Krwią Baranka o Morzu Czerwonym i szukamy paraboli, że to zapowiada Mesjasza. Mówię malcom: „No widzicie? Baranek znów zapowiada nam Kogo?....a Morze Czerwone co zapowiada?”.  Nie powiem, że nie kumają – kumają na dość zadowalającym mnie poziomie.
Wtem, z ostatniej ławki słyszę klasowego „partyzanta”, który jak zwykle kwestionującym tonem pyta: „A krzew gorejący?, dlaczego tak się Bóg ukazał”. Ogarnęło mnie-przyznam zaćmienie. I tu zdarzyło się coś niezwykle pięknego. Dziewczynka z drugiego rzędu oczywistym dla niej tonem mówi do kolegi „partyzanta”-„No przecież to zapowiedź Jezusa Chrystusa, który choć umarł nie przemija!”….ZAMUROWAŁO MNIE! I udając, że to oczywista dla mnie odpowiedź ze zdumieniem spojrzałam, na moją małą uczennicę.
Hmmm….no właśnie! Duch Święty posługuje się tymi, którzy są jak dzieci! Mów…

Uwaga! Prawdziwy Duch!

UWAGA! Duch Święty nie podlega ludzkim manipulacjom, jest totalnie i pięknie wolny i robi co chce. Jego zaś wola jest doskonale bezbłędna, bo jest Boża. To jest tak cudownie piękne! Bo my- jak wiadomo, bardzo, bardzo często przypinamy naklejkę z Duchem Świętym tam, gdzie On nawet nie zaglądnął…Efekt jednak zawsze jest marny na końcu dla nas samych. On-Duch Prawdy, serio nie przejmuje się tym, że robi się z Nim podróbki. Zresztą świadczy to jedynie o jego wysokiej marce J.
Faktycznie, robimy czasem podróbki z Duchem Świętym, chyba głównie po to by podnieść autorytet własnych (marnych) pomysłów. Bo uszyć kiepskie gacie może każdy krawiec, więc dodajmy metkę z logo znanej firmy i każdy to kupi. Jest to jednak oszustwo.
Problem podróbek z Duchem Świętym, nie frustruje więc samego Ducha, winien jednak zainteresować nas-chrześcijan. Musimy się nauczyć słuchać głosu Ducha Świętego, by nas nie zwiodły „wilki drapieżne”-które są w stadzie. Najlepiej uczy nas słuchanie, by mieć wrażliwość na to …

Dla samego Jezusa!

Rola zmysłowości w życiu duchowym człowieka. Hmmm…Temat rzeka, budzący wiele sporów i kontrowersji. Czy więc zmysły mogą i czy odgrywają w naszym życiu duchowym jakąś rolę?
Zmysłowość człowieka jest nierozerwalnie związana z jego cielesnością, lecz komunikaty zmysłowe docierają do płaszczyzny duchowej. Doświadczenia zmysłowe mogą integrować człowieka z otaczającym go światem i zasadniczo taką rolą z założenia pełnią. Wystarczy zresztą spojrzeć na świat człowieka z autyzmem, który niejako odgrodzony jest od własnych doznań zmysłowych. Nie umie ich zinterioryzować, są one dla niego „ciałem obcym” z którym trzeba sobie radzić jak się umie. Nie jest więc rzeczą zdrową życie oddzielone od uczuć i zmysłów. Życie w którym zmysły i dusza żyją oddzielnym i „własnym życiem”.
Ktoś ostatnio porównał życie autystyka z źle zdabbingowanym filmem, widzisz ruch warg ale głos idzie o dwie sekundy później. Zmysły są nie powiązane. Choć to przykre schorzenie, jednak autyzm pomaga nam zrozumieć istotną rolę …

Szkoła św. Jana.

Siadam dziś do lektury, a tu w „Drodze na Górę Karmel” św. Jana od Krzyża słowa, które mnie orzeźwiły, czytam :” Im więcej więc dusza wchodzi w ciemność i odrywa się od wszystkich rzeczy zewnętrznych, tym głębiej wypełnia ją wiara, a co za tym idzie miłość i nadzieja” (DGK II, 24,8) Jejku…myślę sobie „ale to nie dzisiejsze”.
To jest totalnie nie dzisiejsze! Totalnie wbrew temu co mówi nam współczesny sposób myślenia. Żyjemy przecież w kapitalizmie, w świecie gdzie liczy się kapitał, liczy się posiadanie. Jesteś wiec „Kimś” w tym świecie na tyle na ile coś posiadasz.
W przerażający sposób taka mentalność wdarła się do serc chrześcijan, zabierając wolność dzieci Bożych, które nie osadzają poczucia wartości na tym że mają lecz że są.
W kontekście tego wszystkiego słowa Jana od Krzyża stają się niezwykle istotne. Trzeba nam wracać do tej mądrości, która polegała na ascezie. Człowiek potrzebuje się ogołocić z tego co stanowi jego zabezpieczanie by ujrzeć siebie nagim lecz wartościowym samym w…

Nowa mentalność

Duch Święty  jest nieprzewidywalny. Nie przewidzisz z Nim przyszłości. On Cię poprowadzi prosząc o to, byś ufnie pozwolił Mu zawiązać sobie oczy. Wtedy delikatnie ujmie Cię za rękę. On- Duch Boga nie działa po linii ludzkiej, obiera zupełnie inny tryb działania. Dlatego gdy za Nim pójdziesz będziesz nieustannie zdziwiony, że Jego drogi są tak różne od Twoich i Jego pomysły tak inne od naszych.
My po ludzku kalkulujemy. Wybieramy to co logiczne, co nam wychodzi z rachunku prawdopodobieństwa. Duch Święty inaczej! Pokazuje nam NOWĄ MENTALNOŚĆ, która idzie kontra temu co wymyślił nasz przebiegły umysł.
Nowa mentalność Ducha wybiera coś co wydaje się nam absurdem. Wybiera to co spisane na straty i co nie przynosi zysku. Wybiera OFIARĘ, życie WYDANE.
Mam zamiar zająć się tą NOWĄ MENTALNOŚCIĄ w sposób szczególniejszy. Potrzeba nam dziś nowego trendu na myślenie. Bo świat dziś zdziczał  w kierunku ego i samorealizacji. Przecież więcej jest radości w dawaniu aniżeli w braniu, czemu więc brniemy …

Nie - wolni.

W dzisiejszej Ewangelii czytam: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie”( J 14,6). Chyba nigdy dotąd nie dotarło do mnie tak mocno jak dziś co to znaczy. Ostatnio wiele myślę o mojej własnej niewoli. Tak wiele pragnę a sprawy i rzeczy do których dążę nie dadzą mi nawet kawałka tego szczęścia jakie mogę mieć bez nich w Jezusie.
Chyba dziś wielu z nas stoi na tym samym miejscu co ja. Widzimy perspektywy w ludzkich granicach a zapominamy o perspektywie Bożej. Dziś, kiedy świat lansuje ludzi sukcesu i celebrytów, gdzie liczy się kariera i dobrobyt.
Gdzie dziś jest miejsce dla życia z łaski…lub w łasce (jak kto woli)?
Ważna jest  wygoda, która zabija i ważne są prestiżowe kontakty, powierzchowne znajomości pełne interesowych pułapek. Gdzie dziś miejsce odnajdzie prawdziwa przyjaźń? Taka, która nie jest wyzyskiem i która nie zniewala?
Wróćmy więc na JEDYNĄ WŁAŚCIWĄ DROGĘ.
I słowo od Thomasa:
„Umiłowałem swoją niewolę i sam zamknąłem się w prag…