Przejdź do głównej zawartości

Dziecko z Duchem.

Przyznam, że dzieci mnie zaskakują.
Taka sytuacja: Dziś, klasa II SP, dzieci jeszcze małe…ktoś powiedziałby – głupie. A tu takie zaskoczenie.

Rozmawiamy o Mojżeszu, o pomazaniu drzwi Krwią Baranka o Morzu Czerwonym i szukamy paraboli, że to zapowiada Mesjasza. Mówię malcom: „No widzicie? Baranek znów zapowiada nam Kogo?....a Morze Czerwone co zapowiada?”.  Nie powiem, że nie kumają – kumają na dość zadowalającym mnie poziomie.

Wtem, z ostatniej ławki słyszę klasowego „partyzanta”, który jak zwykle kwestionującym tonem pyta: „A krzew gorejący?, dlaczego tak się Bóg ukazał”. Ogarnęło mnie-przyznam zaćmienie. I tu zdarzyło się coś niezwykle pięknego. Dziewczynka z drugiego rzędu oczywistym dla niej tonem mówi do kolegi „partyzanta”-„No przecież to zapowiedź Jezusa Chrystusa, który choć umarł nie przemija!”….ZAMUROWAŁO MNIE! I udając, że to oczywista dla mnie odpowiedź ze zdumieniem spojrzałam, na moją małą uczennicę.

Hmmm….no właśnie!
Duch Święty posługuje się tymi, którzy są jak dzieci! Mówi, przez dziecko-objaśnia Pismo! Szok!
Ewangelia dzisiejsza zrealizowała się w życiu! Pierwsi stali się ostatnimi. Bo przecież to ja pierwsza nauczałam, a zostałam pouczona przez pełne Ducha dziecko!

Piękne doświadczenie dzisiejszego dnia!

"Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale. " (Rz 8,14-17)


Komentarze

  1. Myślę, że podczas lekcji dokonało się samoistnie coś, o czym zapewne myślał papież Franciszek, mówiąc o "decentralizacji charyzmatów", czyli o "Duchu, który wieje kędy chce" i posługuje się wszystkimi członkami wspólnoty, którą akurat uda nam się stworzyć w imię Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana...

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba Bogu dziękować za tę rodzinę, w której o Nim się rozmawia, czyta - i jest On bliski na codzień. Bo takie powiewy Ducha nie dzieją się w próżni, ale są owocem współpracy z Nim, otwartości, bliskości z Bogiem właśnie. Dzieciaki są super jeśli chodzi o odkrywanie różnych oczywistości w Słowie Bożym na które my - dorośli - stajemy się z wiekiem niewrażliwi. Mają świeżość. A my, cóż... Wpadamy w rutynę, wyłączamy wrażliwość, bo my "już wiemy", a dziecko robi odkrycia na bieżąco zgodnie z myślą, iż Bóg mówi do mnie DZIŚ; to Słowo, które wczoraj znaczyło jedno, dziś może mieć zupełnie nowe znaczenie dla dziecka Boga. Bo zmieniła się wiedza o świecie, doświadczenie miłości - my dorośli lubimy constansy, dzieci lubią ruch - a Duch to ruch :) Alem się rozpędziła :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.