Nie - wolni.

W dzisiejszej Ewangelii czytam: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie”( J 14,6).
Chyba nigdy dotąd nie dotarło do mnie tak mocno jak dziś co to znaczy. Ostatnio wiele myślę o mojej własnej niewoli. Tak wiele pragnę a sprawy i rzeczy do których dążę nie dadzą mi nawet kawałka tego szczęścia jakie mogę mieć bez nich w Jezusie.

Chyba dziś wielu z nas stoi na tym samym miejscu co ja. Widzimy perspektywy w ludzkich granicach a zapominamy o perspektywie Bożej.
Dziś, kiedy świat lansuje ludzi sukcesu i celebrytów, gdzie liczy się kariera i dobrobyt.

Gdzie dziś jest miejsce dla życia z łaski…lub w łasce (jak kto woli)?

Ważna jest  wygoda, która zabija i ważne są prestiżowe kontakty, powierzchowne znajomości pełne interesowych pułapek. Gdzie dziś miejsce odnajdzie prawdziwa przyjaźń? Taka, która nie jest wyzyskiem i która nie zniewala?

Wróćmy więc na JEDYNĄ WŁAŚCIWĄ DROGĘ.

I słowo od Thomasa:

„Umiłowałem swoją niewolę i sam zamknąłem się w pragnieniu rzeczy, których w istocie nienawidzę, zatwardzając serce przeciw prawdziwej miłości”  T. Merton „Posiew kontemplacji”

Komentarze

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom