Przejdź do głównej zawartości

Szkoła św. Jana.

Siadam dziś do lektury, a tu w „Drodze na Górę Karmel” św. Jana od Krzyża słowa, które mnie orzeźwiły, czytam :” Im więcej więc dusza wchodzi w ciemność i odrywa się od wszystkich rzeczy zewnętrznych, tym głębiej wypełnia ją wiara, a co za tym idzie miłość i nadzieja” (DGK II, 24,8)
Jejku…myślę sobie „ale to nie dzisiejsze”.

To jest totalnie nie dzisiejsze! Totalnie wbrew temu co mówi nam współczesny sposób myślenia.
Żyjemy przecież w kapitalizmie, w świecie gdzie liczy się kapitał, liczy się posiadanie. Jesteś wiec „Kimś” w tym świecie na tyle na ile coś posiadasz.

W przerażający sposób taka mentalność wdarła się do serc chrześcijan, zabierając wolność dzieci Bożych, które nie osadzają poczucia wartości na tym że mają lecz że są.

W kontekście tego wszystkiego słowa Jana od Krzyża stają się niezwykle istotne. Trzeba nam wracać do tej mądrości, która polegała na ascezie. Człowiek potrzebuje się ogołocić z tego co stanowi jego zabezpieczanie by ujrzeć siebie nagim lecz wartościowym samym w sobie.

Wejście w ciemność, o której pisał Jan to droga zakwestionowania własnego kapitału, tak zewnętrznego ( majątek) jak wewnętrznego ( talenty, zdolności, kontakty interpersonalne).
Wchodząc w tę ciemność idzie się do serca własnej głębi, do istoty bycia człowiekiem, gdzie odkrywasz prostą prawdę. Prawda ta jest taka, że nie to ile masz ale to czego nie masz określa to kim jesteś. Przecież to właśnie ubóstwo wyzwala prawdziwe oblicze człowieka.

Ciemność  w której nie opierasz się na kontaktach, na forsie, na własnym sprycie. Bóg może Cię wprowadzić w tą ciemność byś zobaczył że wartość nie polega na zewnętrznych gwarancjach. Droga przez nic, pokaże Ci że wiara jest siłą.

Cóż… W dobie  ludzi, którzy wiecznie kombinują jak to zrobić by najtańszym kosztem zapewnić sobie wygodne życie nie łatwo iść pod prąd. Nie łatwo wybrać życie ofiarowane, dane i ogołocone.
To duchowy hardcore.  Nic jednak nie zastąpi wycieczki w góry, gdzie musisz spotkać się z mizerią własnej kondycji by w pokorze ujrzeć widok ze szczytu. Siedząc przed laptopem, nawet gdybyś przeglądał zdjęcia z najwspanialszych górskich szczytów, nie doświadczysz tego wspaniałego uczucia, co ten, który wszedł tam o własnych siłach.

Można więc żyć w takiej duchowej iluzji i przeglądając zdjęcia wmawiać sobie że się tam było. To wygodne. Spróbujmy jednak zobaczyć jak chore jest nasze współczesne wygodnickie myślenie.
Zaryzykujmy wejście w ciemność wiary i idźmy naprawdę, nie wirtualnie a Pan będzie z nami i pokaże nam widoki z górskiego szczytu.


Komentarze

  1. Nie czytałem św. Jana od Krzyża, ale bliski mi jest szczególnie jeden filozof starożytny, niejaki Heraklit z z Efezu. A oto dwa jego cytaty w kontekście wspinania się i rzeczonej ROZKMINY:
    "Dro­ga w górę jest drogą w dół"
    "Na­tura rzeczy lu­bi się ukrywać"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tertulian później zaś powiedział: "Dusza ludzka jest z natury chrześcijańska", ale do czego zmierzam? Otóż, chcę dowieść, że Heraklit był z ducha chrześcijaninem na długo zanim chrześcijaństwo zaistniało. Potwierdzało by to tezę, że Syn Boży mieszkał odwiecznie w łonie Ojca Niebieskiego. I na koniec dodam kilka określeń odnoszących się do mojego lansowanego Heraklita, który był nazywany "Ciemnym, Płaczącym Filozofem". "Ciemnym", oczywiście w sensie zgłębiania odwiecznych tajemnic człowieczego bytu :)

      Usuń
  2. uczepie sie slowa ,, zakwestionować". Siostro, zdolności i talenty sa darem od Boga, czy można je zakwestionować? czy nie jest to biblijnym,,zakopywaniem"? czy ubostwo to ,,kwestionowanie"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "zakwestionować" pochodzi od "zadać pytanie". Jestem całym sercem za postawą służenia talentami, dostrzegam jednak, ze dziś zaczęła obowiązywać pewnego rodzaju kultura lansu talentów. Ta kulktura nie sprzyja służbie lecz jest bardzo nastawiona na ego. Kwestonowałabym to podejście. Jezus mówi że talenty mamy rozwijać dla służby nie dla siebie samych :) Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.