Przejdź do głównej zawartości

Czy Matka Tajber maczała palce w nowej encyklice???

Zostaliśmy poczęci w sercu Boga i dlatego <<każdy z nas jest owocem myśli Bożej. Każdy z nas jest chciany, każdy jest kochany, każdy jest niezbędny>> [1]Cytuje Benedykta XVI Franciszek w swej najnowszej encyklice Laudato si. Choć wokół samej encykliki toczy się polityczno-ideologiczna walka, dla mnie jest bardzo potrzebna. Myślę też, że stanowi  jakiś wstęp do większego dzieła, co ostatnio jest zwyczajem papieży – chociażby trylogia Benedykta o trzech cnotach kardynalnych zakończona we współpracy z Franciszkiem. Czy moje intuicje się sprawdzą zobaczymy. Kwestia „ekologiczna”-to w moim odczuciu lekka propaganda medialna. Papież pisze po prostu zaczynając od stworzenia –zachowuje jakiś logiczny porządek. Zajął się więc na początku ontologią – bytowością świata. Ukazał jego godność by (jak śmiem przypuszczać) doprowadzić do tematu człowieka i Zbawienia. Naklejka „encykliki ekologicznej”-jest dużym uproszczeniem poruszanego, przez papieża tematu.

Celowo wyłoniłam dziś ten inauguracyjny cytat. Słowa o źródle godności człowieka. Ta godność przeplata się w całym tekście Papieża.  I dla mnie-siostry zakonu założonego, przez Paulę Tajber jest to niezwykle istotne. Papież mógłby śmiało pogawędzić z moją Założycielką (gdyby ta dożyła tych czasów). Obu papieży by tu znalazło z nią „wspólną falę”. Paula Tajber mocno akcentowała wartość myśli. Była przekonana, że Boska myśl nieustannie pragnie udzielać się nam –ludziom.  I z pewnością obiema rękoma podpisała by się pod stwierdzeniem Benedykta o byciu owocem Boskiej myśli.
Franciszek ponadto pisze w Laudato si, że potrzebne jest „ponowne przypomnienie postaci Ojca Stworzyciela i jedynego Pana świata, bo inaczej człowiek będzie chciał nieustannie na nowo narzucać rzeczywistości swoje prawa i własne interesy[2]. A Matka Tajber w swych pismach nawołuje o nowe święto w Kościele. Święto poświęcone czci Boga Ojca. Czyli…Tajber, która doszła do prawdy o istnieniu Boga z dowodu ( po Tomaszowsku) piękna stworzeń wysunęla około 50 lat temu postulaty o których czytam w encyklice obecnego Papieża. To cieszy! Po pierwsze dlatego, że po raz kolejny Paula Tajber okazuje się mieć intuicję prorocką, po drugie ( to radość moja osobista) że święto Boga Ojca zaczyna mieć szanse stać się faktem.

A wniosek z tego wypływa taki, ze Duch Święty jest nieustępliwy ale  i cierpliwy, podaje ludziom światło prawdy etapami i czeka…

Od siebie prywatnie dodam, że poruszyły mnie słowa Franciszka o Ojcostwie Boga. Myślałam przecież dziś rano nad dzisiejszą Ewangelią, a tam jest o Jezusie, który uzdrawia paralityka i niektórzy faryzeusze są „zgorszeni” i mówią że to sprawka demona. Kurcze…No ! Stwierdziłam, że ja to czasem chcę być taką świętą „na siłę”. I to bolesne, bo jak popatrzę na intencje moich różnych „dzieł” i planów czego bym jeszcze nie chciała dokonać to wychodzi suma nieciekawa. Wychodzi, że droga, którą wybieram wcale nie jest drogą Jezusową. Bo On, jak czynił dzieła Ojca, zazwyczaj budził jakiś ferment – jak chociażby w dzisiejszej Ewangelii,  w której faryzeusze kręcą na Niego nosem…Czyli, co mnie zasadniczo odróżnia od Jezusa? To, że on pełnił wolę Ojca i za to spotykało go cierpienie. Ja zaś często idę drogą tych o których Franciszek napisał, że „ nieustannie narzucają rzeczywistości swoje prawa i interesy”. A w Laudato si czytam, że „Wystarczy dobry człowiek, by pojawiła się nadzieja”[3]. Czyż  zatem nie warto wybrać dobroć? Nawet za cenę osądów?







[1] Laudato si 16.
[2] Tamże 75.
[3] Tamże 71.

Komentarze

  1. Dawno Siostry nie było, pewnie nad tym jeziorkiem - na zdjęciu widocznym - się pluskała...?
    Ach, to piękno stworzenia, wszyscy dochodzimy do prawdy, wychodząc od zachwycenia... a więc, jest NADZIEJA :):):) b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem dodać odnośnie "Boskiej myśli", otóż wczoraj przyszedł mi do głowy tytuł czytanej przed laty książki: MYŚLĄCE SERCE i tak sobie myślę, czy nie jest to, aby samo sedno...

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…