Przejdź do głównej zawartości

'JA'- bóstwo.



„Ludzkość znacząco się zmieniła, a nieustanny pęd za nowością uświęca pewną ulotność, która nas pociąga w jednym kierunku, ku powierzchowności”[1] – pisze Franciszek w Laudato si. Papież zauważył  coś z czym trudno się nie zgodzić. Osobiście łapię się na tym jak mówię „nie mam czasu na to, nie mam czasu na tamto”. A gdzie się podział ten mój czas? Skąd wziął się chorobliwy pośpiech i niezdolność zatrzymania? Dlaczego mijam w pośpiechu człowieka, tłumacząc , że się bardzo spieszę? Być może powinnam po prostu wychodzić z domu o 10 min wcześniej – zostałaby wtedy rezerwa na spotkanie z „przypadkowym” człowiekiem.

Kultura w jakiej żyjemy cechuje się nieustannym pośpiechem. Wszystko jest jak oferta least minute, a życie niektórych przypomina wakacje least minute. Takie wakacje gdzie trzeba skorzystać ze wszystkich atrakcji na raz. Jesteśmy ogromnie konsupcjonistyczni.  I Franciszek pisze, że stajemy się przez to „powierzchowni”, brak nam głębi. Tymczasem jedyne na co warto nie mieć czasu to złe myśli, osądy, pycha i reszta z siedmiu towarzyszek. Na to nie należy tracić czasu.

Jak nam się to stało?
A no tak, żeśmy dawno temu  w miejsce Pana Boga postawili własne ja. Oświecenie z postulatem antropocentryzmu i Kartejuszowskim  „cogito ergo suum” który rozpoczął epokę wątpienia i dominacji rozumu ponad wiarą. Później Kant ze słynnym „niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”. Wielu opacznie rozumie ten cytat Kanta, widząc w nim odwołanie do Boga, tymczasem jest to programowe hasło agnostyków. Kant obrócił Kartezjuszowi kota ogonem, bo Kartezjusz twierdził, że idea Boga jest wlana w człowieka przez Boga, a Kant że to człowiek stworzył ideę Boga. I tak zwolna zmierzamy do ateizmu.

Ale ja chcę dziś napisać o antropocentryzmie poruszonym przez Franciszka. Ten antropocentryzm nazwałabym dosadniej – jest to nasz egocentryzm. Człowiek i jego „ja” są dziś Bogiem. Trochę też za sprawą Freuda – biedaka, który wszystko kojarzył z seksualnością. Przydarzyło się Freudowi odkryć podświadomość i tak się zaczęło:  „ja”, „jaźń”, „podjaźń”, „nadjaźń”…hehe!  I takie tam.
W każdym razie „ja” stało się no…mega ważne! I zaczęła zwolna rozkwitać epoka, której kwiat mamy obecnie dostrzegalny, a zwie się ona epoką NARCYZÓW. Ludzi zakochanych we własnym „ja”.Papież więc pisze o potrzebie odnowy mentalności. I tu Mu bardzo dziękuję, bo jakby usłyszał me myśli. Franciszek pisze właściwie o nowym człowieku,  o tym, że „nie da się utworzyć nowej relacji z naturą, bez odnowionego człowieka. Nie ma ekologii, bez WŁAŚCIWEJ ANTROPOLOGII[2]”. I to pociesza, bo jak wiemy „errare humanum est” co stwierdził już  w Iw p.Ch. Terencjusz. I te nasze ludzkie poszukiwania poprzez epoki są jednak ciągłym dążeniem ludzkości do prawdy, do WŁAŚCIWEJ ANTROPOLOGII. I muszę tu wrzucić dwa grosze mojej duchowości. Otóż Matka Tajber zbudowała charyzmat naszego Zgromadzenia na prawdzie o życiu Jezusa w duszy ludzkiej-ot nowa antropologia. Człowiek w jej logice jest ważny, nawet bardzo, lecz nie ze względu na intelekt, władze, pieniądze, itp. Lecz ze względu na godność jaką otrzymał w stworzeniu. Gdy się poczęliśmy dostaliśmy taką piękną na obraz i podobieństwo Boże stworzoną duszę i Bóg w niej się odbił, jak na chuście Weroniki. TO JEST NOWA ANTROPOLOGIA!








[1] Laudato si 113.
[2] Tamże  118.

Komentarze

  1. "I tak z wolna zmierzamy do ateizmu." - pominęła Siostra istotny szczegół z życia Zofii Tajber, która zanim "zbudowała charyzmat Waszego Zgromadzenia dochodząc do prawdy o życiu Jezusa w duszy ludzkiej" przeszła przez zwątpienie ateizmu! Z tego wniosek, że być może ateizacja, jako powolny proces jest niezbędna, aby i innym dane było odkryć tę doniosłą Prawdę w swej duszy? Oczywiście mogę się mylić, ale wszystkie znaki na niebie wskazują, że etapu oczyszczenia wiary nie sposób pominąć... :) b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się nie zgodzić. Ateizacja ma miejsce w procesie kształtowania wiary chyba każdego człowieka, i chyba każdy zanim wyzna "Pan mój i Bóg mój" przeżywa etap pytania o to co namacalne "dopóki nie dotknę Jego ran". Ogólnie ostatnio dochodzę do wniosku, że każda nawet najbardziej gorliwa wspólnota dochodzi w końcu do tego etapu zamknięcia się w wieczerniku i dochodzą wówczas do głosu "niewierni Tomasze"-którzy jednak mają w tych wspólnotach jakąś rolę do spełnienia. Pocieszające jest to, że Pan przychodzi "mimo drzwi zamkniętych" i mówi "Pokój wam".

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.