Kryzys wiary.

Wiara…Czyż to nie brzmi tajemniczo? Przyznam się wam, że do dziś odpowiedź na pytanie, czym jest wiara stanowi dla mnie nie lada problem. Postęp jest taki, że dawniej myślałam, że skoro nie bardzo potrafię określić czym jest dla mnie wiara, to znaczy, że coś ze mną nie do końca dobrze. Teraz stwierdzam, że wiara ma to do siebie, że nie można zbyt wiele o niej powiedzieć bo jest ciemna. Tak, ciemna jak noc.

Wielu mistyków używa obrazu nocy by przybliżyć rzeczywistość wiary. Jest ona nie do końca możliwa do opisania. Z Pisma Świętego wiemy jednak, że „rodzi się ze słyszenia”( Rz 10, 17).
Skoro tak, to wiara karmi się tym, co poznał rozum. Dlatego chociażby wspominany dziś św. Benedykt dobrze wiedział jak istotną rolę w życiu mnicha stanowi studium – karmienie umysłu (słuchanie). Benedykt karmiąc umysły ludzi dał podwaliny pod chrześcijańską kulturę Europy.

Ale nasza wiara, która zrodziła się z tego co poznaliśmy, usłyszeliśmy od innych, lub przeczytaliśmy (też od innych) przeżywa taki etap który nazywamy kryzysem. To świetny etap i każdemu polecam! Choć doświadczenie tego etapu jest niezwykle bolesne. Kryzys wiary to taki moment, kiedy nagle zostają zakwestionowane motywy wiary. Motywy  te bywają wielorakie, często jest to autorytet ludzi którzy nam wiarę przekazali, przydatność wiary w życiu osobistym, czy przeczucie wiary (emocje).

Kryzys nam te motywy oczyszcza, to znaczy sprawia, że przestajemy opierać się na nabytym obrazie (autorytet), widzimy że osobiste korzyści płynące z wiary się kończą a i uczucia bledną.  Czas przejść na chodzenie o własnych siłach-taka duchowa inicjacja. Bóg zabiera Cię w nocy na pustynię i wydaje Ci się, że Cię zostawia. Czujesz się wykiwany. Zabezpieczenia się kończą.
I rodzi się pytanie o istnienie Boga i sens wiary. Normalnie wówczas przychodzą pokusy zmiany stylu życia. Człowiek zaczyna żałować, że jest z Bogiem (bo wydaje mu się, że Boga nie ma).

To istna burza ….natura ludzka cała skłania się ku ucieczce z pustyni. I jedyne co weryfikuje Twoją decyzję to absurdalne ( jak czujesz) poczucie, że kochasz. Kochasz Tego, który Cię tu przyprowadził. Kochasz, choć wątpisz, że jest. To ta miłość oczyszcza wcześniejsze motywy i niczym tornado, przemeblowuje całe Twoje życie. Ogałaca z fałszu.

Wiara…
Czym jest?

Poprzedniczką miłości i siostrą nadziei w to, że miłość JEST. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom