Obietnica.

„Kiedyś Bóg obiecał”…Powiem wam, że trochę rozśmiesza mnie to zdanie. Po ludzku myślę sobie…Kurczę! No jak? Jak On może obiecywać? Mówić  -„będziesz miał to, lub tamto”.
A jednak Bóg wiele nam obiecuje. Kiedy czytamy chociażby błogosławieństwa, ale nie tylko. Gdyby wyszukać wszystkie obietnice Boga zawarte w Biblii okazałoby się, że jest ich SPORO. Te obietnice dotyczą również nas, bo Bóg mówi do nas przez Pismo.

No dobrze! Ok! Ale nie zbyt często zdarza się, byśmy mieli okazję widzieć człowieka, który w euforii biega po mieście (lub wsi) i krzyczy „Bóg spełnił swoją obietnicę wobec mnie!”. Przyznajcie…To nie zdarza się często. Poza tym, każdy z nas widząc takiego gostka, przypuszczalnie zadzwoniłby po karetkę.

Ale Bóg NAPRAWDĘ spełnia swe obietnice. Spełnia, choć inaczej niż sobie tego życzymy. Dziś przecież słucham w Kościele o tym, jak Faraon stwierdza  „Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas” (Wj 1,8). Pamiętacie może jak Abraham nie mógł spłodzić potomka z Sarą ? Bóg Mu obiecał, że jego potomstwo będzie liczne jak piasek nad morzem. I wtedy Abraham wymyślił, że zbliży się to swej niewolnicy. W efekcie tej kalkulacji rodzi się Izmael. Ale Bóg da Abrahamowi potomka z Sary, tylko jeszcze nie teraz.

Okazuje się, że umiejętność czekania, to cecha ludzi pokornych. Pokora czeka i człowiek pokorny nie próbuje brać spraw Boskich w „swoje ręce”. Jeśli Bóg OBIECAŁ to DA! On ZAWSZE dochowuje obietnic! Jednak Boże obietnice czasem realizują się w zupełnie innej formie i czasie niż byśmy sobie tego życzyli. Wszystko jak zwykle rozbija się o nasz egoizm. Abraham też był egoistą, jak my wszyscy. Bóg później prosi go by ten egoizm zgładził. Abraham ma złożyć ofiarę z tego co dla niego najcenniejsze, z Izaaka – syna obietnicy, narodzonego z Sary (wbrew logice). To tak jakby podnieść rękę na los własnej przyszłości. Oczywiście Bóg w ten sposób chce uświadomić Abrahamowi jego własny egoizm i kiedy Abraham już wie kim jest, Bóg pokazuje mu baranka zaplątanego z krzakach. I to znaczy, że za jego egoizm, położone na ołtarzu zostanie czyjeś życie – ale już nie Izaaka lecz Baranka.


I popatrzcie! Tyle lat było trzeba czekać. A Bóg faktycznie sprawia, że Izrael mnoży się tak bardzo, że Faraon boi się, że przerośnie i pokona Egipt. I co znamienne – Obietnica spełnia się w ucisku, w niewoli. To oznacza, że są takie obietnice, które spełniają się w najmniej oczekiwanych okolicznościach. I ja tak sobie dziś zadaje pytanie, czy jestem gotowa na to, że coś czego oczekuję spełni się, ale nie mnie bezpośrednio? Może tym, co przyjdą wiele lat po mnie? A może spełni się mnie, ale w okolicznościach, których nie bardzo oczekuję...

Komentarze

  1. "To tak jakby podnieść rękę na los własnej przyszłości ... wbrew logice"

    "I to znaczy, że za jego[nasz] egoizm, położone zostanie na ołtarzu czyjeś życie..." tj. baranka, dla którego nie ma innego rozwiązania...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom