Przejdź do głównej zawartości

Z żebra ja.

Czy wiecie że słowa, które w Biblii są użyte przy opisie stworzenia kobiety są nieco inne niż je sobie tłumaczymy? Osobiście przeżyłam lekkie zdziwienie i choć nie planowałam dziś już nic pisać, wyszło na to, że muszę się z wami podzielić.

Słuchajcie…
Gdy facet, czyli Adam ( co oznacza mężczyzna) po hebrajsku isz został prze Stwórcę zoperowany, bo użyte jest tam słowo terdemah – co nie oznacza zwykłego snu lecz właśnie „uśpienie”-takie jak przy operacjach. Wtedy Bóg wyciąga jedno z jego żeber –Boska chirurgia i uwaga!!!! To jest najpiękniejsze…BUDUJE –hebr. banah Kobietę. Ten czasownik banah używany jest w Biblii w dwóch okolicznościach. Pierwsza to ta tajemnicza Boska operacja dokonana na mężczyźnie, druga gdy mowa jest o budowie świątyni Jerozolimskiej.
Czyli…..
Ja nie mogę! Wiecie co to znaczy? Kochane! My jesteśmy Boską operacją dokonywaną na mężczyznach. A oni stają się dla nas tym z czego powstajemy jako Kobiety, z ich troski, ich ochrony. Żebra w końcu  chronią wnętrze. Powstałyśmy z tego co chroni serce, płuca faceta.
I Bóg nas buduje jak świątynię, która ma chronić serce, czyli całą przestrzeń wrażliwości, emocji.
Chronimy sanktuarium męskich serc, choć powstałyśmy z ich ochrony i troski.

NIE NO! POWALAJĄCE!!!! Zachwyciłam się.

Zainspirowane publikacją ks.prof. Waldemara Chrostowskiego "Płeć jest darem Boga, ideologia gender w świetle Pisma Świętego". Kraków 2014

Komentarze

  1. Ciekawa operacja :) Moja jest taka; oto Adam pragnie, ale jeszcze nie wie czego, dlatego śni o czymś nieokreślonym, później się okaże, że będzie to Ewa, czyli kobieta idealna. Kiedy się przebudzi będzie zauroczony, zachwycony, podziękuje Stwórcy, ale w głębi i tak będzie uważał, że to jego dzieło, że to on ją stworzył. Oto kruchy, bo z żebra utworzony kawałek, czyli "ja" Ewy chce mu udowodnić, że się myli, że ona jest samodzielna, dlatego wymyka się i nieświadomie wchodzi w pogawędkę z pokusą samowystarczalności. Ewa to może być dumne "ego", które chce tworzyć, bez współpracy z mężczyzną, niejako pomijając go. Adam natomiast ulega pokusie wdzięków jakie posiada Ewa, przez to zapomina o relacji z Bogiem, też Go niejako pomija. I tak w końcu oboje tracą orientację, stają się ofiarami i skazują się na poniewierkę... Morał z tego będzie taki, że kobieta powinna słuchać mężczyzny, a nie hipnotyzować swymi wdziękami, słuchać mężczyznę dla obopólnego dobra... uff... chyba wystarczy :) b.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…