Dawanie i oddawanie życia.

Przeczytałam dziś u Balthasara słowa, które sparafrazuję. Napisał On, ze Maryja stała się "miejscem zaślubin" Boskiej i ludzkiej natury Jezusa. Przyjmując ludzką naturę Bóg poślubił ciało, także to Mistyczne, którym ja i Ty jesteśmy. Poślubieni Chrystusowi, stajemy się Jego Oblubienicą a pierwszą z nas była właśnie ona - Maryja. 

Stałam się dziś uczestniczką rozmowy o szczęściu. Ktoś powiedział "najważniejsze, że jest szczęśliwy".Wzbudził się we mnie jakiś sprzeciw wobec tych słów, no bo przecież....co to znaczy "bycie szczęśliwym" i czy nie jest to zbyt duże uproszczenie tematu?

Maryi szczęścia nie brakowało, a jednak patrząc z boku na jej życie, statystyczny ziomek z Nazaretu pewnie nie uważał jej za "szczęściarę". Kiedy Jezus czynił cuda, może niektórzy jej zazdrościli ale byli i tacy, którzy posądzali Go o magię i konszachty z diabłem. Później było tylko gorzej. 

Jednak to właśnie Maryja jest "pełna łaski" - więc jest najszczęśliwsza.  Boję się ludzi pragnących być szczęśliwymi "na siłę". Bo prawdziwe szczęście to bardzo głęboka sprawa. I choć ludzie szczęśliwi mają piękne oczy i twarze, często są to oczy pełne łez...Jak oczy Maryi.

Czuję się szczęśliwa - czasami. Posiadam jednak w sobie jakieś trwałe szczęście, którego nie jest w stanie wydrzeć nic. To szczęście nazywa się MIŁOSNA OFIARA i oddanie Umiłowanemu. Szczęście płynie z dawania
i otrzymywania życia w obrębie najbardziej fundamentalnej relacji mojego życia.

Komentarze

  1. ,,Bo prawdziwe szczęście to bardzo głęboka sprawa. I choć ludzie szczęśliwi mają piękne oczy i twarze, często są to oczy pełne łez..." Tak, gdy patrzę na takich ludzi myślę sobie, że szczęście (chyba) wypływa z doświadczenia Miłości, która uczy rezygnacji z siebie dla dawania siebie.. i szczęście wydaje mi sie właśnie takim efektem ubocznym Miłości :) Bo chyba Miłość jest rzeczywiście wszystkim, w niej wolność, radość, szczęście... Nie wiem, czy to poprawne teologicznie, ale tak sobie myślę o tym ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Taki efekt uboczny nikomu nie zaszkodzi :) Serdecznie pozdrawiam pisarkę "Białego notesu" :).

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom