Przejdź do głównej zawartości

Choroba umysłu i wilgoć serca.



Czytając dzisiejszą Ewangelię bardzo poruszył mnie fakt podeptania ziarna. Takie Słowo, które zostało podeptane. Refleksja...o tym, jak ja traktuję słowo w ogóle, nie tylko Słowo Boże, ale i to ludzkie. Na ile cenię własne słowo, czy danego słowa dotrzymuję.

Zdruzgotał mnie fakt podeptania.

Dzisiejsza Ewangelia to jeszcze szersze pole do konfrontacji. Są tam podane istotne trzy zasady owocowania Słowa.

Po pierwsze: UWAŻNOŚĆ -zasada stara jak życie zakonne. Swoją drogą uważność się dziś bardzo zdewaluowała. W zakonach również. Starożytni ojcowie przykładali dużą wagę, do staranności i skupienia w życiu. Czy pierzesz, czy plewisz ogródek, czy piszesz książkę - rób to uważnie i bądź skupiony -radzą. My dziś raczej wiele rzeczy robimy na "łapu capu"- żeby mieć już "z głowy". To mentalność wygody, bardzo dla naszych czasów charakterystyczna.

Dlaczego uważność wynika z tej Ewangelii?
Podeptać można coś, albo przez niezauważenie, albo z pogardy. Mając nadzieję, na to, że nikt z nas nie gardzi Słowem Bożym, trzeba się zastanowić nad tym, dlaczego zdarza mi się podeptać Słowo?

U mnie jest tak: Jeśli się przygotuję do medytacji, jeśli przeczytam Słowo już wieczorem, w przeddzień rozmyślania, jeśli wstaję z nim w myślach, to jakoś je zauważam, w moim dniu, łatwiej mi je odczytać w medytacji. Są jednak dni, kiedy nie dbam o słowo, bo wygrywa moje zmęczenie, lub wygoda, czy też ludzkie plany - wtedy Słowo łatwiej mi "podeptać" - nie dostrzegam Go  tak łatwo.

Po drugie: WILGOĆ SERCA- rzecz dla mnie uderzająca. Jezus mówi, że Słowu, które pada na skałę brakuje wilgoci i nie może się ukorzenić. Jak powstaje wilgoć? Potrzeba wody i ciepła- dla mnie to oznacza, że moje serce nie może być z kamienia. W moim sercu potrzebna jest TROSKA o Słowo. Taka TROSKA jak ma żona o męża, matka o dzieci. Troska, która nie pozwala INNEMU Słowo skusić nas przeciw Słowu Oblubieńca.

I ja stwierdzam, że jestem bardzo skałą. Brakuje mi troski o Słowo zasiane we mnie na medytacji, powinnam je nosić niczym matka dziecko, przy sercu - troskliwie. Ja Słowo zbyt często porzucam, zasłuchana w słowo innego, który zabiera Słowo Boga ze mnie, bo nie stworzyłam w sobie takiej wilgoci serca, by się mogło ukorzenić.


Po trzecie: PRZESTRZEŃ - Słowo Boże potrzebuje przestrzeni, jest to Słowo zazdrosne, które nie znosi konkurencji. Znaczy to, że kiedy pada "między ciernie", nie wyda owocu. Jakoś mi tu stanęła przed oczyma cierniowa korona Jezusa. Jego głowa, ściśnięta cierniem. 

Dotarło do mnie, że na przykładzie Jezusa z głową w cierniach mogę zobaczyć, jakie są skutki moich przywiązań do dóbr tego świata. Wszystko co kaleczy mój umysł, co kaleczy mój sposób myślenia. Wszystkie nie Boże myśli...myśli które nie pozwalają, by w moim umyśle kiełkowało Słowo Boże. 

Metanoia-nawrócenie, to przemiana myślenia, nie da się kiedy umysł ocierniaony. Gdy widzę głowę Jezusa na krzyżu, oplecioną cierniem, myślę, że jest to skutek mojej choroby umysłu....szaleństwa mentalności tego świata.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.