Przejdź do głównej zawartości

Nieprzygotowanie do życia.

Z prawdziwym, wypróbowanym przyjacielem jest tak, że faktycznie zjadło się z nim „beczkę soli”.
Lubię to porównanie, bo rzeczywiście, gdyby mi przyszło z kimś zjeść beczkę soli, to bym się pewnie przy tej okazji wiele dowiedziała o sobie i o moim wspólniku. Taka dość nieprzyjemna czynność podzielona na dwoje .

Właśnie dzięki temu, wypróbowana przyjaźń to rzeczywistość bardzo cenna.  Nie każdego mamy przecież odwagę budzić po nocach bo „mamy problem”.

Jezus mówi, że mamy Ojca traktować jak przyjaciela z którym zjedliśmy „beczkę soli”-takiego do którego nie boimy się pójść w środku nocy za potrzebą i obnażyć przed nim nasze nieprzygotowanie.

Tak to wychodzi, że my raczej jesteśmy permanentnie nieprzygotowani…Życie i okoliczności tylko nam to nasze nieprzygotowanie coraz dobitniej pokazują. Zupełnie jak z tym ewangelicznym przyjacielem, do którego przybył w nocy przyjaciel…Taki no z lekka nie fart-brak nam chleba.

Jezus uczy nas, że wobec Ojca mamy być niemalże bezczelnie prości, kiedy przychodzimy za potrzebą. I choć On, może się ociągać, czyni to bo również traktuje nas po przyjacielsku.

Po szczerości mówi, że drzwi ma już zamknięte, a dzieci leżą z Nim w łóżku – jak wstanie to je pobudzi. Być może to duży antropomorfizm z mej strony ale…No ujęło mnie to, że Bóg traktuje nas bardzo prosto, jak stary przyjaciel, starego przyjaciela – może nieco bez ogródek.  

Komentarze

  1. "...do którego nie boimy się pójść w środku nocy za potrzebą i obnażyć przed nim nasze nieprzygotowanie." - świetne!

    OdpowiedzUsuń
  2. A może "nieprzystosowanie pozytywne", bo przecież z jednej strony staramy się jak możemy przystosować do wymogów moralności i kultury, a z drugiej ciągle coś nam nie pasuje, chcielibyśmy nagiąć istniejący porządek rzeczy do siebie, a może raczej do tego, co w głębi duszy, szczerym sercem czujemy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…