Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2015

Stanie, czekanie i prawda.

Już po pierwszych nieszporach…więc się zaczęło. Czas ciemności, oczekiwania na światło. Przypomina mi on o tych niezliczonych osobach, które żyły w tym pierwotnym adwencie dziejów. O tych, którzy wsłuchani w głosy proroków, z wiarą przyjmowali, że „oto Pan Bóg przyjdzie”-że wydobędzie ich z mroku, jaki spowijał ich serca, z okropnego potrzasku grzechu zaciągniętego przez prarodziców.
Myślę o nich, bo jak nigdy wcześniej stają mi się dziś bliscy. Ze względy na swoje czekanie, swoją wiarę i swoją ciemność. Adwent bowiem, to nie tylko kolorowe, roratnie lampiony, i choć nuta radości w faktu Wcielonego w Maryję Mesjasza dźwięczy nam kojąco w uszach, Adwent przypomina i uobecnia owe oczekiwanie pełne mroku.
Widzę dziś taką stronę Adwentu, która rozgrywa się w głębi duszy ludzkiej. Adwentu który przeżywa się wówczas, gdy chce się naprawdę spotkać już Pana, ale serce, dusza, wszystko w człowieku pogrążone jest w ciemności.
Adwent dziś mówi mi, że muszę w tą ciemność wejść, jak do kościoła, tuż …

Przymus czy prawda?

Piłat zapytał Jezusa „Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?”. Bardzo bezpośrednio, bez konwenansów i wprost. Piłat zresztą jak podają źródła historyczne nie słynął z wrażliwości i raczej się nie patyczkował z ludźmi, był to człowiek surowy i twardy.
Jezus odpowiada „Czy to mówisz sam od siebie, czy też inni powiedzieli Ci o mnie?”-pytanie za pytanie.
Później Piłat obnaża swą pogardę wobec Żydów „naród twój i Arcykapłani wydali mi Ciebie”. Bardzo mocno oddziela się od tego, co żydowskie.
Ale rzecz wydaje się być jeszcze bardziej złożona. Chodzi o to pytanie „czy to mówisz sam od siebie?”. Pytanie to jest istotne. Człowiek przecież bardzo lubi wyrokować, na podstawie pogłosek. Taka krzywda spotkała, chyba każdego z nas-pomówienie, że ktoś coś tam komuś na nasz temat powiedział. Efekt jest taki, że trudno później cokolwiek zmienić w obrazie jaki ktoś na nasz temat wymalował.
Pytanie Jezusa jest ważne „czy to mówisz sam od siebie?”. Przecież i my, mamy o Jezusie jakieś tam zdanie.  Nasz obraz Boga…

Moje serce żyje w klasztorze.

Jak to jest kiedy się jest w klasztorze dopiero kilka dni? Wszystko jest nowe i egzotyczne. Bardzo systematycznie ułożony plan dnia, spięty klamrą modlitwy sprawia, że człowiek czuje się trochę jak na nowej planecie. Ta planeta niby jest tu, w świecie supermarketów i internetu a jednak, jest to inna planeta.
Życie w klasztorze musi mieć w sobie tę nazwijmy to kosmiczną egzotykę. Jest to przecież życie oparte na zupełnie innej logice aniżeli ta, która panuje przed jego murami . Logika ta, jest skoncentrowana wokół ołtarza, ciszy, milczenia, pracy…
Jeśli cokolwiek mnie rozczarowało w pierwszych dniach bycia w klasztorze, to zbytnie zbliżenie do tego z czego dopiero co wyszłam –jakaś świeckość. Dopasowanie się do klasztornego planu dnia, nie było dla mnie rzeczą łatwą, lecz chyba bardziej bolesne okazało się to, że można tu-na tej innej planecie prowadzić życie podwójne. Żyć w rozkroku między tym co zakonne a tym co typowo światowe.
Dziś gdy o tym myślę dochodzę do wniosku, że zakonność to …

Światło w nas.

Bardzo często tęsknię za tym, by po prostu być. Odnaleźć ukojenie w tym co jest, co się przytrafia. Zgodzić się na teraźniejszość, zrozumieć jej sens.
Wszyscy jesteśmy w jakiejś drodze, choć różnie to bywa ze świadomością jej sensu. I wizja tego, kim chcielibyśmy być wówczas gdy już dotrzemy zaciera się nam. Chociażby idąc drogą powołania, często na początku widzi się jaskrawiej to kim chce się być. Później przychodzi rzeczywistość, zmaganie z tym co ludzkie i co odziera z fikcji. Obraz się zmazuje, cel się przekształca. Czasem oddala na tyle daleko, że go nie dostrzegasz. Zagubiony w tym co tylko tutejsze i dzisiejsze raczej nie patrzysz w to co nadchodzi.
A przecież to ważne, by wiedzieć kim się jest, kim się być chciało. Czasem bardzo uczciwie, trzeba popatrzeć prawdzie w oczy, odważyć się do stwierdzenia własnej choroby. Bo raczej łatwiej nam żyć w słodkiej iluzji o nas samych.
W modlitwie są takie momenty, kiedy światło chce nas dotknąć, oświetlić serce, zakamarki okryte woalkami b…

Jeśli serio chcesz się modlić.

Jeśli myślisz o modlitwie na poważnie. I jeśli na poważnie myślisz o swoim życiu wewnętrznym posłuchaj…Czeka Cię survival. Bo prawda jest taka, że mamy wielką tendencję do życia w fałszu. Lubimy żyć w pozorach, nawet sami specjalnie je tworzymy. Chcemy pozorować przed innymi ale również przed samymi sobą.
Prawda o nas jest jednak prosta: Jesteśmy wszyscy  ludźmi zranionymi grzechem. Zranionymi grzechem cudzym, zranionymi grzechem własnym. Jesteśmy pełni nieuporządkowania. Choć prawdą jest, że jedni z nas mniej a drudzy bardziej.
Człowiek zgodził się na życie w chaosie i nieporządku, choć pierwotnie był pięknie, kosmicznie wręcz uporządkowany i spójny. Teraz jesteśmy niepoukładani, nawet jeśli z pozoru wyglądamy na takich, co mają wszystko dopięte na ostatni guzik. Bo przecież, bardzo często się zdarza, że kreujemy się na zawsze przygotowanych, doskonałych i schludnych właśnie po to by ukryć panujący w naszych duszach chaos. Brak kontroli nad życiem wewnętrznym, przerzucamy na potrzebę …

Kwitnąca pustynia.

Kwitnąca pustynia, przejawy życia w tym co zdaje się być śmiercią. Deszcz z suszy i z nieba obdartego z chmur. Bóg przychodzi w nicości, Bóg stwarza z nicości.

Nicość to droga jego przyjaciół, to Jego droga. Ścieżka wyzuta z krajobrazów, suche nic.
Bo zanim wyrzekł On swoje najświętsze Słowo, było tylko nic i On. W tej nicości Trójjedyna relacja wyprowadziła z siebie Słowo, które wybrzmiało w nicości aktem stwórczym. 

Jego płodność wykwitła w niczym, choć Sam jest wszystkim. I nicość napełniła się treścią Słowa i zakwitł kwiat istnienia i kwitnie...

Początkiem dewastacji był akt zawłaszczenia, akt pięknego anioła, który piękno jakim został napełniony przypisał samemu sobie. I po raz pierwszy coś przestało w pełni należeć do Boga. Anioł postanowił wziąć swoje piękno do własnej dyspozycji. 

Dziś bardzo poruszają nas słowa Jezusa " Jeśli kto przychodzi do mnie a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem"Łk…