Przejdź do głównej zawartości

Jeśli serio chcesz się modlić.


Jeśli myślisz o modlitwie na poważnie. I jeśli na poważnie myślisz o swoim życiu wewnętrznym posłuchaj…Czeka Cię survival. Bo prawda jest taka, że mamy wielką tendencję do życia w fałszu. Lubimy żyć w pozorach, nawet sami specjalnie je tworzymy. Chcemy pozorować przed innymi ale również przed samymi sobą.

Prawda o nas jest jednak prosta: Jesteśmy wszyscy  ludźmi zranionymi grzechem. Zranionymi grzechem cudzym, zranionymi grzechem własnym. Jesteśmy pełni nieuporządkowania. Choć prawdą jest, że jedni z nas mniej a drudzy bardziej.

Człowiek zgodził się na życie w chaosie i nieporządku, choć pierwotnie był pięknie, kosmicznie wręcz uporządkowany i spójny. Teraz jesteśmy niepoukładani, nawet jeśli z pozoru wyglądamy na takich, co mają wszystko dopięte na ostatni guzik. Bo przecież, bardzo często się zdarza, że kreujemy się na zawsze przygotowanych, doskonałych i schludnych właśnie po to by ukryć panujący w naszych duszach chaos. Brak kontroli nad życiem wewnętrznym, przerzucamy na potrzebę kontrolowania wszystkiego i wszystkich…poza nami samymi.

Właśnie dlatego, jeśli chcesz poważnie żyć życiem duchowym, czeka Cię  mocne doświadczenia spowodowane odkryciem własnego nieuporządkowania. Bóg wyraża się jasno, lecz człowiek, nie jest w stanie go zrozumieć, ponieważ Jego Słowa zdają się nie pasować, do całości. Boże Słowa porządkują i są harmonią, a nasze dusze są często bardzo zaśmiecone. Słowo Boga nie ma takiej przestrzeni  by mogło wybrzmieć w prawdzie. Kiedy już Je usłyszymy, zauważymy, bardzo szybko naszą uwagę przykuwają śmieci naszej duszy. Skupiamy się na śmieciach, do których się przywiązaliśmy. Na modlitwie wychodzą te śmieci z „worka” naszych dusz. Zajmujemy się nimi zamiast Bogiem.

Dlatego Bóg jeśli traktujemy Go serio, pragnie nam pomóc zbliżyć się do siebie. Doświadczamy Bożego „palca”, który nas porządkuje. Jeśli oddaliśmy Bogu życie na serio, jeśli chcemy żyć Nim, On będzie o nas walczył, będzie nas oczyszczał.

Takie Boże porządki w ludzkiej duszy są bolesne. My jesteśmy jak dzieci i trudno nam oddać nasze ulubione zabawki, nawet jeśli Bóg ma dla nas coś o niebo lepszego. Jakby nie było, nasze zabawki już znamy i wiemy jak z nich korzystać, by poczuć się lepiej – nieba jeszcze nie znamy, choć jest dużo wspanialsze.

Co lepsze, Bóg nie zabiera by nas ukarać i sprawić nam przykrość. Bóg bierze by ustawić sprawy na odpowiednim miejscu, by zrobić porządek w naszym chaosie. I choć są w nas takie rzeczy, które faktycznie są jedynie śmieciami, nadającymi się do wyrzucenia, my nie chcemy ich oddać. Bóg zaś ma w zamian coś znacznie wartościowszego.

Dlatego, jeśli myślisz o modlitwie na serio, uważaj! Bóg jest zazdrosny! Nie znosi konkurencji i będzie układał Twoje sprawy po swojemu, nie po twojemu…Ale uwierz, On ma najlepszy zmysł by zagospodarować Twoje wnętrze, Twoje życie. Zaufaj.



Komentarze

  1. "Na modlitwie wychodzą te śmieci z „worka” naszych dusz" - hmm... najpierw muszą wyjść, na serio :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…