Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.

O modlitwie, która szuka człowieka.

Moje myśli krążą ostatnio bardzo intensywnie wokół imienia Jezus. Przyznam, że nie bez skruchy, ponieważ zauważyłam, że imię nie zawsze jest używane przeze mnie w celach w jakich używane być powinno.Właściwie czuję się trochę jak ślepiec, któremu wrócił wzrok. Naprawdę, dotąd bardzo często używałam imienia Bożego na daremno. Z pomocą przyszła modlitwa Jezusowa i tradycja filokalii. 

Chodziła bowiem za mną jakoś uparcie, wracała, choć ją porzucałam, pukała spokojnie do serca, lecz nie było w niej natarczywości. Bez narzucania się, jakby mnie szukała. Doświadczenie bycia szukanej przez modlitwę, jest naprawdę czymś mocnym. Kiedy sobie to uświadomiłam, wzbudziło się we mnie wielkie wzruszenie i wdzięczność. Bo naprawdę modlitwa Jezusowa chodziła za mną jakoś mimo mego uporu i braku uwagi.

Może to dlatego, że cechami którymi można by opisać tę modlitwę najlepiej są: pokora,cierpliwość, łagodność i wierność. 

Szczerze powiem, że z rok temu przyszła znów-już po raz "enty", przyszła i…

Miłosierna.

Skruszona, skulona w sobie…niczym zaciśnięta piąstka noworodka, bo przecież dopiero co powstała. Ewa-zaciśnięta własnym poczuciem winy, żalem i konsekwencjami zła, których jako pierwsza z nas mogła doświadczać. Jej dramat zdaje mi się być o tyle straszniejszy, że przecież znała smak życia bez grzechu, znała inną jakość życia.
Teraz jednak skulona w sobie i obezwładniona, z kulejącą od ukąszenia w piętę nogą. Iż wszyscy kulejemy tym ciosem. Idziemy kuśtykając raz po raz, niepewnie. Zwątpienie i smutek to nasz codzienny chleb. I byłoby nadal tak strasznie ponuro, gdyby nie ONA…Niepokalana.
Sekret jej pokory i uniżenia, oraz tajemnica bycia zawsze w cieniu Syna-jej milczenie i wskazywanie na Pana. Kobieta w której słowo Matka osiągnęło najwięcej możliwych konotacji. Cała w ofiarowaniu, nic nie zatrzymująca dla siebie, przez co nazwana pełną łaski –kecharitomene.
We mnie odnajduję obydwie. Widzę w sobie ukąszoną egoizmem Ewę, lecz dostrzegam też i Maryję. Są we mnie postawy wynikające z Mar…

Przesłanie do rozdartej ziemi.

Pustynia…jak kanwa na której zbudowana jest Ewangelia II niedzieli  Adwentu. Błogosławiona pustka adwentowego oczekiwania. Okazuje się bowiem, że to właśnie pustość –wytwarza odpowiedni klimat, dla głosu, który jest słyszany z pustyni. Słyszę głos, lecz jeszcze nie rozumiem Słów. Jestem może za daleko, a może Słowo rozmyte jest jeszcze w dawnym tonie –tonie Starego Przymierza. Głos wołającego w pustości staje się echem –słyszę głos – ale wciąż czekam na zrozumienie Słowa.
Jan Chrzciciel mieszkał w pustyni, posiadał więc pożądaną przeze mnie pustość –nie mylić z pustotą. Pustość to nie brak apetytów, to pozostawanie na tym co wystarcza, to zmaganie z apetytem. Jan zmagał się z własnym apetytem dosłownie…ale zmagał się również z apetytem na bycie wielkim prorokiem, nauczycielem, nawet mesjaszem. Jednak pozostał najmniejszym, bo tak wybrał, bo ku małości został wybrany . Choć, przecież nazywany jest największym z narodzonych w Starym Przymierzu.
Pustynia jest taka! To na nią wychodzi się z…

Daj się pocałować.

Tak sobie myślę o tym, co dziś próbuję usłyszeć. Ewangelia mówi o rozradowanym Jezusie, Który się cieszy w Duchu Świętym, z tego, że Ojciec pokazuje tajemnicę swą tym, którzy są jak dzieci. W sumie nieco mnie to powaliło…Po głębszym namyśle jakoś przyszło mi do głowy proste odkrycie. Objawianiem Boga jest Jezus-to raczej do nas dociera, ale gdyby zapytać o to co Jezus najpełniej o Ojcu powiedział, to wychodzi na to, że powiedział proste „Tatuś”-Abba. Jezus mówiąc „Tatuś”- opowiada jednak o Nim jak o kobiecie, która nosi niemowlaka-czyli nas.
I przypomniało mi się, że jest w biblistyce takie pojęcie jak RAHAMIM(רַחֲמִים) -którym określa się MIŁOSIERDZIE. To słowo, oznacza też…ŁONO MAMY.
Wniosek jaki mi się nasunął jest kojąco piękny. Bóg w swoim Miłosierdziu cieszy się jak to widzimy u Jezusa w dzisiejszej Ewangelii, kiedy my traktujemy Go jak dzieci.
Czyli o co chodzi?
Chodzi o taką prostą sprawę, żebyśmy potrafili zrobić tak jak każdy malec wówczas jak go coś boli. My się krępujemy naszy…