Przejdź do głównej zawartości

Daj się pocałować.

Tak sobie myślę o tym, co dziś próbuję usłyszeć. Ewangelia mówi o rozradowanym Jezusie, Który się cieszy w Duchu Świętym, z tego, że Ojciec pokazuje tajemnicę swą tym, którzy są jak dzieci.
W sumie nieco mnie to powaliło…Po głębszym namyśle jakoś przyszło mi do głowy proste odkrycie. Objawianiem Boga jest Jezus-to raczej do nas dociera, ale gdyby zapytać o to co Jezus najpełniej o Ojcu powiedział, to wychodzi na to, że powiedział proste „Tatuś”-Abba. Jezus mówiąc „Tatuś”- opowiada jednak o Nim jak o kobiecie, która nosi niemowlaka-czyli nas.

I przypomniało mi się, że jest w biblistyce takie pojęcie jak RAHAMIM(רַחֲמִים) -którym określa się MIŁOSIERDZIE. To słowo, oznacza też…ŁONO MAMY.

Wniosek jaki mi się nasunął jest kojąco piękny. Bóg w swoim Miłosierdziu cieszy się jak to widzimy u Jezusa w dzisiejszej Ewangelii, kiedy my traktujemy Go jak dzieci.

Czyli o co chodzi?

Chodzi o taką prostą sprawę, żebyśmy potrafili zrobić tak jak każdy malec wówczas jak go coś boli. My się krępujemy naszych boleści, są takie boleści, których krępujemy się nawet przed samym Bogiem. Tylko, że…Bóg jest Mamą i Tatą w jednym pakiecie a Jego Miłosierdzie, jest jak mama. Kiedy dziecko pokazuje mamie gdzie je boli, to mama to miejsce całuje i Bóg chce nam czynić TAK SAMO!!! Bóg chce nas ucałować tam, gdzie nas boli …i to jest właśnie Jego Rahamim- to jest Jego Miłosierdzie.

Komentarze

  1. Mama całuje, dmucha i przystawia zimny słoik z majonezem z lodówki w opuchnięte miejsce :D (tak jest u nas... jak nie wyjmę słoika z majonezem to jest awantura, bo się już dzieciaki przyzwyczaiły). Bóg też przytula konkretnie, tak że można nieraz poczuć kojące zimno słoika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to mamy potwierdzenie od "fachowca"-dzięki za tą anegdotę z waszym majonezem-podoba mi się :)

      Usuń
  2. Fotka - "mistrzostwo świata" - aż zachęca by opatrzyć, "pocałować" komentarzem! Mamy - jak wszyscy wiemy - bardzo wrażliwe stopy, szczególnie na delikatne muśnięcie, ogólnie zaś na dotyk. Dotyczy to zwłaszcza płaszczyzny niewidzialnej, tzw. "podeszwy", która bezpośrednio styka się z ziemią. Na zdjęciu widać stópkę niemowlęcia i czerwony ślad po ustach. Domyślam się, że ktoś złożył czuły pocałunek... najpewniej była to matka tegoż dziecka...może wystarczy, przyznam, że fotka i tekst zrodziła we mnie więcej interpretacji, dlatego "piątka" dla Siostry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miła mi ta "piątka" :) Z serca dziękuję...dodam, że Matka w Ojcu, czyli Bóg zafascynował mnie również wczorajszą troską o ludzki głód, po trzech dniach słuchania...że nie chciał ich puścić głodnymi, zupełnie jak mama. I nas po trzech dniach nakarmi Zmartwychwstaniem.

      Usuń
    2. Hmm..."po trzech dniach", to może na Mikołaja?

      "Matka w Ojcu" - trzeba zapamiętać!

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.