Przejdź do głównej zawartości

O modlitwie, która szuka człowieka.

Moje myśli krążą ostatnio bardzo intensywnie wokół imienia Jezus. Przyznam, że nie bez skruchy, ponieważ zauważyłam, że imię nie zawsze jest używane przeze mnie w celach w jakich używane być powinno.Właściwie czuję się trochę jak ślepiec, któremu wrócił wzrok. Naprawdę, dotąd bardzo często używałam imienia Bożego na daremno. Z pomocą przyszła modlitwa Jezusowa i tradycja filokalii. 

Chodziła bowiem za mną jakoś uparcie, wracała, choć ją porzucałam, pukała spokojnie do serca, lecz nie było w niej natarczywości. Bez narzucania się, jakby mnie szukała. Doświadczenie bycia szukanej przez modlitwę, jest naprawdę czymś mocnym. Kiedy sobie to uświadomiłam, wzbudziło się we mnie wielkie wzruszenie i wdzięczność. Bo naprawdę modlitwa Jezusowa chodziła za mną jakoś mimo mego uporu i braku uwagi.

Może to dlatego, że cechami którymi można by opisać tę modlitwę najlepiej są: pokora,cierpliwość, łagodność i wierność. 

Szczerze powiem, że z rok temu przyszła znów-już po raz "enty", przyszła i chciała wejść. Otworzyłam na chwilę, by się ogrzała-pobyła u mnie jakiś czas-nawet długi, gdyby na nasze wcześniejsze spotkania popatrzeć. Nauczyła mnie wyciszenia i przygotowała do słuchania Słowa. Przygotowywała mnie do Bożego czytania, do Lectio Divina. 

W pewnym momencie jednak uznałam, że pozwolę jej odejść-więc poszła, jak to ona-bez zbędnych komentarzy.

Wróciła jednak znowu i tym razem, nie chcę pozwolić jej odejść. Może po prostu nareszcie potraktowałam ją na serio. Przestała mi się jawić  jako usprawniające modlitwę narzędzie-zobaczyłam, że jest sercem mojej modlitwy. Dosłownie tak, jak serce pompuje krew-natlenia-ożywia. Postanowiłam poznać ją lepiej, 

W książce pt: "Modlitwa Jezusowa"-autorstwa Mnicha Kościoła Wschodniego, zobaczyłam, że wcale nie jest tak naiwna i prosta jak mi się wydawało. Posiada swą niezwykłą, bogatą i piękną historię.


Urodzona na pustyni egipskiej, rozwijała się w klasztorze Synajskim, gdzie nabrała wielkiej lekkości i była swobodnie czuła w swym rytmie. Jej wędrowna natura poniosła ją dalej - trafiła na górę Athos, gdzie nieco zastygła w swej naturze i nabrała kształtu konkretnej usystematyzowanej metody.

Do mnie przyszła znowu, akurat w momencie, gdy omawiałam z dzieciakami drugie przykazanie: "Nie będziesz wymawiał imienia Pana Boga swego na daremno". I właściwe zobaczyłam dość prosty fakt, że ja nie mam dobrego stosunku do najsłodszego Imienia Jezus. Wymawiam je często bez potrzeby, stosuję jako przerywnik-czasem rozładowywaczacz emocji. A przecież imię Jezus posiada OGROMNĄ MOC, jest jeden warunek-trzeba w to wierzyć. Sam Pan powiedział przecież, że tym KTÓRZY UWIERZĄ te znaki towarzyszyć będą "W IMIĘ MOJE złe duchy wyrzucać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą a Ci odzyskają zdrowie".(Mt 16, 17-18). I przyznać trzeba, że według św. Atanazego, Antoni Wielki (356+), wyrzucił demona przez wzywanie imienia Jezus.

Czy dziś imię Jezusa nie posiada już tej mocy co dawniej?
Myślę, że jest ktoś, komu bardzo zależy na tym, by współczesny człowiek wypowiadał imię Jezusa bezmyślnie. W ten sposób, broń na zło staje się zdemontowana.



Modlitwa Jezusowa to proste powtarzanie słów "Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem". Formuła ta, posiada swój rytm i w myśl starożytnych autorów ma doprowadzić modlącego się nią człowieka, do stanu przebóstwienia. Stan ten to możliwość wypowiedzenia na św.Pawłem słów "żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus" ( Ga 2, 20)  Modlitwa Jezusowa przez rytmiczne powtarzanie formuły "Panie Jezu Chryste, Synu Boży"-niejako wtłacza życie Jezusa w duszę człowieka. Drugi zaś człon tej modlitwy "zmiłuj się nade mną grzesznikiem"-prowadzi do oczyszczenia serca w pokorze i uniżeniu, gdzie dusza ludzka może doświadczyć w końcu daru szczerej skruchy, który dany jest jej przez asystencję Ducha Świętego, który działa pobudzając do mówienia "Panem jest Jezus".

Pierwszy człon modlitwy Jezusowej jak radzą Ojcowie należy wypowiadać wraz z wtłaczaniem oddechu do wewnątrz. Wtłacza się w ten sposób w duszę człowieka samego Jezusa Chrystusa. Człon drugi "zmiłuj się nade mną grzesznikiem" zaleca się mówić na wydechu-by wypuścić z duszy grzech na zewnątrz.


Modlitwa ta ujmuje prostotą. Jest na wskroś kontemplatywna-nazywana czasem modlitwą monologiczną-modlitwą jednego słowa.

Chodzi w niej o jedną Myśl i jedno Słowo, które przemienia bo jest żywe. Jak piszą autorzy starożytni takie podejście do modlitwy redukuje napływ niepotrzebnych i szkodliwych myśli, uspokaja natomiast duszę w tej JEDNEJ myśli-która napełnia życiem.

Modlitwa Jezusowa ma w moim odczuciu wiele wspólnego z intuicją Matki Pauli Zofii Tajber, dla której myśl miała wprowadzać Jezusa w wewnętrzne życie duszy. I cieszy mnie to bardzo, bo oznacza, że duchowość mojego Zgromadzenia faktycznie cechuję się sporą dawką tradycji hezychii i filokalii.










Komentarze

  1. Pamiętam, że w gimnazjum na lekcji religii wielokrotnie uczył nas tej modlitwy nasz proboszcz. Oczywiście przyjęcie gimnazjalistów nie było zbyt poważne, ale ja z tej modlitwy korzystam do tej pory...właściwie to czasem nawet wypowiadam samo imię Jezus, pozwalam sercu i myślom odpocząć, wyciszyć się... Dziękuję, że mi Siostra znowu o tym przypomniała :) Pozdrawiam, s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często,np, gdy idę ulicą lub robię inne przyziemne rzeczy mówię tylko "Jezus". :)

      Usuń
    2. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny,
      a szukać będą schronienia w imieniu Pana. (z Sofoniasza, dziś z pierwszego czytania) :)

      Usuń
  2. Ciekawe połączenie tradycji z nowoczesnością. Hmm...ze wschodu na zachód :) https://www.youtube.com/watch?v=GQgM2zvdNnA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mimo wszystko dzieckiem zachodu :) Zauroczonym mocno duchowością chrześcijańskiego wschodu:)

      Usuń
    2. Tak, wszyscy ciążą ku zachodowi, a tu może trzeba dokopać się do korzeni, ewentualnie powrócić na ojcowiznę...,a tak między nami, to chyba przeczuwamy co się z tym wiąże i dlatego - może nawet słusznie - powrót opóźniamy:)
      "Zauroczona" - mocne:):):)

      Usuń
    3. https://www.facebook.com/MatkaPaulaZofiaTajber/photos/pb.369812693137008.-2207520000.1450294495./626440247474250/?type=3&theater

      Usuń
    4. Łączenie przeciwieństw jest źródłem łaski, pytaniem odwiecznym pozostanie "jak połączyć ogień z wodą", czyli prawdę z miłością, aby wytrysnęło źródło Miłosierdzia...?

      Usuń
  3. "Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności."

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…