Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2016

Na obraz Wielkiego Artysty...

Trwamy w czasie, który można by nazwać „międzyczsem”. Już po świętach a jeszcze przed Nowym Rokiem. Jest to czas jakiegoś zastoju, ale i podsumowań. Kończy się rok i można popatrzeć na to jak przeżyło się ofiarowany nam przez Boga czas.
To mój osobisty problem i mam wrażenie, nie jestem w tym osamotniona. Bo przecież na co dzień łatwo zapomnieć o tym, że mamy tylko jedno życie, i że ono jest nam zadane.
Nie jest tak, że żyjemy bez sensu. Każdy z nas ma tu coś do zrobienia. W dodatku „Szef” tej całej historii bardzo liczy się z naszą indywidualnością i daje tak bardzo dużo wolności, że pozwala nawet na wybór grzechu.
Osobiście ilekroć o tym myślę wprowadza mnie to w stan jakiegoś podziwu ale i tajemnicy. Bóg, który jest Ojcem i Panem wszechrzeczy nie zdeterminował sobą wszechświata, lecz stworzył istotę którą potraktował jak własne dziecko, pozostawiając jej szerokie pole do działania. Oddał jej to co z taką czułością tworzył.
Wyobraźcie sobie ojca, który wybudował piękny dom z ogrodem i z…

Weź wyluzuj!

Z czasem potwierdza mi się twierdzenie, o tym, że w życiu duchowym konieczna jest swoista odmiana luzu…
Tak! Luzu!
Bo choć żyjemy w czasach o których można by powiedzieć, że są mocno wyluzowane w istocie są czasami ogromnego napięcia. Czasami natężonej informacji, pośpiechu i współzawodnictwa. Jak zwykle owocuje to paradoksem, że psychologia współczesna kojarzona jest ze stwierdzeniem „wrzuć na luz”.
Nie o taki, modny rodzaj luzu mi chodzi, choć z pewnością znajdą się jakieś wspólne dane, łączące psychologiczne nowinki z tym, co odnajduję chociażby u przytaczanego przeze mnie często św. Teofana Rekluza , ortodoksyjnego mnicha chrześcijańskiego.
Kiedy się czyta Teofana, i innych autorów duchowych napotykamy często na wskazówkę, by wypuścić z siebie nadmiar ambicji. Jest to też wskazówka co do tego, by uczyć się pozostawać na małym. Oznacza to, że zdrowie psychiczne człowieka może okazać się zależne bardziej od duchowości aniżeli psychologii.
Może się okazać, że prosta rada by budować życie…

Słuchanie i słyszenie.

By naprawdę usłyszeć  drugiego człowieka trzeba podjąć trud. Trud ten po pierwsze wiąże się z odsunięciem siebie samego na bok. A może bardziej z odejściem na bok z samym sobą. Z dokonaniem takiego zabiegu wewnątrz siebie samego, który pozwala nabrać dystansu do własnych odczuć, opinii, ocen.
Szczególnie ważnie jest to w sytuacji w której nasz rozmówca i jego opinie nie są nam „po drodze”. To dla mnie bolesne, ale wyraźnie dostrzegam, że  nie potrafię naprawdę usłyszeć niektórych osób, ponieważ podchodzę do nich z nastawieniem i obrazem jaki w swej głowie na ich temat stworzyłam.
Jezusowy świat to świat dialogu…Świat wsłuchania w drugiego. Takiego słuchania, które jest czymś znacznie większym niż słyszenie. Zasłuchanie w drugiego zakłada czytanie „między wierszami”, gdzie mówi on nam o sobie najgłębiej.
„Czytanie między wierszami” nie jest proste…ale może nauczyć nas czegoś więcej o drugim człowieku, o jego zranieniach i potrzebach. Rozumienie tych zranień to połowa sukcesu. Następnym kr…

Chrystus ukryty jest w każdego rodzaju ubóstwie.

When I look at the face of my enemy I see my brother. Kiedy patrzę w twarz wroga widzę w nim brata. AMEN.


Forgiveness is the garment of our courage Przebaczenie jest szatą naszej odwagi. AMEN.

Dla Niej.

Od dzieciństwa miałam problem z Maryją…Nie „czułam” jej…była jakaś odległa i nieobecna. Moja duchowość odkąd pamiętam była mocna skupiona na Jezusie, później też na Duchu Świętym, Maryja była kimś dalekim, trudnym do „uchwycenia”.
Z pewną zazdrością spoglądałam nawet na moje koleżanki, dla których Maryja była kimś tak żywym, tak bliskim jak ich własna mama. U mnie było zupełnie inaczej. Pewnie i dlatego, że bliższa mi była w dzieciństwie czuła opieka taty, mama była raczej tą, która stawiała wymagania. Boga więc z łatwością widziałam w roli Ojca ale Maryja…nie potrafiłam do niej dotrzeć.
Pierwszy przełom nastąpił w liceum. Pojechaliśmy z klasą na wymianę do Francji i po drodze zawitaliśmy także do Lourdes. Tam stało się coś bardzo dziwnego…Wraz z koleżanką udało nam się przecisnąć przez strzegących figurę ochroniarzy i podejść jak bardzo blisko…uklęknąć tuż u jej stóp.
Trudno opisać co się wtedy wydarzyło…Wiem tylko, że nie potrafiłam opuścić tego miejsca…chciałam tam zostać! Wtedy Matk…

Prosto.

"Kiedy misjonarz, chrześcijanin idzie głosić Jezusa, nie robi tego, by uprawiać prozelityzm, ani nie jest kibicem, który szuka kolejnych zwolenników dla swej drużyny" 


Tymi słowami przemówił dziś do wiernych Papież Franciszek. To mocne słowa. Oznaczają, że bycie chrześcijaninem nie ma nic wspólnego ze stylem tego świata. Nie chodzi o zdobywanie zwolenników, ale o ukazywanie wartości "ciasnej bramy"(Mt 7,13).

Pokazywanie drogi w uczciwy sposób, bez retuszów, przekolorowań. 

Ewangelia nie potrzebuje reklamy. Ewangelia potrzebuje świadków. Świadek to ktoś, kto jest autentyczny, kto sam przeszedł ścieżkę którą zaleca do wędrówki.Świadek sam się zmienia, nie wszystkich w koło.

Ewangelia i Słowo nie potrzebują coatchingu... wystarczy ziarno, ziemia i woda.

Zgoda która ufa...

W paradoksach istnieją odpowiedzi na największe pytania. Pytanie o sens życia często, o ile nie zawsze znajduje swą odpowiedz po śmierci. Pytanie o odpoczynek odkrywam, gdy ciężko się napracuję. Istotę wspólnoty poznaję w doświadczeniu samotności. Szczęście dostrzegalne jest jaśniej w sytuacji jakiegoś braku i pustki ( nieszczęścia ).
Wniosek jaki z tego płynie jest prosty: By żyć naprawdę, trzeba wejść w życie z całym spektrum tego co ono oznacza. Bo skoro moja samotność objawia mi tyle prawdy o ludzkiej miłości i więziach to jej brak byłby dla mnie uszczerbkiem. Moje cierpienie, smutek i tęsknota wprowadzają mnie w doświadczenie jakiejś łączności z tyloma ludzkimi istnieniami, które doświadczają cierpienia o stokroć bardziej niż ja. Moje cierpienie uwrażliwia mnie, bo poznaję przez nie co oznacza cierpieć i mogę współczuć…mogę wzbudzić w sobie tę szlachetną odmianą poruszenia, które staje się modlitwą za drugiego człowieka, który jest w potrzebie…
Moje cierpienie pokazuje mi też czym…

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Święta przestrzeń resetu.

Jak odpocząć by czuć się wypoczętym? Jakiś czas temu napisałam parę słów o lenistwie. O tym, że nie wpływa ono na nas  dobrze. Jeden z Waszych komentarzy kazał mi podejść do tematu od strony pozytywnej. Zamiast pisać o złowrogich skutkach lenistwa napiszę dziś o dobroczynnych skutkach odpoczynku.

Po pierwsze. Odpoczynek nie równa się lenistwu i to jest zasadnicza różnica między nimi. Lenistwo jest takim sposobem przeżywania czasu, że nic z niego nie wynika, ani dla osoby leniuchującej ani jej otoczenia. 

Odpoczynek ma swoje zadanie do spełnienia, wszystko zaś, co ma do spełnienia jakąś rolę nie jest lenistwem. Dlatego też sen nocny nazywamy spoczynkiem, a nie mówimy że leniuchujemy. Wiemy przecież, że aby dobrze funkcjonować należy się porządnie wyspać. Podobnie jest z pracą-jeśli ma być efektywna i twórcza winna być poprzedzona mądrym-twórczym odpoczynkiem.

Co to znaczy mądry, twórczy odpoczynek?
Odpoczynek twórczy, to taki, który ani nie jest wysiłkiem ponad siły ( sport, turystyka) ani…

Moabitka Rut.

Przyjdź cicho I zostań Niech przestrzeń we mnie wyrośnie Niech się narodzi-miejsce dla Twego pękania Dla rozdzierającej potęgi życia Zostań… Niech nie zabraknie przestrzeni Zakorzeń się i drąż w głąb, w szerz, do góry Przyjdź jak przychodzisz zawsze  cicho I zostań Niech splot Twego życia przeora moją glebę Podbij w swoje posiadanie Zapieczętuj i... zostań Twoją chcę stać się ziemią Choć nie podobnam do tutejszych kobiet Czy zostaniesz… Czy przyjmiesz się we mnie Moabem?


Parę słów wyjaśnienia...Mam poczucie głębokiej inności. Towarzyszy mi przeświadczenie o byciu totalnie nie zdolną ziemią-taką jakąś nie do ukorzeniania. Ziemią, w której nie przyjmie się Boskie Słowo. Jadnak ciągle doświadczam przedziwnej rozrzutności Boga, że sypie na mnie sobą tak obficie, jakby nie widział mojego nieurodzaju i skalistych trudnych miejsc. Jakby kochał trudne ukorzeniania, i miał naturę dzielnego wojownika o gołębim sercu.

Gorszy niż cyklon B.

Jest dość podstępny bo wydaje się, ze nikomu krzywdy nie robi…a jednak dokonuje niezmiernych zniszczeń. Trochę jak cyklon B-nie widać go a zabija. Wdziera się niepostrzeżenie i zabiera resztki dobrych chęci. Początkowo krępuje ruchy woli i pokazuje bezsens czynienia czegokolwiek, zniechęca i usypia.
Chodzi o zarazek lenistwa. Występuje w dwóch zasadniczych gatunkach: lenistwo przyrodzone i lenistwo duchowe - które z przyrodzonego wyrasta.
Dlaczego jest tak szkodliwe…a no właśnie ze względu na swą „domniemaną niewinność”, powiedzieć można bezwonność i bezbarwność. Lenistwo jest bowiem grzechem, który nie wywołuje skutków natychmiast. Jego owoce widoczne są zazwyczaj po czasie, dlatego podobny jest trochę do usypiającego gazu.
W sumie łapię się na tym często: wiem, że mam coś do zrobienia, coś pożytecznego, ale natychmiast podsuwają mi się myśli i pomysły o tym, jak przyjemniej i mniej boleśnie można spędzić ten czas. Bardzo często ulegam, tłumacząc się na przykład tym, że w końcu należy m…

Mistrz duchowy.

Chcesz  wiedzieć jakie są owoce praktykowania modlitwy ustawicznej?-zapytał Abba Tezeusz młodego Fanesa. Abba –powidz słowo-odrzkł Fanes Wejdź do swojej celi i powtarzaj Jedno Słowo…i niech Cię to napełni modlitwą. Jakim słowem mam się modlić?-odrzekł Fanes -módl się Słowem, które wybrzmiało w Tobie, gdy wspominałeś święte teksty Pisma. Tylko jedno wybierz, a ono doprowadzi Twą duszę do głębokiego pokoju wewnętrznego.
Powyższy fragment jest sytuacją zmyśloną, która powstała w mojej głowie. Przyznam Wam się do czegoś… Zawsze pragnęłam posiadać prawdziwego duchowego mistrza, takiego Abbę, lub Ammę. Kogoś, kto przeszedł w życiu z Bogiem już nie jedno i kto potrafi kompetentnie poprowadzić, wskazać drogę…
Opowiadanie, którym zaczęłam to mój wewnętrzny dialog z jakimś fragmentem duchowych poszukiwań a Abbą Tezeuszem jest wiele osób, która stanąwszy na mojej drodze pokazały własnym życiem, co to znaczy żyć modlitwą. Są wśród nich osoby starsze-duchowne, świeckie oraz moi przyjaciele, którzy (mam t…

Nie ma ceny za miłość.

Złapałam się dziś na przykrym odkryciu. Rozmawiając z Bogiem nieustannie powtarzam Mu moje wizje, plany, projekty. Trochę jakby był grającą szafą, której gdy się poda odpowiedni numer zagra wymarzony utwór. Trochę tak, jakby życie polegało na tym, by się w nim dobrze bawić. Istnieją ludzie którzy zaciekle wierzą w taką wersję wypadków. Życie to jednak coś znacznie więcej niż zabawa i spełnianie moich zachcianek. Prawdziwy smak życia okraszony jest przelanym potem i łzami, czasem zgrubieniami na rękach, od ciężkiej pracy. Życie to także niezliczone blizny pooperacyjne i nie tylko. Wszystko to jednak wcale nie świadczy źle o życiu. Pokazuje tylko że szczęście wcale nie jest tożsame z posiadaniem wszystkiego tego, co można by wypisać na liście życzeń do Boga.
Ceną miłości jest cierpienie. Zresztą cena to złe określenie…Bo miłość nie zna kosztów. Jest po prostu tak, że kiedy naprawdę zaczyna się miłość to człowiek zaczyna znajdować radość w trudach które są z tą miłością związane. Istniej…

Łaska znienacka...i co teraz???

Kochani, jako że mam totalną posuchę pisarską podzielę się z Wami tym co Bóg działa w moim życiu. Sprawa zaś jest niebagatelna, bo jak się z czymś zmaga latami i nagle przychodzi Bóg ze swoją łaską, tak że przestaje to być dla Ciebie ciężarem, to szczerze powiem, budzi się poczucie życia  w dziwnym stanie.
Nie chcę przez to powiedzieć, że dotąd nie żyłam w łasce, lecz że Bóg jest cierpliwy, wierny, i że przychodzi z konkretnymi darami do nas właśnie wtedy kiedy On sam uzna, że jest to najlepszy na to moment.
Św.Teofan Rekluz, ortodoksyjny mnich prawosławny napisał, że łaska nawiedza nas wtedy, kiedy sama chce. Kiedy Bóg zadecyduje. Znaczy to, że nie da się Pana Boga chwycić za nogi-co zresztą próbowała zrobić Maria Magdalena, gdy Go poznała, przy pustym grobie. Powiedział jej wtedy „ Nie zatrzymuj mnie!”( J20, 17).
Bóg ze swoją łaską nam się wymyka, przychodzi  znienacka, jak złodziej w nocy, jak Pan młody na wesele, nad ranem….gdy jeszcze było ciemno. Przychodzi wtedy, kiedy sam chce.
Te…

Zrób to pierwszy!

W życiu jest tak, że każdy z nas ma swoje wizje, plany, pragnienia.  Dla każdego z nas istnieją takie sprawy, które są niezwykle ważne, sprawy za które jest w stanie wiele dać. Rzeczywistość jednak pokazuje, że wiele z tych dążeń traci swój blask kiedy już je osiągniemy. W naturze człowieka jest jakaś skłonność do nudzenia się tym co mamy i do podążania wciąż dalej, do pragnienia czegoś więcej. W istocie kryje się za tym wszystkim ogromne, często nieuświadomione pragnienie Boga.
Chcemy być kochani.
Wszystko co robimy,  robimy w jakimś celu. Każde nasze zaangażowanie w tworzenie czegokolwiek jest związane z chęcią jakiegoś bardziej konkretnego istnienia w świecie, pozostawienia w nim jakiegoś śladu po sobie. Taki starodawny, choć wiecznie aktualny motyw Non omnis morial.
Macierzyństwo, Ojcostwo.
Wydaje się, że człowiek najpełniej zostawia siebie w akcie przekazywania życia. Posiadanie potomka oznacza jakoś zostawienie części siebie w tym potomku, przekazanie genotypu z całym kalejdoskope…

Fotorelacja z rekolekcji "Oto ja"