Rozeznawanie powołania cz.I ( Kierownictwo duchowe )


Odpowiadając  na prośbę wyrażoną w komentarzach piszę „coś o powołaniu”. Temat ten jest bardzo obszerny ale może podzielimy ten „tort” na kawałki.
Z pomocą zwrócę się do publikacji ks. prof. Marka Tatara.
Zacznijmy od początku, czyli od tematu rozeznawania powołania. Czyli co takiego musi się stać, lub co się stać nie musi, by ktoś wylądował w zakonie, czy seminarium – bo zajmiemy się tu kwestią powołanie zakonnego i kapłańskiego, ze szczególnym naciskiem na powołanie zakonne.
Otóż…Powołanie jest darem darmo danym, który uzdalnia człowieka do stawania się świętym poprzez jego realizację. Czyli…zadaniem powołania jest nasze uświęcenie. Bóg widzi tę drogę, na której najprościej możemy się z Nim zjednoczyć-przemienić w Niego, poprzez bezinteresowny dar z siebie. Każde powołanie jest po pierwsze do tego! Każdy jest po pierwsze powołany by stać się świętym i by oddać życie z miłości, czy to w rodzinie, czy w zakonie, czy w kapłaństwie. TO JEST PROSTE I JASNE-przynajmniej w teorii ( hehe J).
Dobrze! Mamy już rozwianą wątpliwość typy „po co w ogóle jest coś takiego jak powołanie”. Jest ono po to, byśmy się stali świętymi. I świętość w zasadzie jest słowem kluczem, do otwarcia rozważań na temat „jak rozeznać powołanie”.
Człowiek święty, to taki, który wybiera drogę Ewangelii i nią się kieruje w swoim życiu. Dlatego też proces rozeznawania powołania musi przebiegać w dynamice, którą ks. prof. M. Tatar nazywa chrystoformizacją, czyli kształtowaniem Chrystusa w osobie powołanej. Zaznacza tu Ksiądz Marek, że chodzi tu o relację, czyli o to, że w procesie tym nie może mieć miejsca ważniejszego żadna inna relacja aniżeli ta z Bogiem. To ta relacja staje się wzorcowa, czyli na niej buduje się zdolność tworzenia każdej innej relacji w powołaniu. Trzeba tu być ostrożnym. Nie chodzi o to, by zamknąć się na relacje z ludźmi, ze światem. Chodzi raczej o to, by nauczyć się je budować w oparciu o relację wzorcową.
W życiu tak już jest, że my mamy relacje wzorcowe zbudowane na historii życia, są nimi relacje z naszymi rodzicami. W procesie rozeznawania powołania potrzeba zbudować relację wzorcową niejako od nowa - trochę tak jak dzieje się to w procesie psychoterapeutycznym. Gdy chodzę na psychoterapię buduję relacje z psychologiem, która ma stać się poniekąd relację reperatywną –wzorcową, wobec nieprawidłowości w relacjach jakie przynoszę z domu rodzinnego ( na przykład ). W procesie rozeznawania powołania trzeba zrobić coś podobnego, lecz opartego na totalnie innym poziomie. Trzeba zbudować tę reperatywną relację nie z psychoterapeutą, lecz z Bogiem. Każdy chrześcijański psycholog będzie o tym wiedział, lecz jeśli natkniesz się na nie praktykującego, lub ateistę, postawi on w centrum siebie i ciebie i zamiast świętości powołania odkryjesz drogę natury, która prowadzi do płytkiej samorealizacji, nie dającej prawdziwego szczęście lecz zamykającej cię w samym sobie.
Jak stworzyć relacje wzorcową z Bogiem?
Nie da się samemu. Bóg wie, że jesteśmy egoistami i dlatego uczy nas relacji ze sobą w modelu trójkowym. Jesteś ty, jest Bóg i wasza relacja wyłączna - intymna, ale potrzebne jest też owo trzecie ogniwo – jest nim kierownictwo duchowe. Budowanie relacji z Bogiem wymaga doświadczonego pomocnika , kogoś kto ma w to wgląd. Bo my na Boga przerzucamy własne problemy i wizje. Psycholog w gabinecie powie ci, że to projekcja, Bóg nie powie Ci „ej – projektujesz na mnie własne doświadczenie ojca czy matki”. Dlatego właśnie potrzeba mądrego kierownika, który te momenty „wyhaczy”. Wyhaczy je jednak tylko wtedy, gdy pozwolisz temu kierownikowi zajrzeć do twojej relacji z Bogiem – musisz otworzyć się na to „trzecie ogniwo” –które zobiektywizuje twoje przeżycia na modlitwie.
Tyle na pierwszy rzut. Następnym razem myśl rozwinę…
Wpis jest inspirowany publikacją ks. prof. Marka Tatara UKSW. Pt: FENOMEN POWOŁANIA DO ZAKONNEGO ŻYCIA KONSEKROWANEGO W RZECZYWISTOŚCI ŚWIATA PONOWECZESNEGO.


Komentarze

  1. "...jeśli natkniesz się na nie praktykującego, lub ateistę, postawi on w centrum siebie i ciebie i zamiast świętości powołania odkryjesz drogę natury, która prowadzi do płytkiej samorealizacji, nie dającej prawdziwego szczęścia lecz zamykającej cię w samym sobie" - tyle "wyhaczyłem" w pierwszym rzucie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Życie domaga się świętości, ponieważ tylko w ten sposób znajduje swą prawdę." [św. Ireneusz z Lyonu]

    A więc, także i my odnajdujemy prawdę o sobie zbliżając się do świętości, na zasadzie, gdy "ciemność-ja" zbliża się do "światłości-Ty" i jest cała "przerażona"... Być może, dlatego dążność ta jest tak elitarna, konsekrowana i uświęcona? W tym kontekście widzę świętość nie jako rarytas dla wybranych, lecz rozwojową konieczność wynikającą z Bożego planu :)

    Czyli tak: ja i Ty, oraz obiektywny Czynnik Trzeci, nad nami, pomiędzy nami i w nas...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom