Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

Jak zakon złamał moje ego.

Pomysł by rozpocząć życie zakonne jest dość oryginalny. Bo niby jak to się dzieje, że nagle jakaś dziewczyna stwierdza: będę zakonnicą!
Jak to się dzieje, że niektórzy dochodzą do tego wniosku a inni nie? Kiedy pojawiają się pierwsze symptomy i dlaczego niektórzy po latach stwierdzają, że jednak się pomylili? Z życiem zakonnym jest jak z każdym innym związkiem. Życie zakonne, jest wejściem w relację. Relacja ta jest więzią wyłączną - oblubieńczą, lecz nie jest to życie sam na sam z Umiłowanym. W przypadku żeńskiego życia konsekrowanego, oznacza to: że poza tą pierwszą relacją z Bogiem, młoda dziewczyna wchodzi też, w szereg relacji ze wspólnotą w której żyje. Jak wszędzie, wspólnotę tę tworzą osoby najróżniejsze. Cała galeria charakterów, osobowości, upodobań, nawyków. Wspólnotę tworzę osoby starsze i młodsze, bardziej lub mniej sympatyczne. Z każdą osobą siostra zakonna, uczy się żyć w miłości chrześcijańskiej,  przynajmniej tak pragnie, bo życie weryfikuje naszą zdolność do kochania.

Walentynkowe rozkminy zakonnicy.

Okazywanie miłości...
Czy to samo znaczy kiedy chłopak,  z roziskrzonymi oczyma mówi dziewczęciu  „I love you”, co wyznanie małżonka z 20 letnim stażem? No nie! Wiemy o tym dobrze. Wiemy też, z własnego doświadczenia, że dużo łatwiej przychodzi nam okazywanie miłości, jak i jej wyznawanie kiedy jesteśmy zakochani. Później, gdy uczucie mija i zakochanie winno przerodzić się w dojrzalszą od niego miłość, zaczynają się schody.
Miłość nie jest banałem.
Nie jest z miłością prosto. Zaczynasz kochać naprawdę, kiedy czujesz jej wagę. W zakochaniu hormony dodają Ci skrzydeł niczym red bull . W miłości nie ma dopalaczy, jest życie drugiej osoby, za które jeśli naprawdę kochasz bierzesz odpowiedzialność. Nie sprawdza się  wiec w miłości psychologiczne stwierdzenia „ja to ja, ty to ty”. W zakochaniu przecież szybko o tym zapominamy stapiając się z drugą osobą niczym wosk…mamy wrażenie, ze Ty to ja, ja to Ty. Dlaczego więc kiedy uczucia stygną tak łatwo potrafimy przypisać pełną odpowiedzialność osob…