Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2016

Paschalna płodność.

Światłość prawdziwa wydobyła się z najgłębszego mroku. I to jest nadzieją dla mnie, dla Ciebie. Nie ma już takiej sytuacji, która byłaby beznadziejna. Nie ma winy, która okazałaby się zbyt ciężka. Chrystus zajaśniał z ciemności-wyszedł, wydobył się z niej podnosząc największych zbrodniarzy za rękę…Jeśli tylko zaznaczyli odrzwia swego serca krwią baranka-skruchą serca i miłością do Ukrzyżowanego.
Zadziwiające to, że Miłosierdzie Jego nie zna granic, wystarczy Mu mały gest ze strony grzesznika. Tyle razy doświadczam tego Miłosierdzia w sakramencie pokuty…Tu nie ma różnicy między moimi grzechami a tymi, które popełnił Łotr z krzyża. Miłosierdzie nie rozgranicza-wylewa się na wszystkich tak samo. Bo nie ma różnicy, kategorii grzechów-i tak konsekwencją każdego z nich jest Ukrzyżowanie największej Miłości.
Dlatego wszyscy stajemy dziś na dnie Morza Czerwonego, idziemy suchą nogą…Nikt nas nie pyta o ciężar popełnionych uprzednio win. Morze otwiera się dla nas wszystkich jednakowo. A jednak ka…

Salony.

Trzy znaki zapytania. Jeden Piotra…Gdy Jezus powiedział, że któryś z dwunastu Go zdradzi. Drugi-Jana, który zachował odpowiedź dla siebie. I trzeci-niepewność reszty apostołów.
Myślę o zdradzie…o wyparciu się. Bo zdarza się to nam wszystkim. Wszyscy obieramy zakłamanie. Zwiedzeni pragnieniem dobra dla siebie…
„Przecież to dla mnie dobre”-myślimy odwracając się plecami od ofiary z siebie, wyrzeczenia, służby…
Wybieramy łatwe rozwiązania, zamiast próbować wejść na inny poziom zagadki, którą jest życie. Jan od Krzyża mawiał, że należy wybierać raczej to co trudniejsze, pracować raczej oporniejszym narzędziem, a to prostsze w obsłudze odstąpić bratu-by mu się lepiej, łatwiej pracowało. Ktoś widząc jak przed laty wybieram najgorszą szczotkę do szorowania, nie mógł tego pojąć i z politowaniem pouczał, że powinnam wziąć inną- lepszą. Mój wybór był świadomy-wysłuchałam do końca zatroskanego doradcy…
Tęsknię czasem za tą nowicjacką gorliwością.
I dzielę się słowami M. Teresy z Kalkuty „Dobrze, że kr…

Na niedzielę palmową.

Osiołku… Szary, uparty, Za głupiego brany
Żeś został przez Niego wybrany.
Palmo, której kwiat gdy go zgniatają Woń wydaje tak piękną.
Sprawiedliwego symbolizująca Palmo czerwienią kwitnąca.
Mówił prorok że zakwitnie Sprawiedliwość
I zakwitł jak palma jak młode drzewo I woń wydaje ofiarniczą, świętą, kapłańską.
Choć z tryumfem wjeżdżał przez portyk miasta świętego Widział  w gniecionych oślimi kopytami palmowych gałęziach Znak prosty- nowy, jedyny.
Zgnieciony zostanę-myślał - Patrząc łagodnie na drogi ścielone płaszczem
purpurowej winy.

Przyjaciołom.

Za to, że potrzebuję Ludzi Rozmów
Obecności
Za piękno napotkanych Za tych co zatrzymali się nieco dłużej I tych którzy zostali. Za każdego i każdą Dobry ukryty subtelnie w nich Panie
Przyjmij moje „dziękuję” Choć to mało Lecz znając serca głębinę Wiesz ile znaczy.



Kariera.

Dolinę Akor uczynię bramą nadziei -
i będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości” Oz 2, 17b.
Życie zakonne to życie ofiarowane. Oznacza to, że jeśli się na nie decydujesz musisz być gotów umrzeć własnemu „ja”. Wcale a wcale nie przesadzam!
Z resztą dużo ostatnio o tym myślę, o fenomenie powołania. O tym, że człowiek chce w życiu wiele osiągnąć, tak po ludzku. Chcemy się rozwijać, chcemy robić jakąś swoją „małą karierę” a czasem nawet i dużą. A w życiu zakonnym nie ma miejsca na karierowiczostwo. Oczywiście! Kariera i w zakonie może się przydarzyć, i sukces i sława. Ale droga Boża jest inna.
Zakonność to ukrycie. Każda forma życia zakonnego, nawet ta najbardziej czynna musi posiadać charakter ukrycia w Bogu. Chodzi o to, by nie chodziło o mnie-tak w największym skrócie. Chodzi o ukrycie w Bogu, czyli mnie ma nie być, jeśli już, ma być widziany On. Każda więc aktywność zakonna powinna być aktywnością ukrycia. Przy możliwie największym zaangażowaniu siebie, możliwie jak najmniej być wid…

Jestem od wyrozumiałości.

Jest w moim Zgromadzeniu zwyczaj nadawania przy obłóczynach predykatu. Predykaty te są jednak dość oryginalne, to cnoty Najświętszej Duszy Chrystusowej.  Mi przypadła w udziale cnota wyrozumiałości. Jestem więc s. Hiacynta od cnoty wyrozumiałości Duszy Chrystusowej. Przyznam, że dość dawno nie myślałam, nad swoim predykatem. Człowiek jakoś się z nim zżył i już. Jednak wczoraj, odprawiając dwugodzinną Adoracją Najświętszego Sakramentu Jezus mi o tym przypomniał.
Prorok Ozeasz przekazuje dość ważne słowa Boga. Słowa wobec których nie można pozostać obojętnym. Bóg przez Ozeasza domaga się ludzkiej miłości, bo czytamy „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary”(Oz 6,6).
Jak się to ma do mojej wyrozumiałości? A no uświadomiłam sobie, że nie ma u nas predykatu „od miłosierdzia”, jest „ od miłości”, ale miłosierdzia nie ma. I stwierdziłam, że wyrozumiałość, jest odmianą miłosierdzia. Bo przecież biblijne rahamim i hesed –określające miłosierdzie, tłumaczy się jako miłość wrażliwą matki i wierność, s…