Przejdź do głównej zawartości

Jestem od wyrozumiałości.

Jest w moim Zgromadzeniu zwyczaj nadawania przy obłóczynach predykatu. Predykaty te są jednak dość oryginalne, to cnoty Najświętszej Duszy Chrystusowej.  Mi przypadła w udziale cnota wyrozumiałości. Jestem więc s. Hiacynta od cnoty wyrozumiałości Duszy Chrystusowej.
Przyznam, że dość dawno nie myślałam, nad swoim predykatem. Człowiek jakoś się z nim zżył i już. Jednak wczoraj, odprawiając dwugodzinną Adoracją Najświętszego Sakramentu Jezus mi o tym przypomniał.

Prorok Ozeasz przekazuje dość ważne słowa Boga. Słowa wobec których nie można pozostać obojętnym. Bóg przez Ozeasza domaga się ludzkiej miłości, bo czytamy „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary”(Oz 6,6).

Jak się to ma do mojej wyrozumiałości? A no uświadomiłam sobie, że nie ma u nas predykatu „od miłosierdzia”, jest „ od miłości”, ale miłosierdzia nie ma. I stwierdziłam, że wyrozumiałość, jest odmianą miłosierdzia. Bo przecież biblijne rahamim i hesed –określające miłosierdzie, tłumaczy się jako miłość wrażliwą matki i wierność, stałość, przymierze. Czyż wyrozumiałość nie jest czymś takim? Czyż nie jest ona miłością wierną i wrażliwą, miłością pomimo zranienia. Miłość miłosierna jest przecież nieustannie czuła, nie zamykająca serca wobec odrzucenia i zdrady. Czyż nie jest to miłość, którą można nazwać wyrozumiałością?

I na tym zachwyty się kończą…Bo prawdę powiedziawszy, gdy stanęłam  przed Panem i usłyszałam Ozeaszowe  „MIŁOŚCI PRAGNĘ!”-to zmiotło mnie z nóg. Bo, łatwiej żądać ofiar, łatwiej wiele czynić, spalać się, pokutować, działać. Żyć wyrozumiałością Najświętszej Duszy Chrystusa, nie jest już tak łatwo. Nie jest łatwo zachować w sobie tą dyspozycję rahamim i hesed. Być czule delikatną, wobec tego, co tak trudno mi czasem w innych wyrozumieć, a jednocześnie być wierną w miłości do nich, na wzór Jezusa, który umarł za tych, którzy Go zranili.

I właściwie wczoraj uświadomiłam sobie, jak trudny jest ten mój predykat, i jak mało potrafię nim żyć. Gdy się zaś przyglądam Bożemu działaniu w mych siostrach widzę, że predykat, który każda posiada, jest jej osobistą drogą do świętości. I naszła mnie refleksja, że tak często bywam harda, nieustępliwa, uparta. Czasem walczę o to, by moje zdanie wyszło na wierzch-tyle w tym chorej dumy i ambicji. A Bóg wzywa, bym wobec raniących mnie sytuacji odsłaniała w sobie Jego wyrozumiałe Oblicze, ujawniając Boską wyrozumiałość Jego Duszy we mnie.

Nie łatwe jest powołanie Siostry Duszy Chrystusowej. Trzeba odbić w sobie, choć mały fragment Jego. A Jego Dusza, taka jasna i piękna…I człowiek musi przejść przez oczyszczające spotkanie z własną nieudolnością, stwierdzając, że nie umie się kochać.


I że trzeba w sobie stworzyć takie miejsce o imieniu „nicość”. Miejsce przekonania o własnej nicości. Ono-miejsce nicości, staje się płótnem, na którym w duszy mojej Pan mój, maluje Obraz własnej Duszy. I tam może ktoś dostrzec Jego we mnie – jedynie w mojej nicości.

Komentarze

  1. maluje Obraz własnej Duszy. Nieźle Mu to wychodzi. poadrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jestem od wyrozumiałości" - podarowane! A dar piękny.
    Ona Cię, Hiacynto, przemienia, maluje w Tobie obraz Jego, Twego Pana i Oblubieńca. Daj MU czas na wykończenie Obrazu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dać Mu czas powiadasz...Wiesz, właśnie o tym myślałam, że trzeba Mu dać czas, niech czyni wszystko we własnym rytmie. Tęsknię Baranko :)

      Usuń
  3. Chrystus rzeźbi swą Twarz w mojej pustce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „I Ty masz twarz Boga” - o. Timothy Radcliffe OP, prezentuje nadzwyczaj wyrozumiałą postawę - polecam rozmowę: http://www.tygodnik.com.pl/dodatek-ks/02/radcliff.html

      Usuń
  4. Siostro Hiacynto od cnoty wyrozumiałości Duszy Chrystusowej :) Włąśnie słucham tego https://www.youtube.com/watch?v=fmBBKM1n5QM i zastanawiam się, jak możemy poznać rysy swojej duszy? Czy rzeczywiście dusza odbija w nas to, co niepowtarzalne i jedyne, to co określa nasze powołanie? Jeśli tak, to jak to poznać...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw trzeba odkryć, że mamy duszę, co wbrew pozorom, nie jest takie oczywiste. Następnie dzięki temu odkryciu wznieść się ponad naturalne uwarunkowania i prawo odwetu zamienić w naiwne przebaczenie. Niepowtarzalnym rysem duszy - w/g mnie - jest świadomość istnienia...

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.