Przejdź do głównej zawartości

Kariera.


Dolinę Akor uczynię bramą nadziei - 
i będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości” Oz 2, 17b.

Życie zakonne to życie ofiarowane. Oznacza to, że jeśli się na nie decydujesz musisz być gotów umrzeć własnemu „ja”. Wcale a wcale nie przesadzam!

Z resztą dużo ostatnio o tym myślę, o fenomenie powołania. O tym, że człowiek chce w życiu wiele osiągnąć, tak po ludzku. Chcemy się rozwijać, chcemy robić jakąś swoją „małą karierę” a czasem nawet i dużą. A w życiu zakonnym nie ma miejsca na karierowiczostwo. Oczywiście! Kariera i w zakonie może się przydarzyć, i sukces i sława. Ale droga Boża jest inna.

Zakonność to ukrycie. Każda forma życia zakonnego, nawet ta najbardziej czynna musi posiadać charakter ukrycia w Bogu. Chodzi o to, by nie chodziło o mnie-tak w największym skrócie. Chodzi o ukrycie w Bogu, czyli mnie ma nie być, jeśli już, ma być widziany On. Każda więc aktywność zakonna powinna być aktywnością ukrycia. Przy możliwie największym zaangażowaniu siebie, możliwie jak najmniej być widocznym, wskazywać na Jezusa.

Przykładem jest pierwszy anachoreta Jan Chrzciciel, który mówi że „On ma wzrastać, ja się umniejszam” 
Por J 3, 30.

W dzisiejszym świecie oznacza to drogę przez mękę…Znów nie przesadzam. Dziś od dziecka lansuje się w ludzkim umyśle przedziwny posthumanistyczny manifest „wszystko mi się należy”, „mam prawo”, „chcę sławy”, „chcę kasy”, „chcę decydować”. Te pseudohumanitarne i antyrozwojowe hasła, zrobiły nam niezłą papkę w głowach. Do tego, wiecznie zapracowani rodzice w pogoni za dobrobytem wynajmujący z miłości do dzieci nianię, nawet całkiem super. To wszystko, rozbite rodziny, alkohol, niemiłość sprawiają, że głód bycia kochanym, głód obecności osoby znaczącej legalizowany jest hasłem „rób karierę”-wtedy wszyscy będą Cię kochali!

Ściema to wielka i jakże przebiegła. Łatwo nabieramy się, na sztuczne szczęście celebrytów, patrząc na ich fałszywe życie przez szkło kłamliwie informacyjno-rozrywkowe.  To sztuczne szczęście takie jest wabiące, że łatwo uwierzyć. Celebrytyzm ten szerzy się dużo dalej. Przejawia się pragnieniem tytułów, stanowisk, funkcji, oby czuć się kimś ważnym.

Ukryte życie które winno być specyfiką zakonów, staje się coraz trudniejsze, wymaga bowiem totalnej przemiany mentalnej. Zgodzić się na służbę, na niedocenienie, czasem na to, że ktoś wykorzysta moją dobroć, nie czekać na „dziękuję”. Żyć całkiem inaczej! Żyć totalnie innym rytmem…Czasem, żyć tak, że ktoś uzna Cię za naiwniaka, słabego, wydanego pod czyjeś widzimisię.

Lecz…Jeśli my, zakonnice, zakonnicy pozwolimy sobie, na celebrycki styl życia tego świata, odpadniemy od łaski Pana. Zupełnie jak Gomer-niechlubna żona Ozeasza, która uprawiała nierząd sakralny. Staniemy się, jak Naród Wybrany, rozproszony w niewolę obcych bóstw-bóstwa psychologicznego poczucia spełnienia i samorealizacji, bóstwa kariery, stanowisk, wyzysku.
Lecz królowanie Pana naszego jest myciem nóg uczniom, Jego korona zaś wdziera się boleśnie w naskórek i rodzi krople krwi. Jego tytułem „ecce homo”. TYLE!

Dlatego trzeba w zakonie zmierzyć się z własnym nieuporządkowanym pragnieniem bycia docenionym, kochanym, zauważonym. By pragnienie to uporządkować, skierować na odpowiedni obiekt, którym jest Pan Bóg.
Bogu na szczęście zależy na powołaniach. Dlatego oczyszcza je w ogniu prób, w szeregu trudnych doświadczeń, dzięki którym, jeśli się im poddamy w końcu zobaczymy, że jesteśmy kochani za darmo.




Dolina Akor, o której mowa w przytoczonym przeze mnie na wstępie fragmencie księgi Ozeasza, to dolina przeklęta, w której grasują skorpiony i jadowite węże-to kryjówka szakali. Miejsce to napawa grozą i strachem. Lecz Pan obiecuje, że uczyni z niej „bramę nadziei”, bo kto zmierzy się z szakalami, skorpionami i wężami własnych popędów, ten odnajdzie nadzieję w życiu wiecznym, tego droga nabierze sensu nawet w najciemniejszych jej odcinkach.

Komentarze

  1. Dolina Akor...https://www.youtube.com/watch?v=AF-zrRkljR8

    OdpowiedzUsuń
  2. czy bycie docenionym w swojej pracy uważa Siostra za coś złego? dlaczego to jest według siostry ,,nieuporządkowane"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst, szanowny rozmówco jest na temat kompensowania braków w poczuciu wartości osobistej, które wynikają z braku obecności osoby znaczącej, lub nie doświadczania z jej strony opieki w dzieciństwie. Tekst jest o tym, że zakon nie jest formą zwrócenia uwagi na siebie. Tekst jest o zapomnianej dziś wartości czynienia dobra bez rozgłosu. Tekst zasadniczo nie jest o "pracy", jest o powołaniu.

      Usuń
  3. Jedno dobre słowo potrafi otworzyć "bramę nadziei"...

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo dobry uczynek potrafi otworzyć "bramę nadziei"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…