Przejdź do głównej zawartości

Ego-utopia.

Poczucie własnej wartości-każdy je ma! Ten wpis jest swego rodzaju uderzeniem się w pierś. Popełniłam bowiem przynajmniej parę wpisów, w których twierdziłam, że problem niskiego poczucia własnej wartości jest niezmiernie istotny.

Człowiek na szczęście jest w stanie podejść krytycznie do samego siebie i zmienić swoje myślenie. Jestem w takim momencie. Przypadkowo natknęłam się na książkę Glynna Harrisona „Wielkie ego, o obsesji budowania poczucia własnej wartości” . Książka ukazuje cały proces tworzenia się „ideologii” poczucia własnej wartości.

Kim był twórca pojęcia „poczucie własnej wartości”?  Natrafiamy tu na mężczyznę o imieniu Wiliam James, człowieka o „licznych problemach psychicznych”-jak podaje książka Glynna. Tenże James urodził się  w 1842 w Ameryce. Stwierdził on, że sposób w jaki myślimy o sobie ma wpływ na nasze życiowe cele i osiągnięcia. O tyle o ile można się z Jamesem zgodzić co do wiary we własne możliwości, że jest potrzebna, by podjąć jakiekolwiek konstruktywne działanie, nie sposób zgodzić się z tym co z założenia tego wyprowadzili jego następcy, od Freuda po Horney i dalej, aż do dziś.

Wiliam James, rozumiał bowiem tę fundamentalną prawdę, że zasada czucia się ważnym ma na imię doświadczenie miłości Boga (często wyrażającej się poprzez stworzenia, rodziców, przyjaciół itd.)Wiliam odwoływał się do właściwego źródła. Późniejsza psychologia uczyniła jednak z ukutego przezeń pojęcia narzędzie „rewolucji mentalnej”.

Zamiast szukać zaginionego poczucia własnej wartości w zerwanej przez ludzkość doskonałej pra-więzi ze Stwórcą, człowiek postawił własne „ja” w centrum wszechrzeczy. To zasadnicze bałwochwalstwo naszych czasów zbiera jednak zatrważające pokłosie. Z badań przedstawionych w książce Glynna wynika bowiem, że nastawianie dzieci na ich potrzeby i ich realizację, co niechybnie stało się za sprawą ideologii poczucia własnej wartości, doprowadziło do odmiennych niż oczekiwane skutków. Okazuje się, że narcystyczne społeczeństwo, widzące jedynie własny interes, nie zdolne do współpracy dla dobra szerszego niż jedynie jego własne rodzi się na naszych oczach.

Okazuje się, że planowany przez amerykański program wzmacniania wartości u dzieci, wzrost ładu, porządku i pokoju w świecie okazuje się być fiaskiem. Życie bowiem to nie bajka, a człowiek nie jest chodzącym ideałem. Posiadamy ograniczenia i wady, a ich źródłem nie jest wcale niskie poczucie własnej wartości, lecz owa fundamentalna rozterka – zerwana więź, która czyniła nas zupełnymi. 
Dlaczego więc amerykański rząd na przełomie XX i XXI w wydał miliardy na program mający wzmocnić we własnych obywatelach postawy narcystyczne-broniące jedynie własnego interesu?
Na szczęście człowiek nie jest do końca tak sterowny, jak chcieliby niektórzy i w tradycyjnych rodzinach, nie pozwolono zaniknąć takim wartościom, jak poświęcenie czy oddanie czegoś wartościowego drugiemu.

Być może…ta kropla zaczynu prawdy. Kropla prawdziwej miłości, odartej z płytkiej samorealizacji uratuje świat
.          

Ku refleksji zostawiam jeszcze słowa dzisiejszej Ewangelii . Jezus powiedział : „Chlebem, który ja dam, jest moje ciało za życie świata” J 6, 51. Ciało, za życie świata….

Komentarze

  1. Ego to opór materii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indywidualne jak i zbiorowe Ego zostało pokonane Ogrójcu...

      Usuń
    2. Ciało jest "żertwą ofiarną"; Ego powinno to zrozumieć i przyjąć. "Neurotyczną osobowość naszych czasów" tworzy lęk przed śmiercią. Brat Roger pisał: "Zgoda na własną śmierć pozwala odnaleźć główny nurt życia", a więc chrześcijanin będzie poza głównym nurtem, gdy nie pozwali się "zjeść", podobnie jak jego zmartwychwstały Pan, zmartwychwstałe Życie, którym się karmi.

      Nie dziwię się teraz, że po takich słowach wielu orzekło: "Twarda jest to mowa, któż jej słuchać może?...i wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło.” (por. J 6,60-66)

      Usuń
  2. Ego-utopia, a z drugiej strony Morze Czerwone... https://www.youtube.com/watch?v=utJv9iLe7Lc

    OdpowiedzUsuń
  3. Podzielę się jeszcze krótkim zdaniem z książki M.Sary Rosenthal: "Ludzka natura zmusza nas do podążania ku głębszej prawdzie"... Myślę sobie, że Jezus Chrystus podążył najdalej i co najważniejsze wrócił przywracając nadzieję ludzkości, że w tym wszystkim zawiera się jakiś sens, nadrzędny i zbawienny.
    Dziękuję za wyrozumiałość :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…